- Na pewno będą zadowoleni... - Większość osób bała się lwów, mało kto w ogóle miał chęć podejść do nich bliżej, w sumie może to i lepiej, kto wie, czy nie chcieliby kogoś nastraszyć dla żartów. Przy Fiery jednak łagodnieli, miała na nich dobry wpływ. Nie ma się, co dziwić, w końcu była ich młodszą siostrą. Pomimo tego, że nieco odwróciły się ich role w tej relacji. Teraz to ona się nimi opiekowała, ale wcale jej to nie przeszkadzało.
Bardzo dobrze, że nie pociągnęli tematu dalej, bo byłaby szansa, że panna Bell zamieniałby się tutaj w dorodnego buraka, czego zdecydowanie wolałaby uniknąć.
- Tak, nie ma wymówek. Jestem ciekawa w sumie, czego uda ci się dowiedzieć, gdy ich zobaczysz. - Nie miała pojęcia z jakich metod korzystał, a w sumie na pewno interesujące będzie oglądanie go przy pracy. Nie znała wielu klątwołamaczy, nie miała pojęcia, czy ci z których usług korzystała jej nie oszukali, przecież w ogóle nie znała się na rzeczy. Może wcale nie takim głupim pomysłem było więc skorzystanie z pomocy kogoś znajomego, zaliczała Thomasa już do grona tych osób. W końcu połączyło ich wspólne spanie w chlewie, nie spodziewała się, że może zakończyć się to taką ciekawą znajomością, jak widać, nigdy nie zna się dnia, ani godziny, kiedy w życiu może pojawić się ktoś interesujący.
- Tyle, że za to nie musisz się odwdzięczać, bo to było moje podziękowanie za uratowanie mnie przed tym wkurzonym rolnikiem. - Dodała jeszcze, jakby o tym zapomniał. Sama pewnie by stamtąd nie wyszła w jednym kawałku, a razem udało im się całkiem zgrabnie uniknąć niebezpieczeństwa.
- Skoro tak mówisz, niech ci będzie, jeśli jednak zmienisz zdanie, to oczywiście możesz mi o tym powiedzieć. - Nie miała problemu z tym, aby ponieść opłatę za jego usługi. Kto wie ile czasu będzie musiał poświęcić, aby dowiedzieć się czegoś o tej klątwie. To na pewno nie było proste zadanie, a nie chciała nadużywać jego uprzejmości.