23.08.2024, 02:42 ✶
Uśmiechnął się słysząc reakcję Guinevere, po tym wyczuwał, że nie tylko z grzeczności słuchała jego opowiadań, ale faktycznie ciekawiło ją to o czym mówił - co tylko wprawiało go w jeszcze lepszy nastrój. Kto bowiem nie cieszył się z tego, że jest słuchany z uwagą? Chyba nie było takiej osoby na świecie.
- Wiesz, że nie ma żadnych przekazów co do tego co się działo z uszkodzoną mumią? Możemy jedynie zakładać, że próbowali ją jakoś naprawić, ale raczej uszkodzenia nie były zbyt częste, wówczas były wiedzieli o tym całkiem sporo - odpowiedział zgodnie z prawdą. Jak dotąd nie napotkali na żadne przesłanki co do tego, czy któryś z poprzednich władców doznał uszkodzeń podczas jakichś ze świat, więc albo byli nad wyraz ostrożni, albo posiadali jakieś specjalne zabezpieczenia, które pozwalały im wyciągać mumie władców bez obaw o uszkodzenia. Cóż zapewne nie szybko się tego dowiedzą o ile w ogóle uda im się dojść do tego, jeżeli brakowało jakichkolwiek zapisków w świątyniach to mogliby nigdy nie poznać prawdy i jedynie się domyślać.
- Patrząc z naszego punktu widzenia masz rację, pamiętaj jednak, że w ich czasach panowały nieco inne wierzenia i pojmowanie świata. Wtedy wiedza o świecie nie była tak powszechna, ba, nie wiedzieli nawet o istnieniu Europy przecież -inna sprawą było też, że w tych samych czasach na stepach Azji nadal istniała wiele dziwnych wierzeń, może nie tak jak w państwie Inków, że zmarłym przerywano spoczynek i wyciągano na obchody świąt, ale jednak.
- Wiedziałem, ze je czczono, ale nie, że uważano je za bogów - wyraził swoje zdumienie, ale to tłumaczyło fakt, jaki wyczytał kiedyś o jednej bitwie starożytnego Egiptu, gdzie przeciwnicy przywiązali do swoich tarcz żywe koty i dzięki temu odnieśli sukces. Do tej pory uważał, że była to jedynie wybujała wyobraźnia kronikarza i tego kto odczytywał te hieroglify, ale teraz? Powoli zaczynał wierzyć, że to stało się naprawdę. - Nic dziwnego, koty to wspaniałe stworzenia - a co dopiero, gdy możesz sobie z takim pogadać? Thomas miał to szczęście, że mógł rozmawiać ze swoim kocim towarzyszem. - Jeżeli są tu schowane, to mam nadzieję, że nie będą to lwy berberyjskie w formie strażników - wyraził na głos swoje życzenie, bo co prawda chętnie spotkałby kocią mumię po raz pierwszy, ale zdawał sobie sprawę, że w grobowcu Matki Garnków nie musiały to być niegroźne, kocie mumie.
Podział obowiązków był jasny odkąd tylko dowiedzieli się, że ruszają razem do środka. Thomas był tu odpowiedzialny za brudną robotę, to on zajmował się czyszczeniem pomieszczenia z pułapek i klątw, a panna McGonagall miała jedynie ładnie wyglądać i się nudzić. A przynajmniej w teorii, bo gdyby tylko robił coś głupiego, albo przez swoją nieuwagę doznał uszczerbku to wtedy role się odwracały i to ona miał pracować, a on ślęczeć bezczynnie i nie przeszkadzać jej w pracy - co zresztą też się teraz działo.
Popatrzył jeszcze z zaciekawieniem na swój palec i wzdrygnął się na samo wspomnienie bycia przykuty do łóżka na okres dłuższy niż sen. - To by dopiero był temat do żartów. Wielki klątwo łamacz pokonany przez wystający pręcik - musiał spędzać pełen tydzień na dochodzeniu do siebie - zażartował z samego siebie, ale po tym jak się nim zajęła to wątpił, aby wieczorem cokolwiek dziwnego czuł w tym palcu.
Wpatrywał się w nią przez chwilę, jakby nie był pewien czy faktycznie nie wydawało mu się to przez nikłe światło panujące tu w pomieszczeniu? Bo teraz widział, ze ma normalne ludzkie oczy. Nie rozumiał na początek, co też takiego ona do niego mówi, jakim cudem mówi, ze zmiana oczu na kocie to odruch? Żarty sobie stroi? Aż rozdziawił buzię na kilka sekund, kiedy na powrót zauważył, że oczy Ginny są złote i z typowo kocimi źrenicami. - Niesamowite! - zachwycał się, nie żeby jako człowiek miała brzydkie oczy, ale te kocie oczka, to było coś (w sumie jak i wszystko co związane z kotami) sprawiało, że piekło mu serce. - Jak ty to robisz? - zapytał widzieć, że nie użyła do tego żadnych czarów, a przynajmniej nie z użyciem różdżki. - To jest cudowne! - zachwycił się raz jeszcze nim opamiętał się i wreszcie oderwał wzrok od oczu kobiety. - Wybacz, nie powinienem się tak gapić - dodał lekko zmieszany swoim zachowaniem sprzed chwili. Ale kompletnie zaskoczyła go tą rewelacją, że potrafi sobie tak zmienić oczy.
