26.08.2024, 10:38 ✶
Dalej walczył z szatą w pełni gotowy zrobić to, co właśnie zapowiedział, kiedy Charlotte skutecznie go powstrzymała, a ton głosu, z którym wypowiedziała te słowa, jasno wskazujacy, że dalej tak naprawdę go uwielbia, sprawił, że zamiast się wykłócać po prostu grzecznie usiadł na trawie i dał jej poprawić swoją szatę. Zdardziecki material tym razem nie sprawiał żadnych problemów i już po chwili zakrywał koszulę i spodnie Selwyna.
– Zadziorna Puchonka – mruknął, ale z sympatią, bo przecież nie mógł pozostawić tego bez komentarza. Westchnął ciężko, próbując poprawić swój plan, nawet jeśli coraz mniej brzmiał jak coś, co naprawdę by mogło wypalić. – A którym kuzynem?
Teoretycznie znał dobrze jednego jej kuzyna, ale paradoksalnie potrzebował jeszcze chwili, by uznać, że on i Anthony w łóżku to koncept, który mu się całkiem podoba i potrzebował jeszcze dłuższej chwili, by dowiedzieć się, że na tamtym etapie Anthony już miał podobne odczucia.
Wyglądało jednak na to, że potrzebowali jakiegoś planu, który załatwi sprawę raz na zawsze. Tylko nic konkretnego nie przychodziło mu jeszcze do głowy. Niby mogliby zniknąć oboje na kilka dni, a potem oświadczyć wszystkim, że tak się w sobie zakochali, że wzięli szybko ślub (którego oczywiście by nie wzieli), ale niestety jego matka mogłaby to bardzo szybko zweryfikować za pomocą nici, bo po kimś w końcu tę zdolność odziedziczył. Eh, on naprawdę był Hamletem tej dekady. I kolejnej też, bo ta w sumie zaraz miała się skończyć.
– Byłabyś klejnotem w koronie Egiptu, ale obawiam się, że Ned nie opala się równie dobrze, co ty i zamiast chłopaka miałabyś pomidora – powiedział, bo przecież kwestia opalenizny była ważnym czynnikiem wyboru miejsca do ucieczki. – Chyba, że miałaś na myśli ucieczkę samej. Wtedy byłoby mu zbyt smutno, a w smutku nie jest mu do tej uroczej twarzy. No i tęskniłabyś za mną.
– Zadziorna Puchonka – mruknął, ale z sympatią, bo przecież nie mógł pozostawić tego bez komentarza. Westchnął ciężko, próbując poprawić swój plan, nawet jeśli coraz mniej brzmiał jak coś, co naprawdę by mogło wypalić. – A którym kuzynem?
Teoretycznie znał dobrze jednego jej kuzyna, ale paradoksalnie potrzebował jeszcze chwili, by uznać, że on i Anthony w łóżku to koncept, który mu się całkiem podoba i potrzebował jeszcze dłuższej chwili, by dowiedzieć się, że na tamtym etapie Anthony już miał podobne odczucia.
Wyglądało jednak na to, że potrzebowali jakiegoś planu, który załatwi sprawę raz na zawsze. Tylko nic konkretnego nie przychodziło mu jeszcze do głowy. Niby mogliby zniknąć oboje na kilka dni, a potem oświadczyć wszystkim, że tak się w sobie zakochali, że wzięli szybko ślub (którego oczywiście by nie wzieli), ale niestety jego matka mogłaby to bardzo szybko zweryfikować za pomocą nici, bo po kimś w końcu tę zdolność odziedziczył. Eh, on naprawdę był Hamletem tej dekady. I kolejnej też, bo ta w sumie zaraz miała się skończyć.
– Byłabyś klejnotem w koronie Egiptu, ale obawiam się, że Ned nie opala się równie dobrze, co ty i zamiast chłopaka miałabyś pomidora – powiedział, bo przecież kwestia opalenizny była ważnym czynnikiem wyboru miejsca do ucieczki. – Chyba, że miałaś na myśli ucieczkę samej. Wtedy byłoby mu zbyt smutno, a w smutku nie jest mu do tej uroczej twarzy. No i tęskniłabyś za mną.