25.08.2024, 19:36 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.08.2024, 19:39 przez Alexander Mulciber.)
Alexander odpisał na listy Sophie z opóźnieniem, wciąż jednak przed wieścią o śmierci Roberta. Odpowiedź przysłano na eleganckiej papeterii Departamentu Tajemnic, list był wyjątkowo staranny. A wróżba jest tutaj.
Droga Sophie,
Przepraszam za opóźnienie w korespondencji. Zwykle sprawdzam pocztę rano, ale dzisiaj wyjątkowo zatrzymały mnie obowiązki względem Departamentu. Na przyszłość nie bierz tego do siebie, jeżeli wysłanie wiadomości zwrotnej zajmie mi więcej niż chwilę: ze wszystkich fatalnych nawyków, jakie posiadam, późne odpisywanie na listy jest najgorszym.
Muszę wyznać, że Twój list bardzo mnie zaskoczył. Nie rozumiem jednak, dlaczego miałbym się na Ciebie gniewać. Nie masz także za co mnie przepraszać. Twoje obawy co do mojego stanu psychicznego są kompletnie bezzasadne, ale wciąż, dziękuję Ci za miłe słowa: posiadasz w sobie duże pokłady wrażliwości, która cechuje najmłodsze z dusz podróżujących przez cykl reinkarnacji. Próbując przeniknąć trzecim okiem tajemnicę absolutu, widzę niemowlę: myślałem, że to najwcześniejsze wspomnienie Twojej osoby, jakie podsuwa mi Devla, teraz jestem jednak przekonany, że to znak.
Coś się kończy, coś się zaczyna, Sophio Mulciber. Kiedy zobaczyłem cię tamtej nocy, w posiadłości Agnes Delacour, wiedziałem. Widziałem, jak bardzo zagubiona jesteś – zagubiona i samotna – jak wiele zmartwień ciąży na Twoich barkach, jak wiele nowych kłopotów czeka Cię w najbliższej przyszłości. Widziałem kłamstwa pod woalem obłudy, a przyszłości nie można budować na kłamstwie: zasługujesz na przyszłość, Sophie, więc będę z Tobą szczery.
Brutalna szczerość jest lepsza od miłych kłamstw.
Widowisko randkowe było błędem. Przykro mi jednak słyszeć, że zostałaś wyśmiana. Nie zasługiwałaś na to. Zasługiwałaś, by usłyszeć z ust kogoś dorosłego proste stwierdzenie: “popełniasz błąd”. Zapewne uśmiechniesz się, słysząc, że reputacja jest wszystkim dla kobiety – zwłaszcza młodej kobiety z dobrego domu – być może te same słowa padły z ust Twojego ojca, może z ust Lorien: wiem jednak, jak ciężko zaakceptować, kiedy ktoś osądza Cię z moralnego piedestału wyższości, zwłaszcza, kiedy są to Twoi rodzice. Ja Cię nie osądzam – zrobili to inni. Jeżeli nie wiesz, jak się zachować, bierz przykład z Lorien. Jeżeli potrzebujesz pieniędzy, mogę Ci trochę pożyczyć. Jeżeli chcesz wyjść na swoje, mogę spróbować załatwić Ci jakąś drobną posadę w Ministerstwie – tak na początek – zajęcie godne szacunku, w sam raz, by z nowej perspektywy spojrzeć na oczekiwania względem przyszłości i aby zawrzeć cenne znajomości z ludźmi, którzy są tego warci, w przeciwieństwie do Twojego towarzysza na wieczorku Agnes Delacour. To dobrze, że na własnej skórze przekonałaś się, jak łatwo trafić na języki, płynie z tego bardzo prosta nauka: nie rób głupot, Sophie. A jeżeli już musisz robić głupoty, rób je tak, żeby nikt nie widział. Musisz uważniej dobierać sobie towarzystwo i trzymać się z daleka od person takich jak ten auror, Atreus Bulstrode.