- Wiesz, że nie ma żadnych przekazów co do tego co się działo z uszkodzoną mumią? Możemy jedynie zakładać, że próbowali ją jakoś naprawić, ale raczej uszkodzenia nie były zbyt częste, wówczas były wiedzieli o tym całkiem sporo - odpowiedział zgodnie z prawdą. Jak dotąd nie napotkali na żadne przesłanki co do tego, czy któryś z poprzednich władców doznał uszkodzeń podczas jakichś ze świat, więc albo byli nad wyraz ostrożni, albo posiadali jakieś specjalne zabezpieczenia, które pozwalały im wyciągać mumie władców bez obaw o uszkodzenia. Cóż zapewne nie szybko się tego dowiedzą o ile w ogóle uda im się dojść do tego, jeżeli brakowało jakichkolwiek zapisków w świątyniach to mogliby nigdy nie poznać prawdy i jedynie się domyślać.
- Patrząc z naszego punktu widzenia masz rację, pamiętaj jednak, że w ich czasach panowały nieco inne wierzenia i pojmowanie świata. Wtedy wiedza o świecie nie była tak powszechna, ba, nie wiedzieli nawet o istnieniu Europy przecież -inna sprawą było też, że w tych samych czasach na stepach Azji nadal istniała wiele dziwnych wierzeń, może nie tak jak w państwie Inków, że zmarłym przerywano spoczynek i wyciągano na obchody świąt, ale jednak.
- Wiedziałem, ze je czczono, ale nie, że uważano je za bogów - wyraził swoje zdumienie, ale to tłumaczyło fakt, jaki wyczytał kiedyś o jednej bitwie starożytnego Egiptu, gdzie przeciwnicy przywiązali do swoich tarcz żywe koty i dzięki temu odnieśli sukces. Do tej pory uważał, że była to jedynie wybujała wyobraźnia kronikarza i tego kto odczytywał te hieroglify, ale teraz? Powoli zaczynał wierzyć, że to stało się naprawdę. - Nic dziwnego, koty to wspaniałe stworzenia - a co dopiero, gdy możesz sobie z takim pogadać? Thomas miał to szczęście, że mógł rozmawiać ze swoim kocim towarzyszem. - Jeżeli są tu schowane, to mam nadzieję, że nie będą to lwy berberyjskie w formie strażników - wyraził na głos swoje życzenie, bo co prawda chętnie spotkałby kocią mumię po raz pierwszy, ale zdawał sobie sprawę, że w grobowcu Matki Garnków nie musiały to być niegroźne, kocie mumie.
Podział obowiązków był jasny odkąd tylko dowiedzieli się, że ruszają razem do środka. Thomas był tu odpowiedzialny za brudną robotę, to on zajmował się czyszczeniem pomieszczenia z pułapek i klątw, a panna McGonagall miała jedynie ładnie wyglądać i się nudzić. A przynajmniej w teorii, bo gdyby tylko robił coś głupiego, albo przez swoją nieuwagę doznał uszczerbku to wtedy role się odwracały i to ona miał pracować, a on ślęczeć bezczynnie i nie przeszkadzać jej w pracy - co zresztą też się teraz działo.
Popatrzył jeszcze z zaciekawieniem na swój palec i wzdrygnął się na samo wspomnienie bycia przykuty do łóżka na okres dłuższy niż sen. - To by dopiero był temat do żartów. Wielki klątwo łamacz pokonany przez wystający pręcik - musiał spędzać pełen tydzień na dochodzeniu do siebie - zażartował z samego siebie, ale po tym jak się nim zajęła to wątpił, aby wieczorem cokolwiek dziwnego czuł w tym palcu.
Wpatrywał się w nią przez chwilę, jakby nie był pewien czy faktycznie nie wydawało mu się to przez nikłe światło panujące tu w pomieszczeniu? Bo teraz widział, ze ma normalne ludzkie oczy. Nie rozumiał na początek, co też takiego ona do niego mówi, jakim cudem mówi, ze zmiana oczu na kocie to odruch? Żarty sobie stroi? Aż rozdziawił buzię na kilka sekund, kiedy na powrót zauważył, że oczy Ginny są złote i z typowo kocimi źrenicami. - Niesamowite! - zachwycał się, nie żeby jako człowiek miała brzydkie oczy, ale te kocie oczka, to było coś (w sumie jak i wszystko co związane z kotami) sprawiało, że piekło mu serce. - Jak ty to robisz? - zapytał widzieć, że nie użyła do tego żadnych czarów, a przynajmniej nie z użyciem różdżki. - To jest cudowne! - zachwycił się raz jeszcze nim opamiętał się i wreszcie oderwał wzrok od oczu kobiety. - Wybacz, nie powinienem się tak gapić - dodał lekko zmieszany swoim zachowaniem sprzed chwili. Ale kompletnie zaskoczyła go tą rewelacją, że potrafi sobie tak zmienić oczy.