19.08.2024, 22:47 ✶
Miło było widzieć jak jego rodzeństwo beztrosko morduje pniaki, je całkiem apetycznie wyglądające jedzenie i wspomina ostatnie święto, nawet jeśli na powitanie dostał kolbę w zęby, która miała go potencjalnie wykluczyć z rozmowy.
Spojrzał z wyrzutem na Feliksa, grzecznie jednak zajął się obgryzaniem reszty kukurydzy. No może z małą przerwą pomiędzy kęsami, by spojrzeć beznamiętnie na Flynna, którego słowa wywołały uniesienie jednej z brwi Nicholasa.
- Z moich wizji wnioskuję że mój stary skończył wgnieciony wraz z autem w drzewo, ale miło, że próbujesz wzbudzić we mnie jakieś resztki nadziei - odparł niemal beznamiętnie, wracając do jedzenia, nie pierwszy raz radząc sobie z podobnymi sytuacjami. Zwykle właśnie w podobny sposób. - W zamian za wzbudzenie u mnie traumy możesz dać papierosa, muszę nawdychać się syfu by zapomnieć o swoich smutkach - dodał jednak po chwili, licząc, że jeśli nie od Flynna, to w końcu wysępi od kogoś papierosa.
Spojrzał leniwie na pniak, który nosił na sobie ślady po nożu, po czym uśmiechnął się do Fiery.
- Największego zeza? - zapytał jej, po czym zmrużył oczy patrząc znów na Felixa. - Może trafię, może nie, jak mi dasz nóż, to zobaczymy. - Wzruszył ramionami, udając, że mało go co to obchodzi, widać było jednak, że chce spróbować swoich sił.
Często tylko udawał obojętnego. Choć przy wejściu Jima nawet już nie dbał o pozory.
Wpatrywał się w kadzielnicę która wydawała z siebie znajomą woń, po czym przeniósł spojrzenie na mężczyznę, który ją załatwił, nie bardzo rozumiejąc, co ma na myśli.
- Że chcesz mnie naćpać na pokazie? Może to być co prawda ciekawe do obserwowania, ale nie aż tak. Chyba, że by nafaszerować ją kadzidłami nasennymi i spróbować numerów z tym całym wychodzeniem z ciała. Wiecie, odgadywanie co jest za zasłoną, jakie karty ma w ręce członek publiczności, można by ją w to zaangażować - mówił, stukając palcem zapewne cenny i zabytkowy przedmiot.
A potem jego uwagę przykuł Alexander, który nie dość, że najpierw gadał głupoty o zakazaniu zioła, to potem sam ujarany zaczął się chichrać na podłodze. Nicholas odłożył grzecznie ciasteczko, które zamierzał ponownie spożyć, po czym odsunął się trochę, przybliżając się w stronę Layli.
- A temu co z tymi nowymi regułami? - zapytał konspiracyjnie, po czym przekrzywił głowę na jej pytanie o laleczki. Spojrzał na kolby, szukając liście, które się do tego wykorzystywało, po czym nie dostrzegając ich, wydął wargę, zastanawiając się, co wymyśliło jego rodzeństwo i gdzie ich to zaprowadzi.
- Nie bardzo - skłamał, znów skupiając się na obgryzaniu kolejnej kolby.
Spojrzał z wyrzutem na Feliksa, grzecznie jednak zajął się obgryzaniem reszty kukurydzy. No może z małą przerwą pomiędzy kęsami, by spojrzeć beznamiętnie na Flynna, którego słowa wywołały uniesienie jednej z brwi Nicholasa.
- Z moich wizji wnioskuję że mój stary skończył wgnieciony wraz z autem w drzewo, ale miło, że próbujesz wzbudzić we mnie jakieś resztki nadziei - odparł niemal beznamiętnie, wracając do jedzenia, nie pierwszy raz radząc sobie z podobnymi sytuacjami. Zwykle właśnie w podobny sposób. - W zamian za wzbudzenie u mnie traumy możesz dać papierosa, muszę nawdychać się syfu by zapomnieć o swoich smutkach - dodał jednak po chwili, licząc, że jeśli nie od Flynna, to w końcu wysępi od kogoś papierosa.
Spojrzał leniwie na pniak, który nosił na sobie ślady po nożu, po czym uśmiechnął się do Fiery.
- Największego zeza? - zapytał jej, po czym zmrużył oczy patrząc znów na Felixa. - Może trafię, może nie, jak mi dasz nóż, to zobaczymy. - Wzruszył ramionami, udając, że mało go co to obchodzi, widać było jednak, że chce spróbować swoich sił.
Często tylko udawał obojętnego. Choć przy wejściu Jima nawet już nie dbał o pozory.
Wpatrywał się w kadzielnicę która wydawała z siebie znajomą woń, po czym przeniósł spojrzenie na mężczyznę, który ją załatwił, nie bardzo rozumiejąc, co ma na myśli.
- Że chcesz mnie naćpać na pokazie? Może to być co prawda ciekawe do obserwowania, ale nie aż tak. Chyba, że by nafaszerować ją kadzidłami nasennymi i spróbować numerów z tym całym wychodzeniem z ciała. Wiecie, odgadywanie co jest za zasłoną, jakie karty ma w ręce członek publiczności, można by ją w to zaangażować - mówił, stukając palcem zapewne cenny i zabytkowy przedmiot.
A potem jego uwagę przykuł Alexander, który nie dość, że najpierw gadał głupoty o zakazaniu zioła, to potem sam ujarany zaczął się chichrać na podłodze. Nicholas odłożył grzecznie ciasteczko, które zamierzał ponownie spożyć, po czym odsunął się trochę, przybliżając się w stronę Layli.
- A temu co z tymi nowymi regułami? - zapytał konspiracyjnie, po czym przekrzywił głowę na jej pytanie o laleczki. Spojrzał na kolby, szukając liście, które się do tego wykorzystywało, po czym nie dostrzegając ich, wydął wargę, zastanawiając się, co wymyśliło jego rodzeństwo i gdzie ich to zaprowadzi.
- Nie bardzo - skłamał, znów skupiając się na obgryzaniu kolejnej kolby.