Jasper potrafił uśmiechać się szczerze, potrafił się nawet wyszczerzyć i pokazać wszystkim dookoła wszystkie swoje zęby, ale nie oznaczało to, że miał zamiar robić to cały czas. Niektórzy potrafili wykorzystywać uśmiechy w złych celach, poza tym, Jasper nie znalazł się do tej pory w Hogwarcie w sytuacji, która mogłaby wywołać u niego ten uśmiech, który do tej pory widzieli najczęściej jego mama, rodzeństwo i wujowie.
-Raczej za wiele nie straciłaś. Wierz mi, dzieciaki potrafią być okrutne - powiedział tonem, który mógłby sugerować wieloletnie doświadczenie, nawet jeśli jego doświadczenie mogło być podobne do doświadczenia Electry, zważając na małą różnicę wieku między nimi.
Jasper nigdy nie starał się otaczać gronem "przyjaciół", którzy podążaliby za nim, słuchali go i stanęliby w jego obronie (ale tylko słownej), gdyby ktoś się go uczepił, albo za którymi to on by podążał. On trzymał się bardziej z boku, niedaleko bliźniaczki, ale poza jej własnym gronem, bardziej zajęty sobą. Czasami można było go zobaczyć w towarzystwie jednej, może dwóch osób, ale nigdy nie widziano go z kimś na tyle często, by nazwać ich "przyjaciółmi". Taki stan rzeczy Krukonowi jak najbardziej odpowiadał.
Zerknął na Electrę ukradkiem i uniósł jedną brew, słuchając jej.
-"Zachowywać się grzecznie" - powtórzył, jakby naprawdę brał to pod uwagę.
Po zakręceniu wszystkich kurków w łazience nastała cisza, przerywana ich oddechami i chlupotem wody, w której brodzili.
-Obiecuj za siebie - mruknął, wyciągając różdżkę, by pozbyć się wody. -Po co zalewać całą łazienkę?
O swoje "gniazdo dla ptaka" powstałe na swojej głowie, Electra nie musiała się martwić, bo akurat włosów Jasper nie miał zamiaru komentować. Dobrze wiedział, jaki efekt mogła na nich wywołać wilgoć i sam nienawidził, kiedy ktoś wytykał go palcami, kiedy przez wilgotne powietrze jego włosy zaczynały się puszyć, a po deszczu, jak teraz, zdążyły mu się pokręcić.
Mógł to być jeden z powodów, dla których Tiara nie przydzieliła go do Slytherinu.
Wrzask Electry był tak niespodziewany, że Jasper, wzdrygając się, sam omal nie krzyknął.
-Czemu krzyczysz?! - zawołał, odwracając się.
Wtedy zauważył Martę, jak wylatywała z lustra i swobodnie przesuwała się w powietrzu, by usiąść na jednej z umywalek, pociągając cały czas nosem. Jasper zamrugał kilka razy i przyjrzał się dokładniej duchowi. Przed śmiercią nie mogła być starsza od ich dwójki, miała przekrzywione okulary (a może mu się tylko wydawało) i fryzurę, w której nie prezentowała się dobrze.
-Cóż... Electra chciała cię zobaczyć, więc... - odrywając w końcu wzrok od Marty, Jasper odwrócił się do Electry.
To był twój pomysł, mówiło jego spojrzenie.
-Dlaczego zalałaś łazienkę? - zwrócił się jeszcze do ducha.