25.08.2024, 20:20 ✶
Może nie powinno wydawać jej się to zabawne, ale Electra nie mogła nie docenić ironii sytuacji, w której to dzieci przyłapują matkę na paleniu zioła. Sam obraz Elise z jointem w ustach był tak absurdalny, że dziewczyna prawie parsknęła na głos ze śmiechu.
– Myślisz, że powinniśmy coś z tym zrobić? – spytała szeptem brata, chociaż ewidentnie nie uśmiechała mu się wizja pogadanki z mamą. Sama dobrze pamiętała niezręczną rozmowę o substancjach psychotropowych, którą odbyli po tym jak raz wróciła z klubu o piątej nad ranem, śmierdząc marihuaną na kilometr. Wiedziała też, że Basil nie mógł palić podobnych rzeczy ze względu na chorobę serca, więc dla mamy również było to ryzykowne. Z drugiej strony, może Elise uznała, że skoro i tak może umrzeć w każdej chwili, to przed śmiercią przynajmniej się zabawi. Electra mogła docenić pewien romantyzm takiego podejścia.
Jednak mimo swoich hipisowskich zapędów, matka najwyraźniej nie pozbyła się starych nawyków. Biorąc po uwagę, że jej własne aranżowane małżeństwo okazało się fiaskiem, Elise wolała dać córce swobodę w wyborze przyszłego partnera. Usilnie próbowała jednak spiknąć Electrę z jednym z wybranych przez siebie kawalerów (którzy najczęściej byli regularnymi bywalcami sabatów). Normalnie Electra pewnie zgodziłaby się na spotkanie, żeby nie denerwować mamy (albo żeby dodać Nową Zelandię na listę krajów, z których pochodziły osoby, z którymi kręciła). Po ostatnim rozstaniu nie miała jednak ochoty na flirty, nawet udawane.
– Babeczki brzmią pysznie. Ten chłopak też wydaje się miły, ale niestety nie mam teraz głowy do spotkań i związków. Wiesz mamo, praca zajmuje większość mojego czasu... – nie mogła przecież wprost wyjaśnić matce, że dalej nie pozbierała się po ostatnim zerwaniu z dziewczyną. Starała się zachować neutralny wyraz twarzy i brzmieć wiarygodnie. – A zresztą, Basil i ja jesteśmy bardzo zajęci booo… Musimy zacząć robić pierwsze przygotowania na jesień. – rzuciła bratu ukradkiem błagalne spojrzenie.
– Myślisz, że powinniśmy coś z tym zrobić? – spytała szeptem brata, chociaż ewidentnie nie uśmiechała mu się wizja pogadanki z mamą. Sama dobrze pamiętała niezręczną rozmowę o substancjach psychotropowych, którą odbyli po tym jak raz wróciła z klubu o piątej nad ranem, śmierdząc marihuaną na kilometr. Wiedziała też, że Basil nie mógł palić podobnych rzeczy ze względu na chorobę serca, więc dla mamy również było to ryzykowne. Z drugiej strony, może Elise uznała, że skoro i tak może umrzeć w każdej chwili, to przed śmiercią przynajmniej się zabawi. Electra mogła docenić pewien romantyzm takiego podejścia.
Jednak mimo swoich hipisowskich zapędów, matka najwyraźniej nie pozbyła się starych nawyków. Biorąc po uwagę, że jej własne aranżowane małżeństwo okazało się fiaskiem, Elise wolała dać córce swobodę w wyborze przyszłego partnera. Usilnie próbowała jednak spiknąć Electrę z jednym z wybranych przez siebie kawalerów (którzy najczęściej byli regularnymi bywalcami sabatów). Normalnie Electra pewnie zgodziłaby się na spotkanie, żeby nie denerwować mamy (albo żeby dodać Nową Zelandię na listę krajów, z których pochodziły osoby, z którymi kręciła). Po ostatnim rozstaniu nie miała jednak ochoty na flirty, nawet udawane.
– Babeczki brzmią pysznie. Ten chłopak też wydaje się miły, ale niestety nie mam teraz głowy do spotkań i związków. Wiesz mamo, praca zajmuje większość mojego czasu... – nie mogła przecież wprost wyjaśnić matce, że dalej nie pozbierała się po ostatnim zerwaniu z dziewczyną. Starała się zachować neutralny wyraz twarzy i brzmieć wiarygodnie. – A zresztą, Basil i ja jesteśmy bardzo zajęci booo… Musimy zacząć robić pierwsze przygotowania na jesień. – rzuciła bratu ukradkiem błagalne spojrzenie.