25.08.2024, 01:02 ✶
W sumie racja, zabranie stąd nieprzytomnego mężczyzny było całkiem dobrym rozwiązaniem. Bulstrode w sumie trochę się zdziwił tym, jak dobrze mu poszło uśpienie chłopa, ale nie ważne jak wybitnie był to spleciony czar, to nie mógł trzymać go w tym stanie wiecznie. A tak to ktoś się nim zajmie w Ministerstwie. Evelyn też zejdzie im z drogi i będzie mógł przestać zastanawiać się nad tym, czemu jej to w sumie jakoś nie rusza - pomijając może tę jej rozedrganą aurę, ale Atreus jakoś teraz nie skupiał się na niej, a na tym że do niewymownej nie przykleił się żaden natrętny duch.
Nie był pewien jak wyposażeni byli egzorcyści, ale Sebastian albo musiał być opóźniony, albo nadmiernie wierzyć w swoje własne możliwości, skoro wierzył w to że to wszystko było super pomysłem. Może ktoś mu powinien zafundować jakiś zestaw pudełeczek na urodziny, albo wnieść w ogóle o dofinansowanie dla departamentu zwierząt, skoro ich egzorcystów nie było stać na więcej jak puzderko wielkości pudełka od zapałek.
Atreus z zainteresowaniem przyglądał się siedzącemu nieopodal ołtarza Macmillanowi, który robił swoje. A przynajmniej auror miał szczerą nadzieję, że cokolwiek tam sobie wymyślił miało przynieść efekty. Po chwili jednak duchy zaczęły być upychane do pudełeczko, jedno po drugim i mimowolnie Atreus zaciskał palce coraz mocniej na swojej różdżce, tylko czekając aż narastające napięcie napęcznieje do granic możliwości i wybuchnie - najpewniej z całym pudełkiem.
Ale pudełeczko się nie rozpadło. Zamiast tego rozeszła się od niego silna fala, która roztrzaskała barierę, którą wcześniej wyczarował, mrożąc przy okazji trawę, ale także kamienie i resztę najbliższego otoczenia. Bulstrode wyciągnął kroki, podchodząc do Macmillana, ale w pierwszej kolejności uważnie przyglądając się przede wszystkim pojemnikowi, gdzie ten upchał duchy, jakby te zaraz miały jednak się z niego wylać i wrócić na wolność. W końcu jednak wyciągnął do mężczyzny dłoń, chcąc mu pomóc wstać.
- I to już? To tyle? Nie wyjdą z tego?
Nie był pewien jak wyposażeni byli egzorcyści, ale Sebastian albo musiał być opóźniony, albo nadmiernie wierzyć w swoje własne możliwości, skoro wierzył w to że to wszystko było super pomysłem. Może ktoś mu powinien zafundować jakiś zestaw pudełeczek na urodziny, albo wnieść w ogóle o dofinansowanie dla departamentu zwierząt, skoro ich egzorcystów nie było stać na więcej jak puzderko wielkości pudełka od zapałek.
Atreus z zainteresowaniem przyglądał się siedzącemu nieopodal ołtarza Macmillanowi, który robił swoje. A przynajmniej auror miał szczerą nadzieję, że cokolwiek tam sobie wymyślił miało przynieść efekty. Po chwili jednak duchy zaczęły być upychane do pudełeczko, jedno po drugim i mimowolnie Atreus zaciskał palce coraz mocniej na swojej różdżce, tylko czekając aż narastające napięcie napęcznieje do granic możliwości i wybuchnie - najpewniej z całym pudełkiem.
Ale pudełeczko się nie rozpadło. Zamiast tego rozeszła się od niego silna fala, która roztrzaskała barierę, którą wcześniej wyczarował, mrożąc przy okazji trawę, ale także kamienie i resztę najbliższego otoczenia. Bulstrode wyciągnął kroki, podchodząc do Macmillana, ale w pierwszej kolejności uważnie przyglądając się przede wszystkim pojemnikowi, gdzie ten upchał duchy, jakby te zaraz miały jednak się z niego wylać i wrócić na wolność. W końcu jednak wyciągnął do mężczyzny dłoń, chcąc mu pomóc wstać.
- I to już? To tyle? Nie wyjdą z tego?