25.08.2024, 16:17 ✶
Brenna miała wyobraźnię bujną, ale kiedy spróbowała sobie wyobrazić ludzkie, szpitalne Little Hangleton, w dodatku spokrewnione z Basiliusem, poległa z kretesem. Zwizualizowała sobie taką wampirzycę w szpitalnym kitlu, trochę do Prewetta podobną, z czaszką w jednym ręku i z fiolką eliksirów w drugim. Odepchnęła od siebie ten obraz, mając niejasne wrażenie, że chyba jednak nie tak to wygląda.
– Współczuć ci czy raczej wyrazić gratulacje, że zbierasz przysługi niewielkim kosztem? – spytała, spoglądając na niego, a uśmiech, tym razem ledwo zauważalny, błąkał się jej po ustach, bo z każdym spotkaniem utwierdzała się w przekonaniu, że Prewett potrafił być bardzo, bardzo sprytny i nieco złośliwy, chociaż na ogół z dużym poświęceniem udawał, że wcale tak nie jest. Tak samo, jak że ani trochę nie wdał się w krewnych z tym swoim zamiłowaniem do hazardu.
Temat siniaka Brenna zbyła machnięciem ręki i zapewniła, żeby się nie przejmował, bo ona nie zamierza, a potem siedziała już bardzo grzecznie i nietypowo dla siebie spokojnie, kiedy uzdrowiciel pozbył się eliksiru i zabrał za walkę z klątwą.
*
– To już? – upewniła się Brenna po pewnym czasie, spoglądając na swoje dłonie, jakby spodziewała się, że zobaczy na nich coś, co będzie wskazówką odnośnie tego, czy po klątwie na pewno nic nie zostało. Nie że nie wierzyła w zdolności Basiliusa, ale to była klątwa pecha, więc może ten pecha jakoś przełożył się też na jego ściąganie. – To co? Idziemy na schody, żeby zobaczyć, czy z nich spadnę? – spytała, podnosząc się z miejsca. – Czekaj, może jeszcze na początku obejrzę te eliksiry, co? Jak to działa, to coś wybuchnie, a pewnie lepiej tutaj niż przed szpitalem, tak na wszelki wypadek – rzuciła Brenna, gotowa rozpocząć serię testów, wobec tego, czy klątwa przestała działać, czy nie, czyli podejść do szafki z eliksirami, przejść się na schody i stanąć pod czymś, co potencjalnie wyglądało na możliwe do przewrócenia.
I gdy uporali się z tym wszystkim, pożegnała biednego Basiliusa, złowieszczymi słowami:
Do zobaczenia w kolejny piątek trzynastego!
(Żadne z nich nie wiedziało, że w istocie Brenna okazała się tu ogromną optymistką: wszak ledwo co ustalili, że piątki siedemnastego według włoskiej tradycji też mogą być pechowe.)
– Współczuć ci czy raczej wyrazić gratulacje, że zbierasz przysługi niewielkim kosztem? – spytała, spoglądając na niego, a uśmiech, tym razem ledwo zauważalny, błąkał się jej po ustach, bo z każdym spotkaniem utwierdzała się w przekonaniu, że Prewett potrafił być bardzo, bardzo sprytny i nieco złośliwy, chociaż na ogół z dużym poświęceniem udawał, że wcale tak nie jest. Tak samo, jak że ani trochę nie wdał się w krewnych z tym swoim zamiłowaniem do hazardu.
Temat siniaka Brenna zbyła machnięciem ręki i zapewniła, żeby się nie przejmował, bo ona nie zamierza, a potem siedziała już bardzo grzecznie i nietypowo dla siebie spokojnie, kiedy uzdrowiciel pozbył się eliksiru i zabrał za walkę z klątwą.
*
– To już? – upewniła się Brenna po pewnym czasie, spoglądając na swoje dłonie, jakby spodziewała się, że zobaczy na nich coś, co będzie wskazówką odnośnie tego, czy po klątwie na pewno nic nie zostało. Nie że nie wierzyła w zdolności Basiliusa, ale to była klątwa pecha, więc może ten pecha jakoś przełożył się też na jego ściąganie. – To co? Idziemy na schody, żeby zobaczyć, czy z nich spadnę? – spytała, podnosząc się z miejsca. – Czekaj, może jeszcze na początku obejrzę te eliksiry, co? Jak to działa, to coś wybuchnie, a pewnie lepiej tutaj niż przed szpitalem, tak na wszelki wypadek – rzuciła Brenna, gotowa rozpocząć serię testów, wobec tego, czy klątwa przestała działać, czy nie, czyli podejść do szafki z eliksirami, przejść się na schody i stanąć pod czymś, co potencjalnie wyglądało na możliwe do przewrócenia.
I gdy uporali się z tym wszystkim, pożegnała biednego Basiliusa, złowieszczymi słowami:
Do zobaczenia w kolejny piątek trzynastego!
(Żadne z nich nie wiedziało, że w istocie Brenna okazała się tu ogromną optymistką: wszak ledwo co ustalili, że piątki siedemnastego według włoskiej tradycji też mogą być pechowe.)
Koniec sesji
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.