19.08.2024, 18:44 ✶
Nie było źle. Wszystkim udało się przeżyć upadek, nie wyglądało też na to, że którykolwiek z nich był jakoś mocniej poszkodowany. Thomas uznał to za mały sukces.
- Może uda nam się znaleźć wyjście jak się przejdziemy? - rzucił, patrząc w ciemny korytarz, którego kontury coraz lepiej widział. Do tego stopnia, by przyuważyć delikatny blask z jego końca. Zaciekawiony ruszył w jego stronę, nie bardzo zwracając uwagę na to, czy towarzysze do niego dołączyli, przynajmniej aż do czasu, aż nie znalazł się na brzegu stawu.
I nie zobaczył ducha.
- Mam małe déjà vu - mruknął, od razu przypominając sobie Księżycowy Staw.
Duchy, woda, czuł że nie skończy się bez zamoczenia.
Zjawa wpatrywała się w nich swoimi dużymi oczami, jak gdy nie dowierzając, że ich widzi. A potem się odezwałą.
- Błagam, pomóżcie. Ja nie chcę tu już tkwić. Pomóżcie mnie pogrzebać, proszę - podleciała do nich, składając dłonie jak do modlitwy i zrozpaczonym głosem kierowała kolejne błagania, krążąc wokół nich.
Była zdesperowana.
Thomas czuł, jak przechodzi go dreszcz za każdym razem gdy duch go mijał, nie potrafiąc się otrząsnąć z dyskomfortu.
- A gdzie? - zaczął, rozglądając się po jaskini, aż w końcu nie zauważył szkieletu w sadzawce. - Och - wydukał tylko, potwierdzając swoje przypuszczenia, że jednak trzeba będzie się zamoczyć.
- Może uda nam się znaleźć wyjście jak się przejdziemy? - rzucił, patrząc w ciemny korytarz, którego kontury coraz lepiej widział. Do tego stopnia, by przyuważyć delikatny blask z jego końca. Zaciekawiony ruszył w jego stronę, nie bardzo zwracając uwagę na to, czy towarzysze do niego dołączyli, przynajmniej aż do czasu, aż nie znalazł się na brzegu stawu.
I nie zobaczył ducha.
- Mam małe déjà vu - mruknął, od razu przypominając sobie Księżycowy Staw.
Duchy, woda, czuł że nie skończy się bez zamoczenia.
Zjawa wpatrywała się w nich swoimi dużymi oczami, jak gdy nie dowierzając, że ich widzi. A potem się odezwałą.
- Błagam, pomóżcie. Ja nie chcę tu już tkwić. Pomóżcie mnie pogrzebać, proszę - podleciała do nich, składając dłonie jak do modlitwy i zrozpaczonym głosem kierowała kolejne błagania, krążąc wokół nich.
Była zdesperowana.
Thomas czuł, jak przechodzi go dreszcz za każdym razem gdy duch go mijał, nie potrafiąc się otrząsnąć z dyskomfortu.
- A gdzie? - zaczął, rozglądając się po jaskini, aż w końcu nie zauważył szkieletu w sadzawce. - Och - wydukał tylko, potwierdzając swoje przypuszczenia, że jednak trzeba będzie się zamoczyć.