23.08.2024, 20:49 ✶
Electra była przyzwyczajona do tego, że jej rodzina stanowiła temat rozmów wśród czarodziei. W końcu Dedalus Prewett, który zdradzał żonę czystej krwi po to, by zrobić sobie dziecko z mugolką, był uważany za jednego z największych skandalistów. Dziewczyna nie przejmowała jednak zbytnio plotkami na temat ojca, ponieważ w głębi ducha uważała, że sobie na nie zasłużył. Gdy jednak ktoś próbował obgadywać Icarusa, zawsze stawała po stronie brata. To podejście zawdzięczała głównie Basilowi, który wpoił jej, że nie powinna obwiniać brata półkrwi za napiętą sytuację rodzinną. Icarus był przecież tak samo ofiarą działań ich ojca jak oni i matka.
Dlatego właśnie dziewczyna nie przejmowała się gadaniem ludzi, chyba, że chodziło o jej najbliższych. Electra nie przykładała też dużej wagi do plotek na własny temat, wyznając zasadę, że "komuś zawsze coś będzie się nie podobać, więc po prostu rób co chcesz". Przez całe życie widziała jak matka próbowała grać idealna żonę by zachować reputację i wiedziała, jak bardzo wyniszczyło ją to psychicznie. Może to z tego powodu Elise Rosier nie ingerowała za bardzo w życie córki, pozwalając jej wybrać własną ścieżkę życia.
Oczywiście, Electra zdawała też sobie sprawę, że jej obecna kariera wydawała się krewnym dość ekscentrycznym wyborem. W życiu nie pomyślałaby jednak, że mogłaby się przez to stać celem jakiegoś politycznego ataku. Praca dla mugoli była w gruncie rzeczy efektem przypadku, a nie jakimś otwartym manifestem przeciw standardom panujących w ich społeczeństwie. Sama nie wiedziała, czy za rok dalej będzie modelką, czy też może znajdzie sobie inną pracę wśród czarodziei. Dla Electry najważniejsze było poczucie swobody; jeżeli obecne zajęcie przestałoby się jej podobać, to po prostu by je zmieniła. A zresztą, jej zdaniem śmierciożercy nie postawiliby sobie za cel jakiejś mało znanej dziewczyny czystej krwi.
– Ooo, brzmi pysznie. – skomentowała zamówienie Florence. Słuchając samego opisu, aż pociekła jej ślinka. – Ja nie wiem, jest tyle wegetariańskich dań do wyboru. Te placki z cukinii wyglądają ciekawie.
Kiedy Bulstrode powiedziała, że zapłaci, Electra posłała jej uśmiech wdzięczności.
– Ach, naprawdę? Dziękuję bardzo! – szczerze mówiąc, trochę na to liczyła. Jeśli bycie najmłodszym w rodzinie miało jakieś zalety, to było to zdecydowanie bycie rozpieszczanym przez wszystkich.
Po tym jak złożyły już zamówienia, Electra nachyliła się w stronę Florence.
– A więc nie jesteś zaręczona, ale...czy spotykasz się może z kimś teraz? – spytała, unosząc znacząco brwi. Może jednak miała w sobie tendencje plotkarskie po matce. A może zostało w niej trochę nawyków z dzieciństwa, kiedy to uwielbiała zadawać starszym kuzynkom pytania w stylu "Masz chłopaka w Hogwarcie? A jak będziesz mieć chłopaka, to będę mogła go poznać?".
Dlatego właśnie dziewczyna nie przejmowała się gadaniem ludzi, chyba, że chodziło o jej najbliższych. Electra nie przykładała też dużej wagi do plotek na własny temat, wyznając zasadę, że "komuś zawsze coś będzie się nie podobać, więc po prostu rób co chcesz". Przez całe życie widziała jak matka próbowała grać idealna żonę by zachować reputację i wiedziała, jak bardzo wyniszczyło ją to psychicznie. Może to z tego powodu Elise Rosier nie ingerowała za bardzo w życie córki, pozwalając jej wybrać własną ścieżkę życia.
Oczywiście, Electra zdawała też sobie sprawę, że jej obecna kariera wydawała się krewnym dość ekscentrycznym wyborem. W życiu nie pomyślałaby jednak, że mogłaby się przez to stać celem jakiegoś politycznego ataku. Praca dla mugoli była w gruncie rzeczy efektem przypadku, a nie jakimś otwartym manifestem przeciw standardom panujących w ich społeczeństwie. Sama nie wiedziała, czy za rok dalej będzie modelką, czy też może znajdzie sobie inną pracę wśród czarodziei. Dla Electry najważniejsze było poczucie swobody; jeżeli obecne zajęcie przestałoby się jej podobać, to po prostu by je zmieniła. A zresztą, jej zdaniem śmierciożercy nie postawiliby sobie za cel jakiejś mało znanej dziewczyny czystej krwi.
– Ooo, brzmi pysznie. – skomentowała zamówienie Florence. Słuchając samego opisu, aż pociekła jej ślinka. – Ja nie wiem, jest tyle wegetariańskich dań do wyboru. Te placki z cukinii wyglądają ciekawie.
Kiedy Bulstrode powiedziała, że zapłaci, Electra posłała jej uśmiech wdzięczności.
– Ach, naprawdę? Dziękuję bardzo! – szczerze mówiąc, trochę na to liczyła. Jeśli bycie najmłodszym w rodzinie miało jakieś zalety, to było to zdecydowanie bycie rozpieszczanym przez wszystkich.
Po tym jak złożyły już zamówienia, Electra nachyliła się w stronę Florence.
– A więc nie jesteś zaręczona, ale...czy spotykasz się może z kimś teraz? – spytała, unosząc znacząco brwi. Może jednak miała w sobie tendencje plotkarskie po matce. A może zostało w niej trochę nawyków z dzieciństwa, kiedy to uwielbiała zadawać starszym kuzynkom pytania w stylu "Masz chłopaka w Hogwarcie? A jak będziesz mieć chłopaka, to będę mogła go poznać?".