21.08.2024, 15:42 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.08.2024, 15:42 przez Charlotte Kelly.)
– To byłoby niefortunne, bo musiałabym pozbyć się również ojca – odparła Charlotte gładko. A chociaż po tylu latach jej skomplikowana relacja miłości i nienawiści z matką zaczęła jednoznacznie przechylać się ku nienawiści właśnie, to ojca, nawet jeżeli surowego i nadmiernie kontrolującego, Charlotte wciąż darzyła pewnym uczuciem. Dla Persephony dzieci były zaledwie obowiązkiem i czymś, co miało utrzymać pozycję rodu, ale Charlotte lubiła wierzyć, że ojciec miał do nich odrobinę przywiązania.
Ostrożnie usiadła na trawie, starając się nie pobrudzić nadmiernie szaty… a potem, po jakichś dziesięciu sekundach, poprawiła się, by rozsiąść się wygodnie, bo właściwie to dlaczego miało ją obchodzić, że tę szatę zniszczy? Kupili ją rodzice, a ona w tej chwili była na nich absolutnie wściekła, i nieważne, że postawiła się matce dziś rano z uporem godnym lepszej sprawy, że ubierze się na złoto, i nie założy zieleni, i nieważne, że Persefona lubi zieleń i była w Slytherinie.
– Johny, naprawdę wyobrażasz go sobie jako kochanka żony innego? – spytała z odrobiną irytacji, zwracając na niego spojrzenie jasnych oczu. – Ned uważa, że powinnam po prostu powiedzieć „nie” i wprowadzić się do niego. Ja uważam, że jeśli to zrobię, po pierwsze moja matka sprawi, że on zniknie w tajemniczych okolicznościach, po drugie, nawet jeśli nie, ja zamorduję kogoś w afekcie, jeśli miałabym mieszkać w tej ciasnej kawalerce w niemagicznym Londynie.
Charlotte nie była Julią z Szekspira. Brała pod uwagę takie rzeczy jak to, że jej chłopaka ktoś może zamordować i że przywykła do pewnego statusu – byłaby w stanie, tak uważała przynajmniej, żyć na znacznie niższej stopie życia, ale przecież nie mogli zacząć zupełnie bez pieniędzy! A tak się składało, że rodzice zaczęli uważnie pilnować jej finansów. Pewnie tych Selwyna teraz też będą bardziej pilnowali. Rodzice Anthony’ego i Morpheusa nie byli też pewnie zachwyceni, gdyby ci wypłacili ogromną sumę pieniędzy, by podarować ją mugolakowi. A sami byli dopiero na początkach ścieżki zawodowej…
- Poza tym nie chodzi o niego. Twoja matka ma może jeszcze odrobinę rozsądku, ale wyobraź sobie, że m o j a zostanie twoją teściową.
Ostrożnie usiadła na trawie, starając się nie pobrudzić nadmiernie szaty… a potem, po jakichś dziesięciu sekundach, poprawiła się, by rozsiąść się wygodnie, bo właściwie to dlaczego miało ją obchodzić, że tę szatę zniszczy? Kupili ją rodzice, a ona w tej chwili była na nich absolutnie wściekła, i nieważne, że postawiła się matce dziś rano z uporem godnym lepszej sprawy, że ubierze się na złoto, i nie założy zieleni, i nieważne, że Persefona lubi zieleń i była w Slytherinie.
– Johny, naprawdę wyobrażasz go sobie jako kochanka żony innego? – spytała z odrobiną irytacji, zwracając na niego spojrzenie jasnych oczu. – Ned uważa, że powinnam po prostu powiedzieć „nie” i wprowadzić się do niego. Ja uważam, że jeśli to zrobię, po pierwsze moja matka sprawi, że on zniknie w tajemniczych okolicznościach, po drugie, nawet jeśli nie, ja zamorduję kogoś w afekcie, jeśli miałabym mieszkać w tej ciasnej kawalerce w niemagicznym Londynie.
Charlotte nie była Julią z Szekspira. Brała pod uwagę takie rzeczy jak to, że jej chłopaka ktoś może zamordować i że przywykła do pewnego statusu – byłaby w stanie, tak uważała przynajmniej, żyć na znacznie niższej stopie życia, ale przecież nie mogli zacząć zupełnie bez pieniędzy! A tak się składało, że rodzice zaczęli uważnie pilnować jej finansów. Pewnie tych Selwyna teraz też będą bardziej pilnowali. Rodzice Anthony’ego i Morpheusa nie byli też pewnie zachwyceni, gdyby ci wypłacili ogromną sumę pieniędzy, by podarować ją mugolakowi. A sami byli dopiero na początkach ścieżki zawodowej…
- Poza tym nie chodzi o niego. Twoja matka ma może jeszcze odrobinę rozsądku, ale wyobraź sobie, że m o j a zostanie twoją teściową.