25.08.2024, 15:07 ✶
Drgnęła, słysząc swoje imię. Jej wzrok automatycznie przesunął się na postać Richarda. Dziewczyna przez moment pilnie przypatrywała się mężczyźnie, jakby silnie coś analizowała przez ów krótki moment
-Tatuś - rozłożyła łapki, upuszczając torbę, aby podejść do Richarda i na krótką chwilę opatulić go łapkami, zamykając go w uścisku. Minę miał cudowną, także wuj najwidoczniej nic mu nie powiedział. Zaraz odsunęła się, splatając dłonie za plecami.
- Taa, nic się nie stało - zapewniła, rozglądając się ukradkiem po domu, w którym wciąż było dziwnie pusto.
- Poszłam za twoją radą i po śmierci Fridy zwerbowałam dziewczynę... Byłam zbyt zajęta pogrzebem i całą papierologią. Radziła sobie, więc zostawiłam ją pod okiem skrzatów. Zarówno ten od Fridy dba o dom i jej pilnuje, a poza tym Agnarr tam niekiedy się pojawia aby upewnić się, że wszystko jest w porządku i dziewczyna nie odpierdala pod moją nieobecność. Mają mnie powiadomić jakby było coś nie tak, no i... mam dostawać raporty - wzruszyła ramionami.
Ta, zdecydowanie nie zostawiłaby jej samej sobie. Nie ufała jej, a nie miała w zwyczaju dawać kredytu zaufania. Wolała by ktoś patrzył jej na ręce, czy aby na pewno ta nic nie kręci.
Jasne ślepia pochwyciły spojrzenie ojca, gdy ten napomknął, iż dziewczyna się nie zapowiedziała. Na te słowa Scarlett zaśmiała się cicho.
-No.. dla Ciebie miała to być niespodzianka - przyznała wesoło - ale nie martw się, córkę masz wychowaną, nie musisz informować wuja, bo ten już wie - rozplotła łapki - w sumie myślałam, że nie przychyli się do mojej prośby i Ci powie - stwierdziła, odsuwając torbę spod drzwi, aby ta nie taranowała wejścia do domu.
-Napisałam list do wuja kilka dni temu, że dziś będę, jedyne co, to nie określiłam godziny, bo tej nie byłam pewna - wyjaśniła, aby zaraz dodać - Stwierdziłam, że dobrze mi zrobi zmiana otoczenia...a tak właściwie to gdzie są wszyscy? - wyprostowała się, kolejny raz przenosząc wzrok na ojca.
-Tatuś - rozłożyła łapki, upuszczając torbę, aby podejść do Richarda i na krótką chwilę opatulić go łapkami, zamykając go w uścisku. Minę miał cudowną, także wuj najwidoczniej nic mu nie powiedział. Zaraz odsunęła się, splatając dłonie za plecami.
- Taa, nic się nie stało - zapewniła, rozglądając się ukradkiem po domu, w którym wciąż było dziwnie pusto.
- Poszłam za twoją radą i po śmierci Fridy zwerbowałam dziewczynę... Byłam zbyt zajęta pogrzebem i całą papierologią. Radziła sobie, więc zostawiłam ją pod okiem skrzatów. Zarówno ten od Fridy dba o dom i jej pilnuje, a poza tym Agnarr tam niekiedy się pojawia aby upewnić się, że wszystko jest w porządku i dziewczyna nie odpierdala pod moją nieobecność. Mają mnie powiadomić jakby było coś nie tak, no i... mam dostawać raporty - wzruszyła ramionami.
Ta, zdecydowanie nie zostawiłaby jej samej sobie. Nie ufała jej, a nie miała w zwyczaju dawać kredytu zaufania. Wolała by ktoś patrzył jej na ręce, czy aby na pewno ta nic nie kręci.
Jasne ślepia pochwyciły spojrzenie ojca, gdy ten napomknął, iż dziewczyna się nie zapowiedziała. Na te słowa Scarlett zaśmiała się cicho.
-No.. dla Ciebie miała to być niespodzianka - przyznała wesoło - ale nie martw się, córkę masz wychowaną, nie musisz informować wuja, bo ten już wie - rozplotła łapki - w sumie myślałam, że nie przychyli się do mojej prośby i Ci powie - stwierdziła, odsuwając torbę spod drzwi, aby ta nie taranowała wejścia do domu.
-Napisałam list do wuja kilka dni temu, że dziś będę, jedyne co, to nie określiłam godziny, bo tej nie byłam pewna - wyjaśniła, aby zaraz dodać - Stwierdziłam, że dobrze mi zrobi zmiana otoczenia...a tak właściwie to gdzie są wszyscy? - wyprostowała się, kolejny raz przenosząc wzrok na ojca.