22.08.2024, 20:46 ✶
Bulstrode przerzucił spojrzenie na Brennę, kiedy ta pierwsza pokwapiła się, by nieco wyłożyć mu z czym właściwie mieli się tutaj teraz zmagać. - Brzmi prosto, jak spacer o poranku po fajki - mruknął, bo taki pobieżny opis tego co mieli dzisiaj w planach, nadawał całej sprawie dziwacznej wręcz banalności. Ale Atreus nie miał złudzeń co do tego, że jeśli coś miało dzisiaj jebnąć, to na bank to zrobi i z sielankowego osłabiania granicy między światami cała sytuacja zrobi się o wiele bardziej skomplikowana.
Nie zamierzał jednak wycofywać się ze swojego zblazowanego komentarza, kiedy to Macmillan zabrał głos. Osobiście, nie miał nic przeciwko temu żeby czaszka poczekała do Samhain - skoro nikt nie miał zamiaru pozwolić mu rozbić jej młotkiem, to równie dobrze mogła siedzieć w zabezpieczonej sali, o ile tak zadecydowałby ktoś na górze. Bo jakkolwiek dużo strachu i cierpienia nie kryły w sobie zamknięte wewnątrz dusze, przykrywała to wszystko ciemna, gęsta masa czarnej magii, zamykająca wszystko szczelnie.
- Mam nadzieję, że takie przyśpiewki nie wytrącą cię z rytmu. Głupio by było, gdyby Matka pozwoliła kogoś opętać za fałszowanie, bo nigdy nie byłem specjalnie dobry w pieśniach religijnych - rzucił tylko w odpowiedzi, niby trochę sobie żartując, ale kiedy matka za dzieciaka postanowiła go trochę obyć z religijnością, spał w najlepsze w kowenowej ławeczce już sekundę po tym kiedy chórek zaczynał śpiewać.
Wysłuchał jeszcze, co miał do powiedzenia Digby, o ile w ogóle wywoływacz zamierzał coś od siebie dorzucać, a następnie odwrócił się od towarzyszy i pchnął drzwi do sali, gdzie mieli przeprowadzać tę całą zabawę. Patrick miał rację, nie było sensu tego przedłużać.
Nie zamierzał jednak wycofywać się ze swojego zblazowanego komentarza, kiedy to Macmillan zabrał głos. Osobiście, nie miał nic przeciwko temu żeby czaszka poczekała do Samhain - skoro nikt nie miał zamiaru pozwolić mu rozbić jej młotkiem, to równie dobrze mogła siedzieć w zabezpieczonej sali, o ile tak zadecydowałby ktoś na górze. Bo jakkolwiek dużo strachu i cierpienia nie kryły w sobie zamknięte wewnątrz dusze, przykrywała to wszystko ciemna, gęsta masa czarnej magii, zamykająca wszystko szczelnie.
- Mam nadzieję, że takie przyśpiewki nie wytrącą cię z rytmu. Głupio by było, gdyby Matka pozwoliła kogoś opętać za fałszowanie, bo nigdy nie byłem specjalnie dobry w pieśniach religijnych - rzucił tylko w odpowiedzi, niby trochę sobie żartując, ale kiedy matka za dzieciaka postanowiła go trochę obyć z religijnością, spał w najlepsze w kowenowej ławeczce już sekundę po tym kiedy chórek zaczynał śpiewać.
Wysłuchał jeszcze, co miał do powiedzenia Digby, o ile w ogóle wywoływacz zamierzał coś od siebie dorzucać, a następnie odwrócił się od towarzyszy i pchnął drzwi do sali, gdzie mieli przeprowadzać tę całą zabawę. Patrick miał rację, nie było sensu tego przedłużać.