19.08.2024, 03:21 ✶
- Postaram się zapamiętać, żeby drapać za uszkiem w takim razie - zaśmiał się słyszą te poradę, czyli faktycznie nabrali już kocich nawyków skoro upodobali sobie drapanie za uchem. Cóż tak po prawdzie to wątpił, żeby pozwolili mu się dotknąć, a co dopiero drapać za uchem. Mimo wszystko to byli nadal ludzie przemienieni w zwierzęta, a nie prawdziwe zwierzaki i tak też zamierzał ich traktować z szacunkiem- nie żeby zwierząt nie szanował, bo szanował wszystkie stworzenia... Poza komarami, bo to złodupce stworzone jedynie do niesienia cierpienia i irytowania.
Popatrzył na Fiery i zamrugał nie bardzo wiedząc co powiedzieć, w sumie to nawet nie zadała mu przecież pytania, to brzmiało jak stwierdzenie czy obserwacja. Dlatego też widział powodu, aby ciągnąć dalej ten temat. Szczególnie widząc reakcję kobiety na je kolejne słowa, w sumie to sam poczuł się jakby mu poliki zaczęły przypominać flaminga.
- Widzisz, zatem uda się bez wymyślania jakichś wymówek - rzucił żartem jeszcze, bo nie mógł się powstrzymać, sam również się cieszył z takiej okazji. Wątpił zresztą aby klątwa okazała się łatwa do przełamania, dlatego też czekałoby ich wiele spotkać i spędzonych dni razem, a przynajmniej Thomasa i braci Fiery, nikt przecież nie mówił, że musiałaby być z nimi zawsze i przez cały czas. Choć po prawdzie to jednak liczył, że będzie im zawsze towarzyszyć i rzucone na nich przekleństwo nie okażę się dla niego zbyt wielkim wyzwaniem.
Zdziwiony zamrugał po jej słowach, teraz to chyba sobie z niego stroiła żarty, prawda? Przecież nie mogła ot tak zadać takiego pytania z pełną powagą. A może mogła, ale przecież...
- Chwila - powiedział podnosząc dłoń jakby chciał zarządzić przerwę w dyskusji. - Jakie odwdzięczę? Nic takiego nie zrobię, samo sprawdzenie klątwy to nic wielkiego i to raczej ja odwdzięczę się tobie za to - odpowiedział wskazując na bilety do cyrku, które mu przed chwilą wręczyła. To brzmiało uczciwie, nie miał jak się jej odpłacić za to, więc zerknięcie na ciążące nad jej braćmi fatum rozwiązywało idealnie sprawę. - Dlatego nie przejmuj się tym za bardzo - dodał jeszcze, żeby upewnić ją, że wcale nie żartował.
Popatrzył na Fiery i zamrugał nie bardzo wiedząc co powiedzieć, w sumie to nawet nie zadała mu przecież pytania, to brzmiało jak stwierdzenie czy obserwacja. Dlatego też widział powodu, aby ciągnąć dalej ten temat. Szczególnie widząc reakcję kobiety na je kolejne słowa, w sumie to sam poczuł się jakby mu poliki zaczęły przypominać flaminga.
- Widzisz, zatem uda się bez wymyślania jakichś wymówek - rzucił żartem jeszcze, bo nie mógł się powstrzymać, sam również się cieszył z takiej okazji. Wątpił zresztą aby klątwa okazała się łatwa do przełamania, dlatego też czekałoby ich wiele spotkać i spędzonych dni razem, a przynajmniej Thomasa i braci Fiery, nikt przecież nie mówił, że musiałaby być z nimi zawsze i przez cały czas. Choć po prawdzie to jednak liczył, że będzie im zawsze towarzyszyć i rzucone na nich przekleństwo nie okażę się dla niego zbyt wielkim wyzwaniem.
Zdziwiony zamrugał po jej słowach, teraz to chyba sobie z niego stroiła żarty, prawda? Przecież nie mogła ot tak zadać takiego pytania z pełną powagą. A może mogła, ale przecież...
- Chwila - powiedział podnosząc dłoń jakby chciał zarządzić przerwę w dyskusji. - Jakie odwdzięczę? Nic takiego nie zrobię, samo sprawdzenie klątwy to nic wielkiego i to raczej ja odwdzięczę się tobie za to - odpowiedział wskazując na bilety do cyrku, które mu przed chwilą wręczyła. To brzmiało uczciwie, nie miał jak się jej odpłacić za to, więc zerknięcie na ciążące nad jej braćmi fatum rozwiązywało idealnie sprawę. - Dlatego nie przejmuj się tym za bardzo - dodał jeszcze, żeby upewnić ją, że wcale nie żartował.