• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Charing Cross Road Lato 1972, 31 lipca, 1 sierpnia // The best of the summer is gone

Lato 1972, 31 lipca, 1 sierpnia // The best of the summer is gone
Bitch boży
The Lightbringer in the streets,
Delightbringer in the sheets
wiek
33
sława
III
krew
mugolak
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
Połykacz ognia, akrobata cyrkowy
Pożoga gorejąca w niebieskich oczach (he's always in heat!!) i figlarne iskierki ognia: te igrające w jego spojrzeniu – zawsze zbyt intensywnym, jak u męczennika przeżywającego ekstazę – i te pośród zmierzwionych wiatrem blond włosów, w których blask pochodni wydobywa rudawe refleksy świetlne. Pod opuszkami wiecznie poparzonych palców czai się obietnica płomieni. Sam jest niczym żyjący płomień, z ruchami, w których tkwi niewymuszona pewność siebie – ale i swego rodzaju nieprzewidywalność. Ogień otula tego postawnego (1,80 m) mężczyznę równie szczelnie, co płaszcz bożej łaski, i tylko woń kościelnych kadzideł potrafi zamaskować towarzyszący mu zawsze swąd dymu i zapach benzyny. Podstawowe wyposażenie Jima obejmuje: uśmiech cherubina z renesansowych obrazów, bardzo charakterystyczny, wyjątkowo głęboki głos, w którym przebrzmiewają nuty irlandzkiego akcentu, starą podręczną biblię, elegancki komplet składający się z białej koszuli, dopasowanych spodni, kamizelki i niewielkiego noża od Flynna (all removable) oraz drewnianego krzyżyka (NOT REMOVABLE), a także chęć zbawienia całego świata (w butonierce).

The Lightbringer
#31
21.08.2024, 11:14  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.08.2024, 11:39 przez The Lightbringer.)  
Tylko uniósł lekko brwi, słysząc ironię w głosie Nicholasa: nic na jego komentarze nie odpowiedział, nie opuścił też swojej ręki, która trwała zawieszona w powietrzu, z palcem wycelowanym w brata. Czekał, cierpliwy jak Bóg, aż potęga jego natchnienia ożywi pierwszego człowieka, Adama – aż zainspiruje go do życia. Myśli Nicka szybko trafiły na właściwy tor. Opuścił dłoń, a swego rodzaju duma wydała się przez chwilę rozświetlać mu twarz. Inteligentny chłopak, prawie od razu załapał, o co chodziło Jimowi. Duszna atmosfera tajemnicy, wonny opar kadzideł, tysiące świec dookoła i dźwięki chorału gregoriańskiego, mieszające się z rozpoetyzowanymi inwokacjami, które skomponowałaby Athena – jak już skończy krztusić się kukurydzą – Jim winił za te swoje umiłowanie do teatralności symboliczne piękno mszalnego obrządku, pogrążenie w wymiarze chrześcijańskiej duchowości. 

– A za tą “zasłoną” lepkie rączki Bellów, gotowe uwolnić publiczność od sakiewek ciężkich jak sumienie – podsumował Jim, skinąwszy głową w geście aprobaty. O wiele łatwiej było mu zrozumieć magię eksterioryzacji Nicka, jeżeli odnosił to do doświadczeń mnichów, którzy po długich postach, modlitwie i umartwianiu swoich ciał, potrafili uwolnić się z okowów swej ziemskiej powłoki i jednoczyć z absolutem. Ciężki dar przypadł temu dzieciakowi, ciężki jak los pustelnika: tym bardziej cieszył się, widząc, że siedzi dzisiaj razem ze wszystkimi pod zaklętymi baldachimami. 

– Ach tak? – zainteresował się Jim, niewiele robiąc sobie z krzyków Alexandra o zakazie zioła w cyrku – To jakieś nowe przykazanie? W którym ustępie Pisma je znalazłeś? 

Z Jimem trudno zawsze było wyczuć, czy żartuje, czy mówi absolutnie poważnie. Wydawał się permanentnie znieczulony na wrzaski po tylu latach mieszkania z cyrkową hałastrą, przynajmniej dopóki ktoś nie huknął mu nad uchem z zaskoczenia, kiedy odmawiał przed wieczór Anioł Pański. Sam Jim potrafił nieźle drzeć mordę, ale był to Jim młodszy, niedojrzały – ten, który tracił nad sobą panowanie. Teraz wyciągnął jednak posłusznie dłoń w stronę kadzielnicy, mrucząc pod nosem krótką prośbę do ognia, a żar węgielków zaczął się powoli wygaszać – tak, że tylko niewielkie strużki dymu uciekały już spod ażurowego wieczka, do którego sięgnął Edge, by odpalić papierosa. 

