Nora nadal mocno przytulała do siebie chłopca. Tak naprawdę decyzję o tym, że chce go stąd zabrać podjęła, kiedy tylko zobaczyła go w tej chacie z ojcem pijakiem. Jego uciekająca matka selkie tylko ją w tym utwierdziła. Nie do końca wiedziała, jak powinni to zrobić, żadna opcja jednak nie wydawała jej się legalna. Nie mogła ukraść dziecka, chyba? Czy powinna się tym tak naprawdę przejmować, wiedziała, że u niej będzie mu lepiej niż tutaj. Tyle, że nie do końca było to logiczne rozwiązanie. Co jeśli oskarżą ich za porwanie i zamkną za to w Azkabanie? Wolałaby tego uniknąć, szczególnie, że jak do tej pory nie miała żadnych problemów z prawem. Przed oczami miała widok Brenny i Erika wyprowadzających ją z cukierni zakutą w kajdanki. To nie była zbyt pozytywna wizja.
- Może odstawmy go dzisiaj do babci Lizzy, do Doliny? - Wiedziała, że kobieta to zrozumie, zawsze wspierała ich w tych wszystkich durnych pomysłach. - Myślę, że jego ojciec nie zauważy, że zniknął. - Trudno jej było o tym wspominać przy chłopcu, którego ciągle do siebie przytulała, ale nie było innego wyjścia. Nie chciała go zostawić samego nawet na chwilę.
- Później może zapytamy się Brenny, jak to obejść, czy da się coś zrobić, nie wiem, nie mam pomysłu, a nie chciałabym, żeby nas poszukiwali. - Brenna znała odpowiedź na każde pytanie, może mogłaby im doradzić, jak poradzić sobie z tą sytuacją.