• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Bliskie Okolice Londynu v
1 2 3 Dalej »
[05.07.1972] When your reality drowns

[05.07.1972] When your reality drowns
Keeper of Secrets
I am not actually tired, but numb and heavy, and can't find the right words.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzący 182cm wzrostu Cain jest przeciętnej budowy osoby, która coś tam ćwiczy - nie chudy, nie wielce umięśniony. Ma ciemnobrązowe włosy i oczy barwy burzowych chmur, tak ciemne, że z daleka mogą wydawać się czarne. Jego zainteresowane otoczeniem spojrzenie podkreślone jest wiecznymi worami pod oczami.

Cain Bletchley
#2
22.08.2024, 19:02  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.08.2024, 19:02 przez Cain Bletchley.)  

Morze. Cain miał ambiwalentny stosunek z tym żywiołem (bo w jego pojęciu rzeczywistości morze i ocean były jak osobny żywioł, utożsamienie potęgi wody w nowym wymiarze), ale opowieści, jakie słyszał o Perle Morza niczemu nie pomagały. Był tutaj, na tym brzegu (och, zgoda, może niekoniecznie TYM) i oglądał, jak części wraku wyciągane są z wody, a każdy się zastanawia, czy klątwa zginęła wraz z Fawley, czy może jednak przejdzie zaraz na nich. Śmieszne? Nikomu do śmiechu nie było. Magia potrafiła być nieprzewidywalna. Rządzona emocjami ludzkimi, które potrafiły stworzyć supernowę z prostego zaklęcia mającego zapalić papierosa. Dziś morze nie było ani ponure, ani zlęknione oczy nie rozglądały się po otoczeniu. Victoria, która była tam z Atreusem, jak i wiele innych osób, musiały teraz nawet jeśli nie lękać się wody, to przynajmniej czuć przed nią respekt. Kiedy jesteś na lądzie to przynajmniej masz jakąś alternatywę. Drogę ucieczki, kiedy teleportacja zawodzi, bo nie może cię rozerwać na pół, albo zakłócenia magii czy inne bariery na to nie pomagają. Na morzu tego nie ma. Możesz skakać w fale i modlić się, żeby nie umrzeć jedną z najgorszych śmierci (przynajmniej z naturalnych sposobów) - przez utopienie. Wolno zalewająca płuca woda, której nie możesz się pozbyć, oddech, którego nie możesz złapać, a musisz. Ból. Upadająca i rozpadająca się świadomość.

Cain więcej uwagi niż do samego brzegu, morza, czy molo poświęcał Atreusowi. Jeśli ktoś miał zrozumieć, co Bulstrode przeżył, to czy nie był to właśnie Bletchley? Pewnie tak. Pewnie on, albo Patrick z jego rodziny, który też był blisko Bulstrodów. A przynajmniej blisko Florence. Nie wychodził naprzód. Stał parę kroków z tyłu, pozwalając sobie na przesuwanie oczyma po sylwetce aurora. Aurora, który co rusz wpadał w kłopoty, a Perłę Morza nazwanie "kłopotem" to jak powiedzenie, że szarżujący na ciebie Nundu to rozbiegany kociak. Nie przerywał ciszy, bo nie było potrzeby jej przerywać. Mewy skrzeczały, morze cichutko szumiało. Przyjemna atmosfera, prawda? W promieniach słońca, co piękniły się na falach i przy asyście cichego szumu wśród sosen. Sielanka. Byłaby bardziej komfortowa, gdyby nie to, że dostali zgłoszenie, a chociaż Cain był ostatnią osobą, która się nadmiernie spinała przy jakichkolwiek pracach, to był też osobą, która nie ignorowała najgłupszych plotek. Gdzieś w nich może znaleźć się ziarno prawdy - lepiej być na nie gotowym, albo miło rozczarowanym, jeśli się nie pojawią. Byłoby też o wiele bardziej sielankowo, gdyby nie to, że natura i Cain się zwyczajnie nie lubili. Zostaw Bletchleya w lesie, a obróci się raz i już nie znajdzie drogi powrotnej. I w końcu - byłoby lepiej, gdyby nie zastanawiał się, czy to właśnie nie strach pchnął Atreusa do tego, żeby właśnie z nim pójść na to zadanie. Strach... dyskomfort. Takiego słowa by użył, gdyby miał o tym powiedzieć. Strach w Atreusie objawiał się zazwyczaj gniewem. Każdy nacisk, każda presja, gotowała krew w jego żyłach. Mechanizm obronny - tak przynajmniej uważał Cain.

- Jasne. - Powiedział to lekkim tonem, tak samo miłym jak to popołudnie, ale to nie miało pokrycia z jego odczuciami. Mówił: "jasne", myślał: "to nie jest dobry pomysł". Zaklęty brzeg, czy też most, na którym coś wciąga ich do wody. Gdyby Cain był pilniejszym uczniem na ONMS to by może wpadł na pomysł, że to nie musi być zaklęcie. To może być selkie. Albo co gorsza - syrena. Nie ruszył się z miejsca, a odprowadził Atreusa wzrokiem. Dopiero wraz z jego krokami na deskach ruszył wolno za nim, w myśl tego, że w takich sytuacjach samemu się zostawać nie powinno. I nie powinno też trzymać się bezpośrednio razem, inaczej obaj mogliby wpaść w zaklęcie i wtedy ich dni byłyby na pewno policzone. To był tylko moment, kiedy Bletchley przesuwał spojrzeniem po linii brzegu. Moment, kiedy usłyszał chluśnięcie wody, a gdy obrócił tam spojrzenie - Atreusa nie było. Były za to wzburzone fale przy molo.

Co miał zrobić? Ruszyć na molo? Ryzykować, że tam wejdzie i jego też to dosięgnie? Nie. Zrzucił z siebie wierzchnią szatę i wbiegł w wodę, wyciągając różdżkę. Nie było tu jednak czego rozpraszać. To nie było zaklęcie. Cokolwiek to było porwało do wody Atreusa, do którego on teraz próbował się dostać.

- ATREUS! - Cain podnoszący głos? Biały kruk. Ale może Bulstrode kontaktował. Może walczył. Może...



• • •
Sarkazm (rzeczownik) - środek przeciw idiotom. Dostępny bez recepty.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Atreus Bulstrode (1607), Cain Bletchley (1182)




Wiadomości w tym wątku
[05.07.1972] When your reality drowns - przez Atreus Bulstrode - 02.08.2024, 03:35
RE: [05.07.1972] When your reality drowns - przez Cain Bletchley - 22.08.2024, 19:02
RE: [05.07.1972] When your reality drowns - przez Atreus Bulstrode - 12.09.2024, 05:37
RE: [05.07.1972] When your reality drowns - przez Cain Bletchley - 02.10.2024, 14:00
RE: [05.07.1972] When your reality drowns - przez Atreus Bulstrode - 03.10.2024, 03:45

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa