24.08.2024, 01:15 ✶
Sebastian tarzał się gdzieś z boku, przeprocesowując tym samym swoją wiedzę na temat duchów, a Brenna właśnie upadła na kolana, zdjęta przychodzącą do niej wizją. Atreus natomiast zamarł, kiedy twarz przyczepiona do sylwetki niewymownej zmieniła się, przybierając teraz surowe rysy starszej siostry, która nagle zamiast patrzeć na niego z rozczarowaniem, przybrała ten okropny wyraz, pełen niedowierzania podszytego przestrachem. Czuł, jak żołądek powoli zaczyna zwijać się w supeł, ale czuł że nie był to jego własny strach, ale łącząca go z Longbottom magia zaczynała działać mocniej - na tyle by przebić się przez nagły wybuch emocji spowodowany aktualną sytuacją.
Słyszał szept i czuł dotyk, ale kiedy jego spojrzenie przeskoczyło w bok, nikogo tam nie było. Niewidzialna siła bawiła się nimi wszystkimi, a on miał tylko nadzieję że niestabilna magia nie wybije się akurat w przypadku dopełnionego rytuału Beltane i nie doprowadzi ich tutaj do szaleństwa.
Złapał się za głowę, zaciskając mocno powieki. Nie chciał patrzeć na twarz Florence, a mimo że szept drażnił go, namawiając do złego, nie mógł ponownie unieść ręki żeby przegnać w ten sposób jego działanie. Uderzył Laurenta, ale obiecał sobie że nie zrobi tego nigdy więcej. Florence natomiast nie mógł uderzyć nigdy i gdyby to zrobił, chyba uciąłby sobie rękę która zawiniła.
- Czemu tu nic widać. Macmillan, zrób coś, żeby było je widać - syknął w stronę Sebastiana, bo to on przecież tutaj był specjalistą. Bulstrode jednak, kiedy tylko wypluł te słowa, wpadł na inny pomysł. Duchy wydawały się zdolne do okazywania emocji, a przynajmniej tak zawsze mu się wydawało, kiedy miał z nimi styczność. Dlatego szybko rozejrzał się znowu dookoła całej ich czwórki, teraz patrząc na aury. Albo raczej na to, co mogło się pokazać między nimi - coś co może zostawiłyby duchy.
percepcja na aurowidzenie
Słyszał szept i czuł dotyk, ale kiedy jego spojrzenie przeskoczyło w bok, nikogo tam nie było. Niewidzialna siła bawiła się nimi wszystkimi, a on miał tylko nadzieję że niestabilna magia nie wybije się akurat w przypadku dopełnionego rytuału Beltane i nie doprowadzi ich tutaj do szaleństwa.
Złapał się za głowę, zaciskając mocno powieki. Nie chciał patrzeć na twarz Florence, a mimo że szept drażnił go, namawiając do złego, nie mógł ponownie unieść ręki żeby przegnać w ten sposób jego działanie. Uderzył Laurenta, ale obiecał sobie że nie zrobi tego nigdy więcej. Florence natomiast nie mógł uderzyć nigdy i gdyby to zrobił, chyba uciąłby sobie rękę która zawiniła.
- Czemu tu nic widać. Macmillan, zrób coś, żeby było je widać - syknął w stronę Sebastiana, bo to on przecież tutaj był specjalistą. Bulstrode jednak, kiedy tylko wypluł te słowa, wpadł na inny pomysł. Duchy wydawały się zdolne do okazywania emocji, a przynajmniej tak zawsze mu się wydawało, kiedy miał z nimi styczność. Dlatego szybko rozejrzał się znowu dookoła całej ich czwórki, teraz patrząc na aury. Albo raczej na to, co mogło się pokazać między nimi - coś co może zostawiłyby duchy.
percepcja na aurowidzenie
Rzut Z 1d100 - 3
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut Z 1d100 - 51
Sukces!
Sukces!