24.08.2024, 10:13 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.08.2024, 11:13 przez Brenna Longbottom.)
Rzuty
*
– Co tylko udowadnia, że powinien pan pozostać przy egzorcyzmach i nie wtrącać się w inne… – zaczęła jeszcze Evelyn, wciąż zacietrzewiona, ale nie zdążyła nawet dokończyć nim zaczęło się zamieszanie.
*
Owady krążyły na nim, nad nim, wokół niego, kiedy Sebastian rzucał zaklęcie. Część owadów przestała go obsiadać – może zadziałał faktycznie czar, a może tylko przyjęły inną taktykę, gdy uświadomiły sobie, że zostały odkryte. Sebastian poczuł, jak ogarnia go dotkliwy chłód, a Brenna, wciąż klęcząca obok, wyrwana z wizji, zadrżała z zimna. Stonehange zamazywało się jej przed oczyma, obraz był pozbawiony ostrości. Żołądek skręcił się nieprzyjemnie, bo wszyscy znaleźli się w niebezpieczeństwie, także Bulstrode, zwłaszcza że Niewymowna sięgnęła po różdżkę…
…choć wyraźnie tym, kto najbardziej przyciągał duchy, trudno powiedzieć, czy dlatego, że mógł je odesłać, czy z powodu krwi Trelawneyów, był właśnie Sebastian. I czy chciały go z tego powodu zniszczyć, czy może wręcz przeciwnie, liczyły, że pomoże? Tłoczyły się jednak wokół niego i Brygadzistki, zimno, jakie ich ogarniało, najlepiej o tym świadczyło. A chociaż Atreus raczej do tej pory nie mógł dostrzec aur duchów, a na pewno nie gdy były niewidzialne – aurowidzenie co do zasady działało, gdy choć trochę widziałeś to, na co chciałeś spojrzeć – tym razem… tym razem anomalia Stonehange sprawiła, że przez moment zdawało się mu, że dostrzega błyski koncentrujące się wokół leżącego Sebastiana, przy wciąż klęczącej Brennie. Błyski w kolorze gniewu i nienawiści. A może tylko się mu zdawało, albo był to odbłysk aury Evelyn, która po początkowym przerażeniu i zdumieniu zabłysła złością? Kobieta przysłaniała mu częściowo widok. Jeżeli coś było przy nim, to co najwyżej pojedyncza istota, ale nic tu nie dostrzegał.
– Odjebało ci, Bulstrode?! – wściekła się, i fałszywa twarz Florence znikła, opadła jak maska, a Niewymowna powoli dźwignęła się na nogi. Na całe szczęście dla nich wszystkich była dość ogarnięta, by zrozumieć, że to dziwne zachowanie Sebastiana i Atreusa musi być zasługą czegoś, co tutaj siedzi i ostatecznie nie zaatakowała, nie uniosła różdżki. – Macmillan! Co mamy robić, żeby pomóc ci je egzorcyzmować?!
Machnęła różdżką, usiłując stworzyć tarczę.
Nic się jednak nie stało.
Oddech Brenny zamienił się w parę, gdy usiadła powoli, sięgając po własną różdżkę.
Sebstian mrugnął.
Zdawało się mu, że coś zamraża jego serce.
Limbo. Umiejętność Trelawneyów, pozwalająca dostrzec zaświaty? Czy złudzenie, znów wywołane przez duchy? Przez chwilę Stonehange zniekształciło się przed jego oczyma, zmieniło się, ale nie mógł się tym zmianom przyjrzeć: pole jego widzenia zajmował duch, pewnie jeden z kilku, mężczyzna, którego nadgarstki, szyja, ubranie, były pokryte srebrzystymi plamami krwi. Jedna z tych dłoni zagłębiała się w klatce piersiowej Sebastiana.
Było mu tak zimno…
Brenna uniosła różdżkę. Też wyczuwała ten chłód. Nie miała pojęcia, jak walczy się z duchami – czy w ogóle da się z nimi walczyć – ale poruszyła drżącą z zimna dłonią, próbując wyczarować strumień gorącego powietrza. Nie pozwolić im przemarznąć tak, że nie będą mogli działać.
kształtowanie, ciepłe powietrze
efekt anomalii
Drżąca ręka nie była w stanie poprawnie wykonać całego gestu - Sebastiana owinęło ciepło, które nadleciało od strony Brenny, przynosząc odrobinę ulgi, ale chłód duchów wciąż był bardziej dotkliwy. Zaklęcie nie było na tyle udane, by sama Brenna mogła odczuć różnicę.
Tymczasem ktoś, zataczając się, wszedł w obszar kręgu kamieni. Jego aura szalała, rozbłyskując całą paletą negatywnych emocji.
