24.08.2024, 22:01 ✶
-Cóż... - wyprostowała się nieco - Ciebie może i owszem, ale tego co masz do powiedzenia już niekoniecznie - wyznała z przesłodkim uśmiechem, opierając się o blat - Nie bierz tego do siebie, po prostu ma alergie na moje kłopoty. Nie byłby zachwycony, gdyby pojawiła się myśl, że znowu coś na siebie sprowadziłam. Szczególnie, że teraz na głowie ma już nadto zmartwień - stwierdziła, krzywiąc się delikatnie.
-No i sądzi, że Londyn jest bardziej niebezpieczny, więc nawet jeśli nie kłopoty to zachwycony by nie był i tak... - sięgnęła po swoją szklankę, aby wziąć niewielki był.
Gdy odniósł się do napomkniętego pamiętnego roku, dziewczyna zaśmiała się nieco rozbawiona
-Oj nie przesadzaj, nie było tak źle, a nawet zabawnie... bachor w pociągu i pusty peron... -spojrzała na niego - Możesz to nazwać przyśpieszonym kursem rodzicielskim - stwierdziła.
Jej wzrok powędrował na szklankę
-Byłam - przyznała, po czym przez dłuższą chwilę zapadła cisza - ale moja cała rodzina przeniosła się tutaj, moja mentorka odeszła w zaświaty, więc... - wzruszyła ramionami -poukładałam sprawy w Norwegii... no i jestem. Nie wiem co prawda na jak długo, ale na razie nie planuje wracać - mówiąc to podniosła szklankę, którą odchyliła, dopijając jej zawartość.
-A ty? - zerknęła na niego - dom, rodzina, banda bachorków? -odstawiła szklankę, którą wierzchem dłoni odsunęła - a może zamiast stabilizacji dalej się włóczysz po świecie? - skrzyżowała łapki na blacie, przenosząc na niego wzrok.
-No i sądzi, że Londyn jest bardziej niebezpieczny, więc nawet jeśli nie kłopoty to zachwycony by nie był i tak... - sięgnęła po swoją szklankę, aby wziąć niewielki był.
Gdy odniósł się do napomkniętego pamiętnego roku, dziewczyna zaśmiała się nieco rozbawiona
-Oj nie przesadzaj, nie było tak źle, a nawet zabawnie... bachor w pociągu i pusty peron... -spojrzała na niego - Możesz to nazwać przyśpieszonym kursem rodzicielskim - stwierdziła.
Jej wzrok powędrował na szklankę
-Byłam - przyznała, po czym przez dłuższą chwilę zapadła cisza - ale moja cała rodzina przeniosła się tutaj, moja mentorka odeszła w zaświaty, więc... - wzruszyła ramionami -poukładałam sprawy w Norwegii... no i jestem. Nie wiem co prawda na jak długo, ale na razie nie planuje wracać - mówiąc to podniosła szklankę, którą odchyliła, dopijając jej zawartość.
-A ty? - zerknęła na niego - dom, rodzina, banda bachorków? -odstawiła szklankę, którą wierzchem dłoni odsunęła - a może zamiast stabilizacji dalej się włóczysz po świecie? - skrzyżowała łapki na blacie, przenosząc na niego wzrok.