• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 4 5 6 7 8 … 16 Dalej »
[jesień 1964] Nieodpowiedzialne picie skraca życie | Ambroise & Geraldine

[jesień 1964] Nieodpowiedzialne picie skraca życie | Ambroise & Geraldine
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#2
26.08.2024, 10:32  ✶  

Nie był to najlepszy dzień jej życia. Polowania kończyły się różnie, raz lepiej, raz gorzej. Ten dzień należał do tej drugiej kategorii. Właściwie dlatego wolała robić to sama. Nie musiała przejmować się tym, że komuś stanie się krzywda. Jej kuzyn Jack okazał się nie mieć dzisiaj szczęścia, oczywiście spowodowane to było również brawurą i chęcią zaimponowania jej, niektórzy członkowie rodziny Geraldine nadal nie mogli pogodzić się z tym, że ona jest im równa, ba ojciec czasem wspominał nawet, że wyróżnia się na tle całego ich pokolenia. Nie wszyscy mogli się z tym pogodzić, bo kto to widział, dziewczyna? Tyle, że nie byle jaka. Gerard od najmłodszych lat dbał o to, aby Gerry sprawnie władała bronią, nigdy jej nie odcinał od rodzinnego zawodu, jako jedyny dawał jej wsparcie. To naprawdę wiele dla niej znaczyło, nie chciała zawieść ojca i bardzo mocno angażowała się we wszystko o co ją poprosił.

Cóż, trochę na własne życzenie Jack został nieco poturbowany, panna Yaxley nie zamierzała go jednak zostawić, zawsze miała przy sobie pewien niewielki zestaw pierwszej pomocy, Florence Bulstrode od dawna powtarzała jej, że powinna nosić przy sobie eliksiry. Napoiła nimi kuzyna, tyle, że nie wydawało się to mu przynieść ukojenia. Chcąc nie chcąc wylądowała w miejscu, które wzbudzało w niej strach. Geraldine nie znosiła szpitali, Mung kojarzył jej się źle, unikała go jak ognia. Tym razem jednak musiała stawić czoła swojemu lękowi. Nie mogła pozostawić kuzyna na pastwę losu.

Deszcz uderzał w parapet coraz głośniej. Najwyraźniej aura była wyjątkowo niesprzyjająca. Marzyła tylko o tym, żeby znaleźć się w swoim mieszkaniu. Wypić szklankę whisky i odpocząć. Stała w poczekalni w swoim nieco przemoczonym płaszczu, buty ze smoczej skóry były umorusane w błocie. Nie ma się co dziwić, wróciła w końcu z lasu. Musiała upewnić się, że kuzyn miewa się dobrze, wtedy będzie mogła opuścić to okropne miejsce. Sam zapach, który unosił się w powietrzu wzbudzał w niej dziwne uczucie na żołądku. Zdecydowanie wolałaby już stąd wyjść.

Przechadzała się korytarzem od jednej do drugiej strony. Nie znosiła stać w miejscu, do tego miała ochotę sięgnąć po fajkę, wiedziała jednak, że zdecydowanie nie było tutaj to mile widziane. To wszystko powodowała, że humor miała raczej niezbyt dobry. Widać to było po jej twarzy, na której malował się grymas. Pojedyncze kosmyki włosów opadały jej na policzki, powinna była się uczesać, jednak nie znalazła na to chwili. Zresztą nigdy jakoś specjalnie nie przejmowała się tym, jak widzą ją inni.

W końcu usłyszała kroki. Uniosła wzrok, aby zobaczyć kto pojawił się w poczekalni. Mężczyzna, wyglądał, jakby miał zamiar zaraz stąd wyjść. Tyle, że miał w dłoni teczkę, co mogło wskazywać na to, że pracuje w tym miejscu. Nie do końca jednak rozumiała dlaczego wygląda, jakby zjawił się tutaj przypadkiem, jakby był wyrwany od innego zajęcia. Mung najwyraźniej miał problem z personelem medycznym skoro musieli wezwać kogoś kto zamierzał stąd wyjść.

Wyprostowała się niczym struna kiedy do niej podszedł. Najwyraźniej to on posiadał informacje dotyczące jej kuzyna. Wspaniale. - To w porządku, czy względnym porządku? - Zapytała jeszcze, bo może lepiej by było, aby się zdecydował. Najwyraźniej sam nie do końca wiedział, jak to właściwie z nim było.

Wpatrywała się w niego dłuższą chwilę, gdy wspomniał o tym, że niektóre eliksiry mają datę ważności. To ciekawe, może i nawet kiedyś posiadała taką informację, jednak co złego mogło się stać jeśli mikstura była o miesiąc przeterminowana, albo o trzy? Tak naprawdę nie miała pojęcia, kiedy wrzuciła je do swojej sakiewki pierwszej pomocy. Ciekawe.

