To właśnie ta część całej sytuacji, której nie jesteśmy pewni, pomyślał, ale na głos już tego nie mówił.
Dziewczyna, z której żywił się wampir, wciąż była nieprzytomna, kiedy Jessiego opatrywano i w końcu pozwolono mu wrócić do domu. Żaden z uzdrowicieli również nie chciał udzielić mu żadnej informacji o niej, ponieważ nie był członkiem jej rodziny. Jasper nie mógł więc powiedzieć, że ta dziewczyna wyraziła zgodę, a wampir przeholował, albo Jonathan trafił w tym momencie w punkt i dziewczyna wcale się nie zgodziła, albo nawet nie została zapytana o zgodę.
-Dziewczyna nadal jest w Mungu - powiedział, sięgając po ciastko. -Kiedy ją znalazłem, była już ledwo przytomna, a uzdrowiciele nie chcieli mi nic o niej powiedzieć. Kiedy poczuje się lepiej, prawdopodobnie złoży zeznania i wtedy się okaże, czy faktycznie zgodziła się na to ugryzienie, czy ten wampir po prostu ją napadł.
Trochę rozbawił go fakt, że Jonathan nie widział nic złego w jego "pakowaniu się gdziekolwiek", a nawet twierdził, że Jessie powinien móc to robić bez obawy o swoje życie lub zdrowie. Czy mówiłby tak samo, gdyby ten "wypadek" zdarzył się na Śmiertelnym Nokturnie? Na szczęście Jasper nie miał powodów, by odwiedzać tę konkretną uliczkę, gdzie typy spod ciemnej gwiazdy uwiły swoje gniazdka, ale taka jednorazowa myśl przeszła mu po głowie.
-W sumie to tak - wgryzł się w ciastko. -Kiedy się uśmiechnął, wyglądał trochę, jak Filgott. To jeden z goblinów, z którymi pracuję. Dość zrzędliwy, ale opowiada ciekawe historie o swojej mamie.
A czy naprawdę ten wampir przypominał kogoś, kogo Jessie znał? Hm... Może, gdyby był ładniejszy i miał ciemniejsze włosy, to wyglądałby trochę, jak wujek Morpheus?
Dłoń, w której trzymał ciastko, była blisko jego otwartych ust, kiedy Jonathan, z tym poważnym wyrazem twarzy, położył dłoń na jego ramieniu. Supeł ścisnął się boleśnie w jego żołądku.
-Staram się, wuju - westchnął, odsuwając ciastko. -Najwidoczniej odziedziczyłem po kimś talent do pakowania się w kłopoty - po Jonathanie? -Było ciemno, coś zauważyłem i chciałem to sprawdzić. Miałem nadzieję, że to jakaś parka się obściskiwała, ale... - to nie była obściskująca się parka.