21.08.2024, 16:01 ✶
– Sprawdź mnie – odparła Brenna, spoglądając Hadesowi prosto w oczy. Nie próbowała przy tym wyglądać groźnie, bo i zwyczajnie ni cholery by jej to nie wyszło: była kobietą wysoką, ale i tak o dobre dwadzieścia centymetrów od niego wyższą, jej oczy miały ciepłą barwę, a twarz była typowa dla „dziewczyny z sąsiedztwa”, tak dość sympatycznie ładna, ani trochę straszna. Uśmiechnęła się od niego nawet lekko, bo przecież ani myślała go straszyć.
Ona tylko poinformowała, tak?
Ale przynajmniej podziałało.
– Można też na nic nie wpadać, a to wywąchać – powiedziała łagodnie, puszczając jego rękę, gdy się zatrzymał, całkiem zadowolona z takiego stanu rzeczy. I nie zarzucała go informacjami o procedurach, bo obawiała się, że jak zacznie to robić, to on się po trzydziestu sekundach znudzi i jednak podejmie ryzyko z ta zieleniną. Zamiast tego jej ciało przemieniło się nagle, i w jednej chwili pomiędzy nim a Kimberley stała Brenna, w kolejnej – na cztery łapy opadła ogromna, czarna wilczyca.
– W-wilk – szepnęła młoda Brygadzistka, najpewniej nieświadoma, że współpracuje z angimagiem. Tymczasem Brenna zaczęła obwąchiwać podłogę i powietrze, próbując pochwycić trop: nie było to łatwe w obliczu innych woni, unoszących się w powietrzu, sposób których najbardziej intensywna była…
– No, trochę to tu jedzie czarną magią – oświadczyła, zmieniając się z powrotem i potarła odruchowo nos. – Ktoś tutaj był. Czuję jakiegoś człowieka. I jakiegoś… trupa? Tyle że takiego hm, dość świeżego, a w tym grobowcu powinny być same kości… Trop nie prowadzi przed nas, w ten tunel.
Hades rozglądając się nie dostrzegł żadnych pułapek, ale jego magia sprawiła, że pobliska ściana zafalowała i… znikła. Najwyraźniej ktoś zostawił tutaj czar maskujący. Widoczne przejście przed nimi było jednym, możliwe że jakąś niebezpieczną podpuchą – a to prawdziwe kryło się za zaklęciem.
Ona tylko poinformowała, tak?
Ale przynajmniej podziałało.
– Można też na nic nie wpadać, a to wywąchać – powiedziała łagodnie, puszczając jego rękę, gdy się zatrzymał, całkiem zadowolona z takiego stanu rzeczy. I nie zarzucała go informacjami o procedurach, bo obawiała się, że jak zacznie to robić, to on się po trzydziestu sekundach znudzi i jednak podejmie ryzyko z ta zieleniną. Zamiast tego jej ciało przemieniło się nagle, i w jednej chwili pomiędzy nim a Kimberley stała Brenna, w kolejnej – na cztery łapy opadła ogromna, czarna wilczyca.
– W-wilk – szepnęła młoda Brygadzistka, najpewniej nieświadoma, że współpracuje z angimagiem. Tymczasem Brenna zaczęła obwąchiwać podłogę i powietrze, próbując pochwycić trop: nie było to łatwe w obliczu innych woni, unoszących się w powietrzu, sposób których najbardziej intensywna była…
– No, trochę to tu jedzie czarną magią – oświadczyła, zmieniając się z powrotem i potarła odruchowo nos. – Ktoś tutaj był. Czuję jakiegoś człowieka. I jakiegoś… trupa? Tyle że takiego hm, dość świeżego, a w tym grobowcu powinny być same kości… Trop nie prowadzi przed nas, w ten tunel.
Hades rozglądając się nie dostrzegł żadnych pułapek, ale jego magia sprawiła, że pobliska ściana zafalowała i… znikła. Najwyraźniej ktoś zostawił tutaj czar maskujący. Widoczne przejście przed nimi było jednym, możliwe że jakąś niebezpieczną podpuchą – a to prawdziwe kryło się za zaklęciem.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.