25.08.2024, 01:44 ✶
Jonathan skinął głową.
– W takim razie chyba dobrze, że jednak ją zobaczyłeś – powiedział, bo jak bardzo nie był fanem konceptu takiego jak Jessie i kłopoty, tak nie chciał nawet myśleć o tym, co by było gdyby nikt tej biednej dziewczynie nie pomógł. I nawet jeśli absolutnie nie chciałby widzieć chrześniaka w okolicach Nokturnu, to z drugiej strony Nokturn oczywiście nie miał żadnego prawa zrobić mu czegokolwiek, gdyby z jakiegoś powodu już się tam pojawił.
Nagle stres spowodowany tożsamością wampira opuścił go całkowicie, tak że niemal się zaśmiał. Skoro czarodziej mówił, że napastnik trochę przypominał mu goblina, to Selwyn nie miał w ogóle o co się martwić. Jego ekhem przyjaciel zdecydowanie nie przypominał urodą goblina, ale to nie było już teraz ważne.
– To pewnie po twojej matce. Ona też zawsze miała do tego talent – zapewnił go solennie, bo Ned raczej był na to zbyt spokojny, a sam Jonathan... Jonathan nie pakował się w kłopoty. Jonathan po prostu przeżywał przygody, lub też zapraszał ryzykowne sytuacje do swojego życia dla wyższej sprawy, jak w przypadku dołączenia do pewnej grupy antyfanów Śmierciożerców. Charlotte z kolei wpakowała się w kłopoty, gdy tylkl postanowiła się z nim zaprzyjaźnić. Zagadka rozwiązana. – Ale skończyłeś ratując jej życie, więc może mimo wszystko było to po coś – dodał na pocieszenie, chociaż nie był pewny, czy powinien był to mówić, nie chcąc przecież zachęcać chłopaka do tego typu akcji, no ale przecież musiał mu to przyznać.
Uścisnął ramię chłopaka, na którym wcześniej położył mu rękę, a następnie sam sięgnął po jedno ciasteczko i rozbawiony pokręcił głową. Teraz, gdy pewne sprawy stały się jasne, mógł sobie pozwolić na nieco mniej poważną atmosferę.
– Hm, wygląda na to, że masz naturalny talent do płoszenia wampirów – zaśmiał się.
– W takim razie chyba dobrze, że jednak ją zobaczyłeś – powiedział, bo jak bardzo nie był fanem konceptu takiego jak Jessie i kłopoty, tak nie chciał nawet myśleć o tym, co by było gdyby nikt tej biednej dziewczynie nie pomógł. I nawet jeśli absolutnie nie chciałby widzieć chrześniaka w okolicach Nokturnu, to z drugiej strony Nokturn oczywiście nie miał żadnego prawa zrobić mu czegokolwiek, gdyby z jakiegoś powodu już się tam pojawił.
Nagle stres spowodowany tożsamością wampira opuścił go całkowicie, tak że niemal się zaśmiał. Skoro czarodziej mówił, że napastnik trochę przypominał mu goblina, to Selwyn nie miał w ogóle o co się martwić. Jego ekhem przyjaciel zdecydowanie nie przypominał urodą goblina, ale to nie było już teraz ważne.
– To pewnie po twojej matce. Ona też zawsze miała do tego talent – zapewnił go solennie, bo Ned raczej był na to zbyt spokojny, a sam Jonathan... Jonathan nie pakował się w kłopoty. Jonathan po prostu przeżywał przygody, lub też zapraszał ryzykowne sytuacje do swojego życia dla wyższej sprawy, jak w przypadku dołączenia do pewnej grupy antyfanów Śmierciożerców. Charlotte z kolei wpakowała się w kłopoty, gdy tylkl postanowiła się z nim zaprzyjaźnić. Zagadka rozwiązana. – Ale skończyłeś ratując jej życie, więc może mimo wszystko było to po coś – dodał na pocieszenie, chociaż nie był pewny, czy powinien był to mówić, nie chcąc przecież zachęcać chłopaka do tego typu akcji, no ale przecież musiał mu to przyznać.
Uścisnął ramię chłopaka, na którym wcześniej położył mu rękę, a następnie sam sięgnął po jedno ciasteczko i rozbawiony pokręcił głową. Teraz, gdy pewne sprawy stały się jasne, mógł sobie pozwolić na nieco mniej poważną atmosferę.
– Hm, wygląda na to, że masz naturalny talent do płoszenia wampirów – zaśmiał się.