24.08.2024, 23:18 ✶
Nie miał znamienitych znajomości w Departamencie Prawa i za nic w świecie nie chciałby wciągać Caina w sprawy cyrku, ale dobrze wiedział, że jak zacznie się teraz rzucać, to wszyscy domyślą się ukrytych motywów. Zmarszczył więc nos i jadł dalej, niby to nie przejmując się niczym - ani rzucaniem nożami, ani niesamowitym sukcesem Felixa, w którym totalnie-nie-maczał-palców.
Sięgnął czarami po kolejną kolbę i podał ją Fiery nie dodając żadnego „proszę”. Właściwie, to jak skończony gbur nawet na nią nie spojrzał, ale zrobił to wszystko całkiem elegancko - nie zapomniał nawet o talerzyku ani o zatrzymaniu go, zanim lewitując uderzy ją w twarz. Milczał sobie i milczał, nie zważał wysrywy Alexandra i jak gdyby nigdy nic zajadał się tymi ciastkami dalej, co kilka sekund zaciągając się dymem.
- Tak. Uspokaja mnie to - powiedział do Feliksa, nie odpowiadając na jego pytanie o głos. Starsi bracia i siostry i tak dobrze wiedzieli, co zrobią bez jego głosu. Po prostu cofną się w czasie i wrócą do tego, jak cierpiał na wybiórczy mutyzm. Jego milczenie nie było czymś nieporządanym - było normą i... całkiem nieźle pomagało na to, jak upierdliwy i kłótliwy miał charakter. Nie mogąc komuś dosrać, mało co mógł spierdolić. Zamiast rozgrzebywać ten temat, wysunął rękę z paczką papierosów w kierunku Nicholasa.
Im więcej ludzi się tutaj zbierało, tym mniej Flynn miał ochotę się odzywać. Leżał więc w ciszy, z maską braku zainteresowania, w rzeczywistości słuchał ich - może nie z pełną i należytą temu uwagą, ale słuchał. Pełni swojej uwagi zaoferować im nie mógł, bo myślał o jutrze - o swoim występie i jego potencjalnych konsekwencjach. O półświatku, o Podziemnych Ścieżkach. Czy pojawią się plotki o powrocie Crowa? Ile kruków i wron pojawiło się na Nokturnie od jego zniknięcia.
Milczał, milczał i... wreszcie sięgnął po to jagodowe wino, którego łyk upił tak zachłannie, żeby kropla spłynęła mu po brodzie. Wytarł ją rękawem i skulił się mocniej.
Sięgnął czarami po kolejną kolbę i podał ją Fiery nie dodając żadnego „proszę”. Właściwie, to jak skończony gbur nawet na nią nie spojrzał, ale zrobił to wszystko całkiem elegancko - nie zapomniał nawet o talerzyku ani o zatrzymaniu go, zanim lewitując uderzy ją w twarz. Milczał sobie i milczał, nie zważał wysrywy Alexandra i jak gdyby nigdy nic zajadał się tymi ciastkami dalej, co kilka sekund zaciągając się dymem.
- Tak. Uspokaja mnie to - powiedział do Feliksa, nie odpowiadając na jego pytanie o głos. Starsi bracia i siostry i tak dobrze wiedzieli, co zrobią bez jego głosu. Po prostu cofną się w czasie i wrócą do tego, jak cierpiał na wybiórczy mutyzm. Jego milczenie nie było czymś nieporządanym - było normą i... całkiem nieźle pomagało na to, jak upierdliwy i kłótliwy miał charakter. Nie mogąc komuś dosrać, mało co mógł spierdolić. Zamiast rozgrzebywać ten temat, wysunął rękę z paczką papierosów w kierunku Nicholasa.
Im więcej ludzi się tutaj zbierało, tym mniej Flynn miał ochotę się odzywać. Leżał więc w ciszy, z maską braku zainteresowania, w rzeczywistości słuchał ich - może nie z pełną i należytą temu uwagą, ale słuchał. Pełni swojej uwagi zaoferować im nie mógł, bo myślał o jutrze - o swoim występie i jego potencjalnych konsekwencjach. O półświatku, o Podziemnych Ścieżkach. Czy pojawią się plotki o powrocie Crowa? Ile kruków i wron pojawiło się na Nokturnie od jego zniknięcia.
Milczał, milczał i... wreszcie sięgnął po to jagodowe wino, którego łyk upił tak zachłannie, żeby kropla spłynęła mu po brodzie. Wytarł ją rękawem i skulił się mocniej.
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.