24.08.2024, 09:52 ✶
Jeszcze kilka pokonanych rozwidleń, ślepych zaułków z których musiał się wracać czasami nawet o dwa rozwidlenia wstecz, kiedy okazywało się, że obie odnogi prowadzą donikąd. Ale nie poddawał się i nie zniechęcał, czuł, że jest coraz bliżej wyjścia, że każdy kolejny wybór nowej odnogi przybliża go do opuszczenia ścian tej dziwnej pułapki. doprawdy, kto tu postawił coś takiego?
Westchnął i nagle poczuł powiew wiatru. Coś czego nie czuł odkąd wszedł do tego miejsca. Przyspieszył nieco kroku i za kolejnym zakrętem zobaczył to czego tak poszukiwał od... W sumie to nie wiedział ile czasu tu spędził. Zerknął na zegarek i aż przystanął zdziwiony. Nie był tu wcale tak długo jak mu się wydawało, nie minęła nawet godzina, ale jedno było pewne senność przeszła mu jak ręką odjął. Zdecydowanie podczas tego ganiania po labiryncie spalił wszystkie kalorie, które pochłonął z obiadem. Zerknął jeszcze za siebie po opuszczeniu tej jakże wymyślnej pułapki i ze zdziwieniem stwierdził, że tak labiryntu jak i rzeczonego łuku już nie widzi. W sumie to chyba znajdował się teraz w innym miejscu? Nie, to było to samo miejsce gdzie widział ten łuk. Wzruszył ramionami, będzie musiał spytać Nory albo rodzeństwa Longbottom czy natknęli się na coś podobnego - bo jeżeli wpadną tam jakieś dzieciaki z Hogwartu to jeszcze pobłądzą całkowicie.
Poczuł też dziwne ukłucie zawodu, że labirynt nie krył w sobie żadnej tajemnicy i cała ta "przygoda" byłą jedynie próbą ucieknięcia z pułapki. Ale z drugiej strony przecież w takim miejscu nie mogły się kryć nie wiadomo jakie rzeczy, najwyraźniej ktoś postanowił spłatać innym figla i po przejściu przez tamten łuk z żywopłotu wpadało się w pułapkę westchnął i schował już różdżkę, nie byłą mu potrzebna, a ganianie po Hogsmeade z różdżką w ręce mogło nie zostać dobrze odebrane.
Rozbudzony już całkowicie pozwolił ponieść się nogom w stronę miasteczka, chciał jeszcze odwiedzić Miodowe Królestwo i kilka innych mniejszych sklepów - potrzebował nieco przyborów do prowadzenia swoich badań, jego pióro było już całkiem wysłużone i błagało o wymianę na nowe.
Westchnął i nagle poczuł powiew wiatru. Coś czego nie czuł odkąd wszedł do tego miejsca. Przyspieszył nieco kroku i za kolejnym zakrętem zobaczył to czego tak poszukiwał od... W sumie to nie wiedział ile czasu tu spędził. Zerknął na zegarek i aż przystanął zdziwiony. Nie był tu wcale tak długo jak mu się wydawało, nie minęła nawet godzina, ale jedno było pewne senność przeszła mu jak ręką odjął. Zdecydowanie podczas tego ganiania po labiryncie spalił wszystkie kalorie, które pochłonął z obiadem. Zerknął jeszcze za siebie po opuszczeniu tej jakże wymyślnej pułapki i ze zdziwieniem stwierdził, że tak labiryntu jak i rzeczonego łuku już nie widzi. W sumie to chyba znajdował się teraz w innym miejscu? Nie, to było to samo miejsce gdzie widział ten łuk. Wzruszył ramionami, będzie musiał spytać Nory albo rodzeństwa Longbottom czy natknęli się na coś podobnego - bo jeżeli wpadną tam jakieś dzieciaki z Hogwartu to jeszcze pobłądzą całkowicie.
Poczuł też dziwne ukłucie zawodu, że labirynt nie krył w sobie żadnej tajemnicy i cała ta "przygoda" byłą jedynie próbą ucieknięcia z pułapki. Ale z drugiej strony przecież w takim miejscu nie mogły się kryć nie wiadomo jakie rzeczy, najwyraźniej ktoś postanowił spłatać innym figla i po przejściu przez tamten łuk z żywopłotu wpadało się w pułapkę westchnął i schował już różdżkę, nie byłą mu potrzebna, a ganianie po Hogsmeade z różdżką w ręce mogło nie zostać dobrze odebrane.
Rozbudzony już całkowicie pozwolił ponieść się nogom w stronę miasteczka, chciał jeszcze odwiedzić Miodowe Królestwo i kilka innych mniejszych sklepów - potrzebował nieco przyborów do prowadzenia swoich badań, jego pióro było już całkiem wysłużone i błagało o wymianę na nowe.
Koniec sesji