Skrzywiła się, kiedy zaczął ją pouczać. Nie znosiła tego. Drgnęła jej powieka, wsunęła ręce w głąb kieszeni płaszcza. Czekała, aż wreszcie skończy tę pogadankę. - Nie zawsze jest czas na czytanie etykiet, ale co może o tym wiedzieć osoba, która spędza całe dnie w tym miejscu. - Powiedziała spokojnym tonem, a na jej twarzy pojawił się nieco złośliwy uśmiech. Łatwo przychodziło pouczanie innych, gdy siedziało się całymi dniami za biurkiem.

- Nie chciałam, żeby się wykrwawił. - Dodała jeszcze na swoje usprawiedliwienie, nie wiedzieć czemu wolała o tym wspomnieć.

Przeniosła spojrzenie za okno. Faktycznie zrobiło się ciemno. Na całe szczęście będzie mogła zaraz stąd wyjść i zamknąć się w swojej jaskini. Horyzontalna nie była tak daleko, odpuści sobie jednak spacer, chociaż chętnie by rozchodziła to całe napięcie, które się w niej zgromadziło. - Czy ktoś go powinien odebrać, czy będzie mógł wrócić sam? - Nie miała zamiaru tu wracać, wolała więc zapytać o to, czy powinna kogoś po niego przysłać. Wuj na pewno się ucieszy, jeśli będzie musiał zjawić się po Jacka rano. Trochę jej to nawet było na rękę, niech widzi jak świetnie radzi sobie jego syn.

- To nie do końca mój kolega, ale tak, niech sobie słodko śpi. - Dodała jeszcze, najwyraźniej nie interesowało ją, czy będzie bezpieczny, trochę na własne życzenie się znalazł w tym miejscu, a ona przez niego również marnowała czas na szpital. - Nie wiem, czy to odpowiedni moment, aby opuścić to miejsce, macie tutaj kominki? - Zapytała jeszcze, może to będzie prostsza metoda, aby znaleźć się w mieszkaniu.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ambroise Greengrass-Yaxley (12012), Geraldine Greengrass-Yaxley (11469)




Wiadomości w tym wątku
[jesień 1964] Nieodpowiedzialne picie skraca życie | Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 24.08.2024, 16:48
RE: [jesień 1964] Nieodpowiedzialne picie skraca życie | Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 26.08.2024, 10:32
RE: [jesień 1964] Nieodpowiedzialne picie skraca życie | Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 26.08.2024, 20:08
RE: [jesień 1964] Nieodpowiedzialne picie skraca życie | Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 27.08.2024, 12:01
RE: [jesień 1964] Nieodpowiedzialne picie skraca życie | Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 27.08.2024, 20:42
RE: [jesień 1964] Nieodpowiedzialne picie skraca życie | Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 27.08.2024, 21:51
RE: [jesień 1964] Nieodpowiedzialne picie skraca życie | Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 28.08.2024, 11:13
RE: [jesień 1964] Nieodpowiedzialne picie skraca życie | Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 28.08.2024, 21:56
RE: [jesień 1964] Nieodpowiedzialne picie skraca życie | Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 29.08.2024, 13:37
RE: [jesień 1964] Nieodpowiedzialne picie skraca życie | Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 29.08.2024, 21:30
RE: [jesień 1964] Nieodpowiedzialne picie skraca życie | Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 30.08.2024, 12:48
RE: [jesień 1964] Nieodpowiedzialne picie skraca życie | Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 30.08.2024, 14:55
RE: [jesień 1964] Nieodpowiedzialne picie skraca życie | Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 31.08.2024, 09:29
RE: [jesień 1964] Nieodpowiedzialne picie skraca życie | Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 31.08.2024, 11:04
RE: [jesień 1964] Nieodpowiedzialne picie skraca życie | Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 31.08.2024, 15:04
RE: [jesień 1964] Nieodpowiedzialne picie skraca życie | Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 31.08.2024, 19:00
RE: [jesień 1964] Nieodpowiedzialne picie skraca życie | Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 31.08.2024, 21:06
RE: [jesień 1964] Nieodpowiedzialne picie skraca życie | Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 31.08.2024, 22:12
RE: [jesień 1964] Nieodpowiedzialne picie skraca życie | Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 01.09.2024, 11:57
RE: [jesień 1964] Nieodpowiedzialne picie skraca życie | Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 01.09.2024, 17:34
RE: [jesień 1964] Nieodpowiedzialne picie skraca życie | Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 01.09.2024, 20:41

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa