22.08.2024, 22:13 ✶
– A co, masz nadzieję, że trafiłeś do kolejnego rankingu? – spytał Piere odrobinę złośliwie, unosząc na Atreusa spojrzenie zielonkawych oczu, osadzonych w piegowatej twarzy. Złożył gazetę, podniósł się i zerknął na papiery Bulstroda. Uprzedzono go, więc ledwo na nie spojrzał. – Tym razem, niestety, tylko ranking najlepszych miejsc na randkę w magicznej Anglii. Spodziewałbym się tego po Czarownicy, ale widać jak znudziło się im wypisywanie o Lithcie i Stonehange, nie mają w tym tygodniu o czym pisać – zrelacjonował krótko, po czym zerknął na drzwi pokoju, za którymi przebywała Isobell Macmillan. Do niedawna jedna z najbardziej wpływowych i prominentnych osób w magicznym świecie, która zaliczyła naprawdę szybką drogę upadku od wielkości do ciasnej izolatki w Lecznicy Dusz.
– Nie inaczej niż zwykle. Albo nie chce rozmawiać, albo jeżeli już rozmawia, wygaduje same głupoty. Wątpię, żebyś coś z niej wyciągnął Bulstrode – rzucił, wzruszając ramionami. Po prawdzie absolutnie było mu obojętne, o czym będą rozmawiać i co Atreus zdoła albo nie zdoła wyciągnąć z kapłanki. Miał tylko nadzieję, że ten nie wkurzy jej na tyle, że trzeba będzie wołać pracowników, by kobietę uspokajali. Z drugiej strony mogło to być pewne urozmaicenie bardzo nudnej służby tutaj – Piere każdego ranka wychodząc do Lecznicy na swój dyżur wzdychał z żalem, że nie tak wyobrażał sobie robotę w Brygadzie. – Stoję przy drzwiach – uprzedził jeszcze, bo podsłuchiwać może i nie zamierzał (chociaż w tej całej nudzie mogłoby być ciekawe posłuchać tych rozmówek), ale na pewno pilnować, czy nic się nie dzieje.
Atreus mógł wejść swobodnie do niewielkiego pokoiku. Urządzono go i obłożono zaklęciami w taki sposób, aby Isobell Macmillan nie mogła zrobić krzywdy ani sobie, ani nikomu innemu. Nieliczne meble przymocowane do podłóg i ścian, żadnych ostrych, twardych kantów, nawet pościel zaczarowana tak, by przypadkiem nie dało się z niej spleść sznura.
Arcykapłanka wyglądała źle.
Pobyt w Lecznicy Dusz mało komu służył, zwłaszcza że ludzie nie trafiali tu bez powodu. W ciągu tych trzech tygodni Isobell pobladła, oczy miała podkrążone. Nie wychudła wprawdzie, ale i tak jej twarz była nieco szczuplejsza niż kiedyś, a spojrzenie utraciło dawną bystrość.
Odkryj wiadomość pozafabularną
– Nie inaczej niż zwykle. Albo nie chce rozmawiać, albo jeżeli już rozmawia, wygaduje same głupoty. Wątpię, żebyś coś z niej wyciągnął Bulstrode – rzucił, wzruszając ramionami. Po prawdzie absolutnie było mu obojętne, o czym będą rozmawiać i co Atreus zdoła albo nie zdoła wyciągnąć z kapłanki. Miał tylko nadzieję, że ten nie wkurzy jej na tyle, że trzeba będzie wołać pracowników, by kobietę uspokajali. Z drugiej strony mogło to być pewne urozmaicenie bardzo nudnej służby tutaj – Piere każdego ranka wychodząc do Lecznicy na swój dyżur wzdychał z żalem, że nie tak wyobrażał sobie robotę w Brygadzie. – Stoję przy drzwiach – uprzedził jeszcze, bo podsłuchiwać może i nie zamierzał (chociaż w tej całej nudzie mogłoby być ciekawe posłuchać tych rozmówek), ale na pewno pilnować, czy nic się nie dzieje.
Atreus mógł wejść swobodnie do niewielkiego pokoiku. Urządzono go i obłożono zaklęciami w taki sposób, aby Isobell Macmillan nie mogła zrobić krzywdy ani sobie, ani nikomu innemu. Nieliczne meble przymocowane do podłóg i ścian, żadnych ostrych, twardych kantów, nawet pościel zaczarowana tak, by przypadkiem nie dało się z niej spleść sznura.
Arcykapłanka wyglądała źle.
Pobyt w Lecznicy Dusz mało komu służył, zwłaszcza że ludzie nie trafiali tu bez powodu. W ciągu tych trzech tygodni Isobell pobladła, oczy miała podkrążone. Nie wychudła wprawdzie, ale i tak jej twarz była nieco szczuplejsza niż kiedyś, a spojrzenie utraciło dawną bystrość.
Jako bard wbija Brenna.