24.08.2024, 22:01 ✶
Podróż nie należała do najprzyjemniejszych. Sama nie wiedziała czy to za sprawą ostatnich wydarzeń z których dalej zdawała się nie potrafić do końca otrząsnąć, czy jednak zmiana otoczenia. Ludzie na ulicach nieco ją irytowali. Oni i ich akcent stał się dziwnie upierdliwy.
Zwalała to na zmęczenie ostatnimi dniami. Dopiero teraz tak naprawdę dopięła ostatnie sprawy i mogła sobie pozwolić na wyjazd.
Oczywiście informując wcześniej wuja. W końcu musiała poinformować właściciela o tym, że jego bratanica postanowiła zwalić mu się na głowę. Miała tylko nadzieje, że dotrzyma słowa i według prośby będzie to niespodzianka dla samego Richarda.
Zastanawiała się czy go uprzedzić, ale jego nieco zdziwiona mina była warta nawet jeśli nie byłby zachwycony z tego typu niespodzianek. Poza tym sam jej to zasugerował, a ona wuja powiadomiła, także ręce miała czyste.
Weszła do domu dość cicho, wiedziała, że było dość późno, a jednak wolała nie zagłuszać ciszy jaka panowała w domostwie.
-Dzień dobry? - zagaiła już w korytarzu, rozglądając się za którymś z domowników, ale ku jej zaskoczeniu żywej duszy nie zastała.
Zerknęła odruchowo na klamkę drzwi frontowych. Przecież nie wyszli by z domu nie zamykając ówcześnie drzwi. Chociaż w domu wciąż pewnie kręcił się skrzat.
Co prawda nie powiadomiła o której godzinie się zjawi, gdyż tą ciężko było przewidzieć w stu procentach. No ale o tej godzinie Sophi powinna być w domu, albo chociaż Charlie. A nie było zupełnie nikogo, było to dość egzotycznym uczuciem.
Zwalała to na zmęczenie ostatnimi dniami. Dopiero teraz tak naprawdę dopięła ostatnie sprawy i mogła sobie pozwolić na wyjazd.
Oczywiście informując wcześniej wuja. W końcu musiała poinformować właściciela o tym, że jego bratanica postanowiła zwalić mu się na głowę. Miała tylko nadzieje, że dotrzyma słowa i według prośby będzie to niespodzianka dla samego Richarda.
Zastanawiała się czy go uprzedzić, ale jego nieco zdziwiona mina była warta nawet jeśli nie byłby zachwycony z tego typu niespodzianek. Poza tym sam jej to zasugerował, a ona wuja powiadomiła, także ręce miała czyste.
Weszła do domu dość cicho, wiedziała, że było dość późno, a jednak wolała nie zagłuszać ciszy jaka panowała w domostwie.
-Dzień dobry? - zagaiła już w korytarzu, rozglądając się za którymś z domowników, ale ku jej zaskoczeniu żywej duszy nie zastała.
Zerknęła odruchowo na klamkę drzwi frontowych. Przecież nie wyszli by z domu nie zamykając ówcześnie drzwi. Chociaż w domu wciąż pewnie kręcił się skrzat.
Co prawda nie powiadomiła o której godzinie się zjawi, gdyż tą ciężko było przewidzieć w stu procentach. No ale o tej godzinie Sophi powinna być w domu, albo chociaż Charlie. A nie było zupełnie nikogo, było to dość egzotycznym uczuciem.