Obserwowała brata, który spoglądał na szafkę, którą chwilę wcześniej popsuł. Nie miała pojęcia, co zamierza z tym zrobić, lepiej jednak dla niego, żeby się tym zajął. Nie zamierzała pozwalać na demolowanie jej mieszkania. Ostatnio było tu bardzo tłoczno i bała się, że niedługo stanie się ruiną... Zdecydowanie wolała tego uniknąć.
Podeszła do lampek, kiedy położył je na stole. Wzięła je w dłonie, strasznie się poplątały, nie miała pojęcia dlaczego za każdym razem dzieje się tak samo. - Kurwa. - Mruknęła jedynie pod nosem i zaczęła je rozplątywać. Co chwilę padało z jej ust jakieś przekleństwo, bo Gerry nie należała do specjalnie cierpliwych osób. Była bardzo bliska tego, żeby faktycznie wybuchnąć, niby taka pierdoła, ale potrafiła strasznie zirytować.
Nie spoglądała na brata kiedy zajmował się drzwiczkami od szafki, była za bardzo zajęta rozplątywaniem tych cholernych lampek. Zrobiła się od tego czerwona na twarzy, jak zawsze gdy się czymś zbyt mocno denerwowała. Niewiele było trzeba, aby wyprowadzić ją z równowagi.
W końcu się jej udało. - Ja pierdole kurwa, nareszcie. - Rzuciła po raz kolejny w eter.
Usłyszała w tle Reparo, dopiero wtedy uniosła wzrok, aby zobaczyć co udało się zrobić bratu. Całkiem nieźle poszła mu naprawa tej szafki, którą chwilę wcześniej popsuł. - Nieźle. - Powiedziała jeszcze do niego. W sumie była zadowolona, że po sobie posprzątał. Strasznie irytowało ją naprawianie szkód po innych. Dobrze, że ci bracia z którymi mieszkała mieli jednak jakieś poczucie przyzwoitości i nie zostawiali wszystkiego na jej barkach.
- Może tam, nad oknem? - Pokazała mu głową na jedyne okno, które znajdowało się w kuchni. - Tylko uważaj, nie zamierzam tego rozplątywać drugi raz. - Wręczyła mu w ręce rozplątane światełka.
Spoglądała, jak brat rozwieszał świeczki, poszło mu to całkiem nieźle. Zachęcona tym świątecznym nastrojem wybrała się jeszcze do sklepu na dole po kukurydzę, stwierdziła, że to jest ten dzień, kiedy zacznie robić lalki z kolb. Nie było to proste zadanie, kukurydza nie była łatwym materiałem do pracy, ale ufromowała z nich laleczki, które przypominały bardziej lalki voodoo i posadziła je na swoim parapiecie. Była gotowa do świętowania, w między czasie wyjęli chleb z piekarnika.