Chociaż powiódł wzrokiem po twarzy brata, myślami był daleko. Nazajutrz szykowały się huczne obchody święta żniw. Czuł ekscytację na myśl o występie, nad którym tak długo pracowali z Flynnem. Nawet czarodzieje czcili z pogańską żarliwością niekończący się krąg życia, czcili sierpień: ten najsmutniejszy z letnich miesięcy, kiedy noce stają się coraz zimniejsze, dnie coraz krótsze, a wszystko, co dotychczas bujało życiem, powoli umiera, by móc odrodzić się kiedyś na nowo. Wpasowywało się to poniekąd w tematykę ich występu, który traktował najogólniej rzecz biorąc – właśnie o zmartwychwstaniu. Podobał mu się także koncept drugiej części występu, zaproponowanej przez Flynna po pokazach ogniowych. Szczur, kot i pies. A może złoto, kadzidło i mirra?

Zgasił przy okazji iskrę, która zaplątała się niechcący koło włosów Felixa, obawiając się, że nasiona kukurydzy, które powciskały się dzieciakowi między zęby, zaraz gotowe zmienić się w popcorn. Uśmiechnął się też nieśmiało do Fiery, kiedy poczuł na sobie spojrzenie jej wielkich, czarnych oczu: był taki czas, że czuł się niepewnie, patrząc w ich ciemne otchłanie. Każdy, kto znał Fiery, szybko mógł się jednak przekonać, że jej oczy nie są odmętami piekieł, dokąd strącono Lucyfera, lecz ciemnością jamy, w której uwięziono proroka Daniela ze stadem wygłodniałych lwów – tylko po to, by nad ranem odkryć, że wielkie drapieżniki nie tylko nie uczyniły mu krzywdy, ale i łasiły się do jego stóp niczym małe kociaki. 

– Masz dudy! – zauważył entuzjastycznie. – Zagrasz nam coś potem? – Idealnie wtrącił się w to Felix ze swoim komentarzem. ”Nie krzycz tyle, bo i ty stracisz głos. I kogo będziemy słuchać, jak te baranki boże?“ Jim odkaszlnął, maskując śmiech, który nie przystawał w tej sytuacji katolikowi, choć trudno było się nie uśmiechnąć na widok chichoczącego Alexandra. – Ty będziesz grać – zwrócił się do Fiery, podejmując przerwaną myśl – a Alex będzie śpiewał, bo ma najdonośniejszy głos.

Wzrok Jima zahaczył o bukłak z winem na stole, obok jednego z papierowych talerzyków z resztkami po obranych kolbach kukurydzy. Poczuł dziwne ssanie w żołądku, ale szybko odwrócił tęskne spojrzenie od trunku, skupiając się na twarzy Layli tuż obok. Uśmiechnął się do niej leniwie, rozwalając się, podobnie jak i ona, na jednej z poduszek: jak Adam i Ewa wypoczywający w Raju – zawsze zastanawiał się, dlaczego tak mało artystów decydowało się na uwiecznienie idylli boskich ogrodów, skupiając się zamiast tego na upadku Pierwszych Rodziców – on w cyrku czuł się tak, jakby miał wszystko, co mu było potrzebne do szczęścia, i chciał zobaczyć kiedyś obraz, który oddawałby głębię jego uczuć. 

Laleczki z kukurydzy? 

– Nie – przyznał, w ślad za Nicholasem, przesuwając dłonią nad podsuniętym w jego stronę talerzykiem. Skupił się na tym, by nieco już ostygła kukurydza znowu stała się gorąca: przytrzymał delikatnie rękę Layli, by ta nie oparzyła się przypadkiem strumieniem ciepłej pary, którą wyczarował drugą dłonią, by ogrzać jedzenie. Zacisnął palce, przerywając działanie zaklęcia w odpowiednim momencie.

Pierwsze słyszał, żeby robiło się laleczki z ogryzionych łakomie kolb kukurydzy – w Irlandii to co najwyżej z obierków po ziemniakach – ale widać było po jego twarzy, że zaczął intensywnie myśleć, jak by się do tego zabrać: obracał w dłoniach kukurydzę, zastanawiając się po trosze jak podejść do zadania, a po trosze z której strony wgryźć się w złoty miąższ ziaren. 