Proszę, abyś trzymała się z daleka także od Stanleya Borgina. Nierozsądnym jest wspominać w oficjalnej korespondencji imię człowieka, który jest ścigany przez prawo, nieważne, że pozostaje dalej częścią naszej rodziny. Choć tak samo jak Ty chciałbym wierzyć w to, że nie posunąłby się do wyrządzenia Ci krzywdy – zwłaszcza, że oboje jesteście dziećmi Roberta i łączą was święte więzy krwi – nie wiemy, do czego jest zdolny, ani jakie ma zamiary. Musisz mi przysiąc, że jeżeli Stanley Borgin spróbuje się z Tobą skontaktować, natychmiast powiadomisz o tym ojca i razem z nim udasz się do Ministerstwa, aby zgłosić to odpowiednim służbom. Pielęgnując w swoim sercu sentyment względem przestępcy, narażasz siebie na nieuchronny zawód, a rodzinę – na kłopoty. Proszę, abyś powiedziała mi wszystko, co wiesz w sprawie Stanleya Borgina. Postaram się odpowiedzieć na Twoje pytania, bo rozumiem, jak trudno zaakceptować, że starszy brat, w którym chcesz widzieć obrońcę i przyjaciela, nie jest ani jednym, ani drugim. “Dobro” i “zło”, o których mówisz, Sophio, to tylko słowa pozbawione znaczenia. Nawet w najczystszych sercach gości niegodziwość, zaś najczarniejsze z nich – dokonują czynów bohaterskich.
Nie obawiaj się niedyskrecji z mojej strony. Nasza korespondencja jest prywatna – nic nie powiem Twojemu ojcu. Swoją drogą, możesz zapytać go, jakie dokładnie pokrewieństwo nas łączy, sam nie znam zawiłości naszego rodowodu, bo nigdy nie przywiązywałem wagi do genealogii rodu Mulciber. Wątpię jednak, byś musiała się do mnie zwracać per “wujku”... Ale niech już będzie tak, jak sobie życzysz. Bądź pewna, że przekażę pozdrowienia Ambrosii.
Londyn, 28.08.1972 r.
Droga Sophie,
Przepraszam za opóźnienie w korespondencji. Zwykle sprawdzam pocztę rano, ale dzisiaj wyjątkowo zatrzymały mnie obowiązki względem Departamentu. Na przyszłość nie bierz tego do siebie, jeżeli wysłanie wiadomości zwrotnej zajmie mi więcej niż chwilę: ze wszystkich fatalnych nawyków, jakie posiadam, późne odpisywanie na listy jest najgorszym.
Muszę wyznać, że Twój list bardzo mnie zaskoczył. Nie rozumiem jednak, dlaczego miałbym się na Ciebie gniewać. Nie masz także za co mnie przepraszać. Twoje obawy co do mojego stanu psychicznego są kompletnie bezzasadne, ale wciąż, dziękuję Ci za miłe słowa: posiadasz w sobie duże pokłady wrażliwości, która cechuje najmłodsze z dusz podróżujących przez cykl reinkarnacji. Próbując przeniknąć trzecim okiem tajemnicę absolutu, widzę niemowlę: myślałem, że to najwcześniejsze wspomnienie Twojej osoby, jakie podsuwa mi Devla, teraz jestem jednak przekonany, że to znak.
Coś się kończy, coś się zaczyna, Sophio Mulciber. Kiedy zobaczyłem cię tamtej nocy, w posiadłości Agnes Delacour, wiedziałem. Widziałem, jak bardzo zagubiona jesteś – zagubiona i samotna – jak wiele zmartwień ciąży na Twoich barkach, jak wiele nowych kłopotów czeka Cię w najbliższej przyszłości. Widziałem kłamstwa pod woalem obłudy, a przyszłości nie można budować na kłamstwie: zasługujesz na przyszłość, Sophie, więc będę z Tobą szczery.
Brutalna szczerość jest lepsza od miłych kłamstw.
