20.08.2024, 09:28 ✶
02.08.72
Drogi Patricku,
podczas rytuału Lammas doświadczyłam wizji. Nie mam wątpliwości, że było to proroctwo, choć - niestety - jak zwykle w takich chwilach niewiele dające, a zrozumiałe stanie się zapewne dopiero w chwili, w której się dopełni.
Czyjś głos sugerował, że powinnam działać, niestety nie wykazał dostatecznie wiele uprzejmości, aby uświadomić mnie, jakie działania miałabym i mogłaby podjąć.
We śnie pojawiły się ogień i cienie - nie jestem pewna, czy cienie te miałyby symbolizować śmierciożerców czy raczej jakiejś istoty, ale posługiwały się płomieniami i spopieliły kobietę, a świadkami tego były dzieci. We śnie wszyscy zdawali się znajomi, ale jestem pewna, że nigdy ich nie spotkałam.
Był tam również śmierciożerca w masce, a wszystko działo się w mieście. Nie wyglądało na Londyn, ale we śnie podobnie jak ludzie, było znajome. Zdaje mi się, że zniszczeniu ulec miał także budynek.
Biorąc pod uwagę, że ostatnio podobna sytuacja wystąpiła podczas Ostary i zwiastowała Beltane, oczekiwałabym kolejnego, większego ataku na jesieni. Trudno mi coś wyrokować, bo w snach nie było żadnych wskazówek, dotyczących daty: głos wprawdzie wspominał o Beltane i Samhain, ale zdaje się, że kontekst tej wypowiedzi był inny. Gdyby jednak sytuacja okazała się analogiczna, można spodziewać się problemów podczas Mabon bądź Samhain - a to w tym drugim święcie granice między światami są cieńsze.
Chciałabym się mylić, ale obawiam się, że podczas sabatu zginą ludzie, i zapłoną ognie.
Przykro mi, że piszę z takimi wieściami, pomyślałam jednak, że powinieneś wiedzieć
Florence
Drogi Patricku,
podczas rytuału Lammas doświadczyłam wizji. Nie mam wątpliwości, że było to proroctwo, choć - niestety - jak zwykle w takich chwilach niewiele dające, a zrozumiałe stanie się zapewne dopiero w chwili, w której się dopełni.
Czyjś głos sugerował, że powinnam działać, niestety nie wykazał dostatecznie wiele uprzejmości, aby uświadomić mnie, jakie działania miałabym i mogłaby podjąć.
We śnie pojawiły się ogień i cienie - nie jestem pewna, czy cienie te miałyby symbolizować śmierciożerców czy raczej jakiejś istoty, ale posługiwały się płomieniami i spopieliły kobietę, a świadkami tego były dzieci. We śnie wszyscy zdawali się znajomi, ale jestem pewna, że nigdy ich nie spotkałam.
Był tam również śmierciożerca w masce, a wszystko działo się w mieście. Nie wyglądało na Londyn, ale we śnie podobnie jak ludzie, było znajome. Zdaje mi się, że zniszczeniu ulec miał także budynek.
Biorąc pod uwagę, że ostatnio podobna sytuacja wystąpiła podczas Ostary i zwiastowała Beltane, oczekiwałabym kolejnego, większego ataku na jesieni. Trudno mi coś wyrokować, bo w snach nie było żadnych wskazówek, dotyczących daty: głos wprawdzie wspominał o Beltane i Samhain, ale zdaje się, że kontekst tej wypowiedzi był inny. Gdyby jednak sytuacja okazała się analogiczna, można spodziewać się problemów podczas Mabon bądź Samhain - a to w tym drugim święcie granice między światami są cieńsze.
Chciałabym się mylić, ale obawiam się, że podczas sabatu zginą ludzie, i zapłoną ognie.
Przykro mi, że piszę z takimi wieściami, pomyślałam jednak, że powinieneś wiedzieć
Florence