Przez ciało Marty przechodziło wszystko, ponieważ było ono niematerialne. Nie oznaczało to, że dla ducha obojętnym było, czy ktoś go ignoruje, czasami się z nim przywita, czy jednak rzuci w niego książką, albo gargulkiem, żeby zobaczyć, czy zdoła trafić w niematerialną głowę. Żywi nie byli w stanie poczuć tego, co czują duchy, a kto wie, może ten moment, w którym przedmiot przechodzi przez ich niematerialne ciało, jest dla nich niekomfortowy, jak dla żywych bolesne byłoby uderzenie? A może chodziło o ból emocjonalny, bo skoro w ciebie czymś rzucają, to znaczy, że cię nie lubię, prawda? A przecież nikt nie chciał żyć (lub nie żyć) ze świadomością, że wszyscy dookoła go nie lubią.
Jasper mógł trochę łagodniej mówić do Marty, ale z początku nie miał na to ochoty, bo miał zamiar część rozmowną zrzucić na Electrę, a potem po prostu nie chciał dołączać do rozmowy, kiedy padły pierwsze, bezpodstawne oskarżenia. Gdyby chcieli się z Marty ponaśmiewać, nie wchodziliby do łazienki razem, bo po co obmyślać jakieś wielkie plany tylko po to, żeby rzucić w ducha papierem toaletowym? No i Electra była dla Marty miła i szczera, więc Jasperowi nie spodobał się sposób, w jaki duch do niej odpowiedział. A sposób, w jaki Marta odezwała się do Jessiego, jak się do niego zbliżyła i wydarła się mu prosto w twarz, tylko umocnił jego przekonanie, że powinien trzymać się od tego ducha i od tej łazienki z daleka. Nie warto było psuć sobie nerwów.
Jasper, nie przerywając kontaktu wzrokowego z Martą, uniósł delikatnie dłoń, by dać Electrze znać, że wszystko było w porządku. Wszystko było pod kontrolą.
Marta wspomniała o jego ojcu, a jej głos złagodniał, wypowiadając jego imię. Jessie odpuścił powoli dłoń i nieświadomie zwinął palce, mocno zaciskając pięść.
-Wyglądam jak on... - odpowiedział powoli, biorąc głębokie wdechy. -I co z tego?
W czasach, gdy jego rodzice oraz wujkowie chodzili do szkoły, Marta jeszcze żyła - przynajmniej przez pierwsze lata. Z pewnością znała więc całą ich piątkę.
-On... On był... *chlip*... Zawsze taki... Taki miły... *chlip*... Rozmawiał ze mną... *chlip*... Pomagał mi przy lekcjach i... *chlip*... Nigdy nie naśmiewał się z moich okularów.. Buhuuu - Marta zawyła, odsuwając się od Jaspera i powoli przesuwając się w powietrzu, bez konkretnego celu.
Takim właśnie Jasper go zapamiętał - najmilszym człowiekiem, stąpającym po tym świecie. Czasami nawet Jasper się dziwił, w jaki sposób jego ojciec i matka zostali małżeństwem. I dorobili się dzieci.
-Był bardzo miły - powiedział. -Electra jest niemal tak samo miła. I chciałaby cię lepiej poznać.
Marta pociągnęła nosem, spojrzała najpierw na Jaspera, potem na Electrę, znowu pociągnęła nosem i...
Zastygła.
Poruszała się jedynie jej szata i powieki, gdy mrugała zza swoich okularów. Jej wzrok utkwiony był w jej lustrzanym odbiciu.
Jasper odetchnął nerwowo, ale nie odezwał się już. Skinął głową do Electry, wskazując podbródkiem ducha. Jeżeli teraz zacznie zadawać pytania, może duch będzie skory jej odpowiedzieć?