24.08.2024, 17:44 ✶
Jonathan uznał, że nie ma sensu protestować i dał Jessiemu wyjąć z półki ciastka, które potem jedynie podsunął chrześniakowi, dając mu znać, że to on z ich dwójki zdecydowanie bardziej potrzebował piegusków z czekoladą.
– Mógł też po prostu nie wysysać z nikogo krwi bez zgody – powiedział. Nie uważał, aby wampiry były pomiotami samej czarnej magii, które należało gdzies zamknąć, lub najlepiej zlikwidować. Oczywiście, że nie. Szczerze wierzył, że każda tego typu osoba mogła z powodzeniem zintegrować się na nowo z ich społeczeństwem, którego przecież przed śmiercią byli częścią. Dlatego też tak się wkurzał, gdy słyszał o tego typu wybrykach, które nie dość że szkodziły tym, którzy walczyli z żądzą krwi, to jeszcze jego chrześniakowi!
Pokręcił głową.
– Powinieneś móc się ładować gdzie tylko zechcesz bez ryzyka ugryzienia przez wampira. Tej dziewczynie nic się nie stało? – rzucił jedynie, a potem poczuł, jak supeł, który dopiero co się rozluźnił, nagle ponownie zaciska mu się w żołądku. Czyli to nie był blondyn! Teraz kolor włosów się zgadzał. Teraz... Na całe szczęście zanim zaczął dramatyzować na dobre, usłyszał jeszcze więcej szczegółów, a z serca spadł mu kamień. Trzy piegi na policzku, styl ubioru... Nie. To nie był on.
– Był może podobny do kogoś kogo znasz? – spytał jeszcze profilaktycznie, chociaż wątpił, by odpowiedź była twierdząca, a nawet jeśli by była, to Jessie nie powie Tak, w sumie to ten wampir śmiesznie nawet przypominał wujka Anthony'ego tylko był nieco brzydszy i bardziej francuski.
A potem jeszcze usłyszał, że wszystkim ma się zająć Brenna. Czyli rzeczywiście zostanie to rozwiązane i nie musiał się o to martwić.
– Tak. Rzeczywiście sprawa trafiła w dobre ręce – powiedział, posyłając Jessiemu szeroki uśmiech, ale zaraz potem spoważniał i położył rękę na ramieniu chłopaka. – Jessie, proszę uważaj na siebie, dobrze? Wiem, że to bywa trudne, ale czasem lepiej postawić na te nudniejsze rozwiązania, niż pchać się w te bardziej ryzykowne.
Nie wiedział, czy Jessie po prostu natknął się na wampira, a ten od razu zaatakował, czy też młody Kelly postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i zainterweniować, ale nie chciał by... No cóż. By jego chrześniak pakował się w kłopoty, tak jak on sam, czy też inni przedstawiciele tej rodziny, włączając w to oczywiście pozostałych wujków.
– Mógł też po prostu nie wysysać z nikogo krwi bez zgody – powiedział. Nie uważał, aby wampiry były pomiotami samej czarnej magii, które należało gdzies zamknąć, lub najlepiej zlikwidować. Oczywiście, że nie. Szczerze wierzył, że każda tego typu osoba mogła z powodzeniem zintegrować się na nowo z ich społeczeństwem, którego przecież przed śmiercią byli częścią. Dlatego też tak się wkurzał, gdy słyszał o tego typu wybrykach, które nie dość że szkodziły tym, którzy walczyli z żądzą krwi, to jeszcze jego chrześniakowi!
Pokręcił głową.
– Powinieneś móc się ładować gdzie tylko zechcesz bez ryzyka ugryzienia przez wampira. Tej dziewczynie nic się nie stało? – rzucił jedynie, a potem poczuł, jak supeł, który dopiero co się rozluźnił, nagle ponownie zaciska mu się w żołądku. Czyli to nie był blondyn! Teraz kolor włosów się zgadzał. Teraz... Na całe szczęście zanim zaczął dramatyzować na dobre, usłyszał jeszcze więcej szczegółów, a z serca spadł mu kamień. Trzy piegi na policzku, styl ubioru... Nie. To nie był on.
– Był może podobny do kogoś kogo znasz? – spytał jeszcze profilaktycznie, chociaż wątpił, by odpowiedź była twierdząca, a nawet jeśli by była, to Jessie nie powie Tak, w sumie to ten wampir śmiesznie nawet przypominał wujka Anthony'ego tylko był nieco brzydszy i bardziej francuski.
A potem jeszcze usłyszał, że wszystkim ma się zająć Brenna. Czyli rzeczywiście zostanie to rozwiązane i nie musiał się o to martwić.
– Tak. Rzeczywiście sprawa trafiła w dobre ręce – powiedział, posyłając Jessiemu szeroki uśmiech, ale zaraz potem spoważniał i położył rękę na ramieniu chłopaka. – Jessie, proszę uważaj na siebie, dobrze? Wiem, że to bywa trudne, ale czasem lepiej postawić na te nudniejsze rozwiązania, niż pchać się w te bardziej ryzykowne.
Nie wiedział, czy Jessie po prostu natknął się na wampira, a ten od razu zaatakował, czy też młody Kelly postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i zainterweniować, ale nie chciał by... No cóż. By jego chrześniak pakował się w kłopoty, tak jak on sam, czy też inni przedstawiciele tej rodziny, włączając w to oczywiście pozostałych wujków.