26.08.2024, 01:44 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.08.2024, 01:59 przez Alexander Mulciber.)
Odpowiedź na ten list Morpheusa. Do listu dołączono skromne zaproszenie.
Drogi Morpheusie,
Kpisz sobie, marnując piękne słowa na coś, co dla mnie jest obojętnym, a czasem może nawet i obmierzłym. Jeżeli Twoi bogowie są sprawiedliwi, nigdy nie spojrzą na mój ród łaskawie, lecz zgaszą gwiazdy, by nie opromieniały swym światłem niegodziwości moich przodków. Śmierć może być aktem łaski – tak pomyślałem, patrząc na zawieszonego w czasie Donalda – w śmierci mieszka koniec i początek. Nie znałem dobrze Roberta Mulcibera, ale jeśli jego śmierć uważasz za “głęboką stratę”, proszę, to Ty przyjmij najszczersze kondolencje: musiałeś poznać go lepiej niż ja.
Organizacja pogrzebu spoczywa w rękach brata zmarłego, a ceremonia odbędzie się na rodzinnym cmentarzu w Yorkshire o godzinie wskazanej na zaproszeniu. Nie będzie symbolicznego palenia wozu, nie będzie tłumów ani pieśni – zapewne nie będzie też łez. Z tego co mi wiadomo, Richard preferuje zamkniętą uroczystość, samotny w swojej żałobie jak wdowa gotowa popełnić sati na mężowskim stosie. Całe szczęście, że nasza prawdziwa wdowa nie ma takich pomysłów. Poniekąd go rozumiem, oboje chyba rozumiemy, ale my – my nawykliśmy już do pogrzebów, Morpheusie.
Chciałbym, żebyś mi towarzyszył, jeżeli się zgodzisz. Chętnie ugoszczę Cię w Mulciber Manor. Widziałeś je tylko zimą, kiedy chowano mojego ojca, ale latem dziki ogród buja czarownie wokół ruin tego domostwa, przypominając mi lepsze czasy.
Londyn, 29.08.1972 r.
Drogi Morpheusie,
Kpisz sobie, marnując piękne słowa na coś, co dla mnie jest obojętnym, a czasem może nawet i obmierzłym. Jeżeli Twoi bogowie są sprawiedliwi, nigdy nie spojrzą na mój ród łaskawie, lecz zgaszą gwiazdy, by nie opromieniały swym światłem niegodziwości moich przodków. Śmierć może być aktem łaski – tak pomyślałem, patrząc na zawieszonego w czasie Donalda – w śmierci mieszka koniec i początek. Nie znałem dobrze Roberta Mulcibera, ale jeśli jego śmierć uważasz za “głęboką stratę”, proszę, to Ty przyjmij najszczersze kondolencje: musiałeś poznać go lepiej niż ja.
Organizacja pogrzebu spoczywa w rękach brata zmarłego, a ceremonia odbędzie się na rodzinnym cmentarzu w Yorkshire o godzinie wskazanej na zaproszeniu. Nie będzie symbolicznego palenia wozu, nie będzie tłumów ani pieśni – zapewne nie będzie też łez. Z tego co mi wiadomo, Richard preferuje zamkniętą uroczystość, samotny w swojej żałobie jak wdowa gotowa popełnić sati na mężowskim stosie. Całe szczęście, że nasza prawdziwa wdowa nie ma takich pomysłów. Poniekąd go rozumiem, oboje chyba rozumiemy, ale my – my nawykliśmy już do pogrzebów, Morpheusie.
Chciałbym, żebyś mi towarzyszył, jeżeli się zgodzisz. Chętnie ugoszczę Cię w Mulciber Manor. Widziałeś je tylko zimą, kiedy chowano mojego ojca, ale latem dziki ogród buja czarownie wokół ruin tego domostwa, przypominając mi lepsze czasy.
Nie bierz mi za złe mojego cynizmu.
Alexander Mulciber
Kiedy tańczę, niebo tańczy razem ze mną
Kiedy gwiżdżę, gwiżdże ze mną wiatr
Kiedy milknę, milczy świat
Kiedy gwiżdżę, gwiżdże ze mną wiatr
Kiedy milknę, milczy świat