Moment, w którym dowiadujesz się, że blisko ciebie dzieje się coś złego, kiedy do tej pory wszystko wydawało się w porządku, był jednym z gorszych momentów, jakie mogły człowieka dopaść, bo jeszcze chwilę temu żyłeś sobie spokojnie, jak do tej pory, a w następnej chwili już łapałeś się za głowę i wyrywałeś włosy, myśląc, co w którym momencie poszło nie tak. Próbujesz odtworzyć we wspomnieniach cały dzień, może tydzień, a może miesiąc lub rok, szukając tego jednego szczegółu, który mógł doprowadzić cię tam, gdzie teraz byłeś, ale wcale nie chciałeś być. To właśnie robił teraz Jessie - odtwarzał w myślach cały dzień i ostatnie kilka dni, odkąd umówił się z Dorą. Czy komuś o tym mówił? Czy w którejś rozmowie wspomniał imię Menodory? Na pewno wspominał, że umówił się na kawę ze znajomą ze szkoły, ale czy podał imię? Raczej niej. Nie przypominał sobie tej części którejkolwiek rozmowy i miał nadzieję, że pamięć go nie myliła.
Kolejny raz pokiwał głową, bezgłośnie zgadzając się na prośbę Brenny, dopił swoją herbatę i westchnął cicho, jeszcze przez chwilę ściskając filiżankę w palcach.
Za dziecka nieraz myślał sobie, że kiedy pójdzie do szkoły, będzie się intensywnie uczył sztuki wróżbiarstwa i będzie odczytywał znaczenia symboli, jak wujek Morpheus. Teraz, patrząc w fusy, które osiadły na dnie jego filiżanki, odetchnął w duchu, że jednak mu się to nie powiodło i nie ujawniło się w nim żadne Trzecie Oko. Możliwe, że Morpheus, zaglądając do fusów z ich filiżanek, uśmiechnąłby się serdecznie i powiedziałby, że czeka ich sukces, może w kwestii wampira, a może w innej. Jessie natomiast wolałby nie mieć tej świadomości, gdyby nieczytelne dla niego i Brenny kształty miały być złym omenem. Niewiadomą przyszłość można było kreować decyzjami, podejmowanymi w odpowiednim ku temu momencie. Świadomość losu zrzucała na barki odpowiedzialność, która przypominała o sobie na każdym kroku. Jeżeli miała czekać ich porażka, wolał dowiedzieć się o tym po fakcie, zamiast żyć z tą świadomością, ale bez wiedzy, jak nieszczęściu zapobiec.
-Oczywiście - powiedział, podnosząc się z krzesełka i zabierając obie filiżanki, by odnieść je na ladę.
Przepuszczając Brennę w drzwiach, pokrótce opisał jej miejsce, w którym doszło do nieszczęsnego spotkania, a gdy odeszli w bezpieczne do teleportacji miejsce, przenieśli się na Pokątną, gdzie Jasper zaprowadził Brennę do uliczki, w której wampir pożywiał się krwią nieznajomej kobiety. Przyglądając się uważniej, można było dostrzec na bruku pozostawione krople krwi, a Jessie nie mógł pozbyć się wrażenia, że ktoś ich obserwował.