Widowisko randkowe było błędem. Przykro mi jednak słyszeć, że zostałaś wyśmiana. Nie zasługiwałaś na to. Zasługiwałaś, by usłyszeć z ust kogoś dorosłego proste stwierdzenie: “popełniasz błąd”. Zapewne uśmiechniesz się, słysząc, że reputacja jest wszystkim dla kobiety – zwłaszcza młodej kobiety z dobrego domu – być może te same słowa padły z ust Twojego ojca, może z ust Lorien: wiem jednak, jak ciężko zaakceptować, kiedy ktoś osądza Cię z moralnego piedestału wyższości, zwłaszcza, kiedy są to Twoi rodzice. Ja Cię nie osądzam – zrobili to inni. Jeżeli nie wiesz, jak się zachować, bierz przykład z Lorien. Jeżeli potrzebujesz pieniędzy, mogę Ci trochę pożyczyć. Jeżeli chcesz wyjść na swoje, mogę spróbować załatwić Ci jakąś drobną posadę w Ministerstwie – tak na początek – zajęcie godne szacunku, w sam raz, by z nowej perspektywy spojrzeć na oczekiwania względem przyszłości i aby zawrzeć cenne znajomości z ludźmi, którzy są tego warci, w przeciwieństwie do Twojego towarzysza na wieczorku Agnes Delacour. To dobrze, że na własnej skórze przekonałaś się, jak łatwo trafić na języki, płynie z tego bardzo prosta nauka: nie rób głupot, Sophie. A jeżeli już musisz robić głupoty, rób je tak, żeby nikt nie widział. Musisz uważniej dobierać sobie towarzystwo i trzymać się z daleka od person takich jak ten auror, Atreus Bulstrode.
Proszę, abyś trzymała się z daleka także od Stanleya Borgina. Nierozsądnym jest wspominać w oficjalnej korespondencji imię człowieka, który jest ścigany przez prawo, nieważne, że pozostaje dalej częścią naszej rodziny. Choć tak samo jak Ty chciałbym wierzyć w to, że nie posunąłby się do wyrządzenia Ci krzywdy – zwłaszcza, że oboje jesteście dziećmi Roberta i łączą was święte więzy krwi – nie wiemy, do czego jest zdolny, ani jakie ma zamiary. Musisz mi przysiąc, że jeżeli Stanley Borgin spróbuje się z Tobą skontaktować, natychmiast powiadomisz o tym ojca i razem z nim udasz się do Ministerstwa, aby zgłosić to odpowiednim służbom. Pielęgnując w swoim sercu sentyment względem przestępcy, narażasz siebie na nieuchronny zawód, a rodzinę – na kłopoty. Proszę, abyś powiedziała mi wszystko, co wiesz w sprawie Stanleya Borgina. Postaram się odpowiedzieć na Twoje pytania, bo rozumiem, jak trudno zaakceptować, że starszy brat, w którym chcesz widzieć obrońcę i przyjaciela, nie jest ani jednym, ani drugim. “Dobro” i “zło”, o których mówisz, Sophio, to tylko słowa pozbawione znaczenia. Nawet w najczystszych sercach gości niegodziwość, zaś najczarniejsze z nich – dokonują czynów bohaterskich.
Nie obawiaj się niedyskrecji z mojej strony. Nasza korespondencja jest prywatna – nic nie powiem Twojemu ojcu. Swoją drogą, możesz zapytać go, jakie dokładnie pokrewieństwo nas łączy, sam nie znam zawiłości naszego rodowodu, bo nigdy nie przywiązywałem wagi do genealogii rodu Mulciber. Wątpię jednak, byś musiała się do mnie zwracać per “wujku”... Ale niech już będzie tak, jak sobie życzysz. Bądź pewna, że przekażę pozdrowienia Ambrosii.
Dziękuję za Twoje listy,
Alexander Mulciber
Kiedy tańczę, niebo tańczy razem ze mną
Kiedy gwiżdżę, gwiżdże ze mną wiatr
Kiedy milknę, milczy świat
Kiedy gwiżdżę, gwiżdże ze mną wiatr
Kiedy milknę, milczy świat