*
– Co tylko udowadnia, że powinien pan pozostać przy egzorcyzmach i nie wtrącać się w inne… – zaczęła jeszcze Evelyn, wciąż zacietrzewiona, ale nie zdążyła nawet dokończyć nim zaczęło się zamieszanie.
*
Owady krążyły na nim, nad nim, wokół niego, kiedy Sebastian rzucał zaklęcie. Część owadów przestała go obsiadać – może zadziałał faktycznie czar, a może tylko przyjęły inną taktykę, gdy uświadomiły sobie, że zostały odkryte. Sebastian poczuł, jak ogarnia go dotkliwy chłód, a Brenna, wciąż klęcząca obok, wyrwana z wizji, zadrżała z zimna. Stonehange zamazywało się jej przed oczyma, obraz był pozbawiony ostrości. Żołądek skręcił się nieprzyjemnie, bo wszyscy znaleźli się w niebezpieczeństwie, także Bulstrode, zwłaszcza że Niewymowna sięgnęła po różdżkę…
…choć wyraźnie tym, kto najbardziej przyciągał duchy, trudno powiedzieć, czy dlatego, że mógł je odesłać, czy z powodu krwi Trelawneyów, był właśnie Sebastian. I czy chciały go z tego powodu zniszczyć, czy może wręcz przeciwnie, liczyły, że pomoże? Tłoczyły się jednak wokół niego i Brygadzistki, zimno, jakie ich ogarniało, najlepiej o tym świadczyło. A chociaż Atreus raczej do tej pory nie mógł dostrzec aur duchów, a na pewno nie gdy były niewidzialne – aurowidzenie co do zasady działało, gdy choć trochę widziałeś to, na co chciałeś spojrzeć – tym razem… tym razem anomalia Stonehange sprawiła, że przez moment zdawało się mu, że dostrzega błyski koncentrujące się wokół leżącego Sebastiana, przy wciąż klęczącej Brennie. Błyski w kolorze gniewu i nienawiści. A może tylko się mu zdawało, albo był to odbłysk aury Evelyn, która po początkowym przerażeniu i zdumieniu zabłysła złością? Kobieta przysłaniała mu częściowo widok. Jeżeli coś było przy nim, to co najwyżej pojedyncza istota, ale nic tu nie dostrzegał.
– Odjebało ci, Bulstrode?! – wściekła się, i fałszywa twarz Florence znikła, opadła jak maska, a Niewymowna powoli dźwignęła się na nogi. Na całe szczęście dla nich wszystkich była dość ogarnięta, by zrozumieć, że to dziwne zachowanie Sebastiana i Atreusa musi być zasługą czegoś, co tutaj siedzi i ostatecznie nie zaatakowała, nie uniosła różdżki. – Macmillan! Co mamy robić, żeby pomóc ci je egzorcyzmować?!
Machnęła różdżką, usiłując stworzyć tarczę.
Rzut 1d100 - 13
Nic się jednak nie stało.
Oddech Brenny zamienił się w parę, gdy usiadła powoli, sięgając po własną różdżkę.
Sebstian mrugnął.
Zdawało się mu, że coś zamraża jego serce.
Limbo. Umiejętność Trelawneyów, pozwalająca dostrzec zaświaty? Czy złudzenie, znów wywołane przez duchy? Przez chwilę Stonehange zniekształciło się przed jego oczyma, zmieniło się, ale nie mógł się tym zmianom przyjrzeć: pole jego widzenia zajmował duch, pewnie jeden z kilku, mężczyzna, którego nadgarstki, szyja, ubranie, były pokryte srebrzystymi plamami krwi. Jedna z tych dłoni zagłębiała się w klatce piersiowej Sebastiana.
Było mu tak zimno…
Brenna uniosła różdżkę. Też wyczuwała ten chłód. Nie miała pojęcia, jak walczy się z duchami – czy w ogóle da się z nimi walczyć – ale poruszyła drżącą z zimna dłonią, próbując wyczarować strumień gorącego powietrza. Nie pozwolić im przemarznąć tak, że nie będą mogli działać.
kształtowanie, ciepłe powietrze
Rzut W 1d100 - 10
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut W 1d100 - 28
Slaby sukces...
Slaby sukces...
efekt anomalii
Rzut 1d2 - 1
Drżąca ręka nie była w stanie poprawnie wykonać całego gestu - Sebastiana owinęło ciepło, które nadleciało od strony Brenny, przynosząc odrobinę ulgi, ale chłód duchów wciąż był bardziej dotkliwy. Zaklęcie nie było na tyle udane, by sama Brenna mogła odczuć różnicę.
Tymczasem ktoś, zataczając się, wszedł w obszar kręgu kamieni. Jego aura szalała, rozbłyskując całą paletą negatywnych emocji.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.