22.08.2024, 14:43 ✶
Florence sama nie była pewna, co oznaczało zimno, przenikające ciała Atreusa i Patricka. Ich organizmy funkcjonowały w pełni prawidłowo, a jednak – albo przy życiu utrzymywała ich magia Limbo, albo energia przyćmiewała w jakiś sposób ich własną, napełniając chłodem, od którego każda inna osoba doznałaby hipotermii.
Dziewiętnastolatka umawiająca się z Atreusem zapewne nie zaszokowałaby Florence. Skrzywiłaby się może odrobinę, bo to był jednak dzieciak nie znający życia, ale siedem lat różnicy wieku nie było jeszcze w ich społeczeństwie niczym nadzwyczajnym. Nie wierzyła jednak, że mieliby czas się zaręczyć w ciągu tych trzech lipcowych tygodni – naiwna kobieta, nie wiedziała przecież jeszcze, jak zadziałało to w przypadku poprzedniej narzeczonej…
– Ludzie lubią plotkować, a nasza rodzina ostatnio… przyciągnęła nieco więcej uwagi niż zwykle. Istotne, aby samemu takie plotki weryfikować, zanim się w nie uwierzy. – Bulstrodowie i Prewettowie byli w końcu czystej krwi, zamożni, ci pierwsi z szerokimi wpływami w Ministerstwie i słynący z Trzeciego Oka, ci drudzy posiadali kasyna oraz stajnie. I jedni, i drudzy często znajdowali się na cudzych językach i Florence w tej chwili te plotki wokół Lammas oraz widowiska uważała za jeszcze na akceptowalnym poziomie. Już za parę dni miała zmienić zdanie, gdy nowe pogłoski głośno zabrzmią w świecie socjety po weselu Blacków, ale szczęśliwie dla siebie Florence na razie doświadczyła jedynie proroctwa ognia i ciemności, a nie kolejnych ciosów w reputację rodziny, na której zawsze jej zależało. Te uderzenia od losu miały dopiero nadejść.
Florence westchnęła tylko. Nikogo nie można było być pewnym, ale jej obawy wynikały nie tyleż z myśli, że Electra przypadkiem zaprzyjaźni się z jakimś śmierciożercą, lecz że przypadkiem znajdzie się gdzieś, gdzie dojdzie do ataku. Bądź że wezmą ją na cel – nie tyle deklarowała wsparcie dla praw mugolaków, które niektórzy wśród rodów przecież też głosili, ale pracowała dla mugoli. Było to coś, co nawet jej, do niedawna tak mocno neutralnej, a teraz po Beltane z coraz większą zaciekłością zwracającą się przeciwko śmierciożercom, wydawało się trudne do zrozumienia.
Do niedawna wierzyła, że nie odważą się ruszyć Prewettów, a jednak pojawili się w New Forest.
Co gdyby chcieli uczynić z Electry przykład?
Nie chciała jednak straszyć jej niepotrzebnie i zamiast tego sięgnęła po menu.
– Myślę, że wezmę bataty faszerowane suszonymi pomidorami, serem i szpinakiem – powiedziała, zerkając okiem na menu. – Wybierz, co zechcesz, dzisiaj ja zapraszam.
Nie była może bogaczką, bo wprawdzie należała do głównej linii rodu, ale nie korzystała z majątku rodziców. Pensja uzdrowicielki była jednak wysoka, a ona wciąż mieszkała w rodowej kamienicy, co pozwalało na spore oszczędności.
Dziewiętnastolatka umawiająca się z Atreusem zapewne nie zaszokowałaby Florence. Skrzywiłaby się może odrobinę, bo to był jednak dzieciak nie znający życia, ale siedem lat różnicy wieku nie było jeszcze w ich społeczeństwie niczym nadzwyczajnym. Nie wierzyła jednak, że mieliby czas się zaręczyć w ciągu tych trzech lipcowych tygodni – naiwna kobieta, nie wiedziała przecież jeszcze, jak zadziałało to w przypadku poprzedniej narzeczonej…
– Ludzie lubią plotkować, a nasza rodzina ostatnio… przyciągnęła nieco więcej uwagi niż zwykle. Istotne, aby samemu takie plotki weryfikować, zanim się w nie uwierzy. – Bulstrodowie i Prewettowie byli w końcu czystej krwi, zamożni, ci pierwsi z szerokimi wpływami w Ministerstwie i słynący z Trzeciego Oka, ci drudzy posiadali kasyna oraz stajnie. I jedni, i drudzy często znajdowali się na cudzych językach i Florence w tej chwili te plotki wokół Lammas oraz widowiska uważała za jeszcze na akceptowalnym poziomie. Już za parę dni miała zmienić zdanie, gdy nowe pogłoski głośno zabrzmią w świecie socjety po weselu Blacków, ale szczęśliwie dla siebie Florence na razie doświadczyła jedynie proroctwa ognia i ciemności, a nie kolejnych ciosów w reputację rodziny, na której zawsze jej zależało. Te uderzenia od losu miały dopiero nadejść.
Florence westchnęła tylko. Nikogo nie można było być pewnym, ale jej obawy wynikały nie tyleż z myśli, że Electra przypadkiem zaprzyjaźni się z jakimś śmierciożercą, lecz że przypadkiem znajdzie się gdzieś, gdzie dojdzie do ataku. Bądź że wezmą ją na cel – nie tyle deklarowała wsparcie dla praw mugolaków, które niektórzy wśród rodów przecież też głosili, ale pracowała dla mugoli. Było to coś, co nawet jej, do niedawna tak mocno neutralnej, a teraz po Beltane z coraz większą zaciekłością zwracającą się przeciwko śmierciożercom, wydawało się trudne do zrozumienia.
Do niedawna wierzyła, że nie odważą się ruszyć Prewettów, a jednak pojawili się w New Forest.
Co gdyby chcieli uczynić z Electry przykład?
Nie chciała jednak straszyć jej niepotrzebnie i zamiast tego sięgnęła po menu.
– Myślę, że wezmę bataty faszerowane suszonymi pomidorami, serem i szpinakiem – powiedziała, zerkając okiem na menu. – Wybierz, co zechcesz, dzisiaj ja zapraszam.
Nie była może bogaczką, bo wprawdzie należała do głównej linii rodu, ale nie korzystała z majątku rodziców. Pensja uzdrowicielki była jednak wysoka, a ona wciąż mieszkała w rodowej kamienicy, co pozwalało na spore oszczędności.