– A mamy jakieś stare gałganki albo szmatki? Może by ten ogryziony środek wykorzystać jako wypełnienie do takiej laleczki?


gniew mój wybuchnie
jak ogień będzie płonął
i nikt nie zdoła go zgasić
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Felix Bell (1798), The Beast (2299), The Edge (2227), The Ghost (671), The Lightbringer (1745), The Linnet (927), The Overseer (2131), The Tempest (1499)




Wiadomości w tym wątku
Lato 1972, 31 lipca, 1 sierpnia // The best of the summer is gone - przez The Edge - 28.05.2024, 17:59
RE: Lato 1972, 31 lipca // The best of the summer is gone - przez The Beast - 29.05.2024, 20:55
RE: Lato 1972, 31 lipca // The best of the summer is gone - przez The Overseer - 20.06.2024, 22:44
RE: Lato 1972, 31 lipca // The best of the summer is gone - przez Felix Bell - 21.06.2024, 23:36
RE: Lato 1972, 31 lipca // The best of the summer is gone - przez The Linnet - 22.06.2024, 20:16
RE: Lato 1972, 31 lipca // The best of the summer is gone - przez The Edge - 23.06.2024, 02:35
RE: Lato 1972, 31 lipca // The best of the summer is gone - przez The Tempest - 23.06.2024, 04:18
RE: Lato 1972, 31 lipca // The best of the summer is gone - przez The Beast - 24.06.2024, 05:59
RE: Lato 1972, 31 lipca // The best of the summer is gone - przez The Overseer - 25.06.2024, 21:33
RE: Lato 1972, 31 lipca // The best of the summer is gone - przez Felix Bell - 27.06.2024, 11:38
RE: Lato 1972, 31 lipca // The best of the summer is gone - przez The Linnet - 29.06.2024, 14:28
RE: Lato 1972, 31 lipca // The best of the summer is gone - przez The Edge - 29.06.2024, 22:13
RE: Lato 1972, 31 lipca // The best of the summer is gone - przez The Tempest - 02.07.2024, 04:18
RE: Lato 1972, 31 lipca // The best of the summer is gone - przez The Beast - 02.07.2024, 10:35
RE: Lato 1972, 31 lipca // The best of the summer is gone - przez The Overseer - 02.07.2024, 22:25
RE: Lato 1972, 31 lipca // The best of the summer is gone - przez Felix Bell - 03.07.2024, 13:18
RE: Lato 1972, 31 lipca // The best of the summer is gone - przez The Linnet - 06.07.2024, 16:33
RE: Lato 1972, 31 lipca // The best of the summer is gone - przez The Edge - 06.07.2024, 21:01
RE: Lato 1972, 31 lipca // The best of the summer is gone - przez The Tempest - 09.07.2024, 02:36
RE: Lato 1972, 31 lipca // The best of the summer is gone - przez The Beast - 11.07.2024, 23:13
RE: Lato 1972, 31 lipca // The best of the summer is gone - przez The Overseer - 12.07.2024, 21:58
RE: Lato 1972, 31 lipca // The best of the summer is gone - przez Felix Bell - 16.07.2024, 10:56
RE: Lato 1972, 31 lipca // The best of the summer is gone - przez The Ghost - 23.07.2024, 18:21
RE: Lato 1972, 31 lipca // The best of the summer is gone - przez The Lightbringer - 25.07.2024, 08:41
RE: Lato 1972, 31 lipca // The best of the summer is gone - przez The Edge - 25.07.2024, 23:28
RE: Lato 1972, 31 lipca // The best of the summer is gone - przez The Tempest - 01.08.2024, 06:17
RE: Lato 1972, 31 lipca // The best of the summer is gone - przez The Beast - 05.08.2024, 22:36
RE: Lato 1972, 31 lipca // The best of the summer is gone - przez The Overseer - 10.08.2024, 13:39
RE: Lato 1972, 31 lipca // The best of the summer is gone - przez Felix Bell - 11.08.2024, 22:03
RE: Lato 1972, 31 lipca // The best of the summer is gone - przez The Ghost - 19.08.2024, 22:47
RE: Lato 1972, 31 lipca // The best of the summer is gone - przez The Lightbringer - 21.08.2024, 11:14
RE: Lato 1972, 31 lipca // The best of the summer is gone - przez The Edge - 24.08.2024, 23:18
RE: Lato 1972, 31 lipca // The best of the summer is gone - przez The Tempest - 22.09.2024, 21:34
RE: Lato 1972, 31 lipca // The best of the summer is gone - przez The Beast - 19.10.2024, 01:17
RE: Lato 1972, 31 lipca // The best of the summer is gone - przez The Overseer - 27.10.2024, 17:20
RE: Lato 1972, 31 lipca // The best of the summer is gone - przez The Edge - 03.11.2024, 23:46
RE: Lato 1972, 31 lipca, 1 sierpnia // The best of the summer is gone - przez Felix Bell - 07.11.2024, 09:28
RE: Lato 1972, 31 lipca, 1 sierpnia // The best of the summer is gone - przez The Lightbringer - 17.03.2025, 22:09

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa