27.08.2024, 22:39 ✶
Uśmiechnął się widząc, że nie zbudował u niej nadziei, najgorsze co mógłby zrobić to rozpalić w Fiery płomienie nadziei, a potem zgasić je dość brutalnie następnego dnia. Wolał dawkować przesłanki, wiedział, że zawsze lepiej się pozytywnie zaskoczyć niż rozczarować. Będzie musiał koniecznie sprawdzić swoje zapasy co do odczynników stosowanych przy rozpoznawaniu klątw i poprosić Norę o kolejną partię świeczek, te już mu się powoli kończyły, a ich brak mógłby się okazać zgubny. Wszak niektórych pieczęci i klątw nie sposób złamać bez urządzenia odpowiedniego rytuału. Poczuł ten znajomy dreszczyk emocji związany z rozwiązywanie zagadki. Ostatnie gdzie działał to były wykopaliska w Walii z Cathalem, ale to zlecenie zakończyło się równie szybko co spłynęła odo niego - nadal czuł niedosyt po tamtych wydarzeniach. Dlatego też wiadomość o klątwie ciążacej na braciach kasztanowłosej była dla niego czymś orzeźwiającym.
- Wątpię, to był mugol, byś sobie z nim w końcu poradziła - zaśmiał się, teraz wspomnienie ich pierwszego spotkania był zabawne, ale wówczas? Pamiętał, że pobudka była tragiczna, a wydarzenia w przeciągu pierwszych piętnastu minut mogły by zostawić traumę u co niektórych. Ale oni? Radzili sobie chyba całkiem nieźle z tym faktem, szczególnie, że teraz już nawet z tego żartowali. Cóż znajomość, która rozpoczęła się w tak niecodziennych okolicznościach nie mogła być przecież normalna - owszem, wiele znajomości zaczynało się od wspólnego spania po pijackim wieczorze, jednak miały one zupełnie inny charakter niż spanie w chlewie wśród świń i późniejsze starcie z rolnikiem i ucieczkę. Zachichotał pod nosem na wspomnienie tego dnia, zdecydowanie teraz to był niezwykle zabawna historia.
- Możesz im zawsze powiedzieć, że jeżeli chcą powspominać co jedli pysznego to są lepsze sposoby niż wyrzucanie tego ze swojego ciała przez buzie, no chyba, że chcą się przy okazji pozbyć kłaczków, wtedy niech śmiało jedzą do woli - oczy aż mu błysnęły, chyba miał koronny argument w zanadrzu. Co prawda nie było opcji, żeby przekonać kogokolwiek do zrobienia czegoś wbrew jego woli (znaczy był sposób, ale nie legalny), dlatego musiał uciekać się do innych sposobów i przekonywać obrazowo. - Zawsze możesz dodać, że im mniej zjedzą tym krótsze będą męki z tym związane - to chyba załatwiało sprawę, nikt nie lubił wymiotować, więc perspektywa krótszego czasu spędzanego na tej czynności musiała być kusząca.
Kobiety nie były zbyt zdecydowane, więc musiał im przedstawić pełną ofertę herbat, od najzwyklejszych czarnych, po mieszanki herbat z owocami i ziołami. Sprawa ze słodyczami również nie była prosta gdy masz przy sobie kogoś niezdecydowanego - wymienianie całego asortymentu przygotowanego zawczasu przez Norę było piekielnie trudne i co rusz musiał oglądać się, aby upewnić się czy wymienił wszystko i czy na pewno mają coś zanim to poleci - głupio by było powiedzieć, że coś co im polecił. Jednak zamówienie zostało przyjęte i przechodząc obok Fiery poczekał na jej odpowiedź - wyglądał na zawiedzionego, ze już zamierza uciekać, a może to tylko gra świateł, bo zaraz na jego twarzy zagościł uśmiech. Thomas nie potrafił inaczej jak rozsiewać uśmiech gdzie tylko się udał - uważał, że każdy zasługiwał na odrobinę uśmiechu (poza kilkoma wyjątkowymi skurwolami, ale dla nich miał co innego).
- Oczywiście, pewnie masz masę zajęć przed sobą, w końcu jutro występ - w sumie to nie pomyślał, że zagaduje ją tu a ona powinna być gdzie indziej i robić ważniejsze rzeczy niż rozmawianie z Figgiem. A on ją tu tak bezceremonialnie przetrzymywał bez choćby zapytania czy chciała tu zostać, zdecydowanie w ramach przeprosin za jego brak pomyślunku wyprawi ją z pudełkiem paczków.
Uwijanie się za ladą trochę mu zeszło, może i posługiwał się magią to jednak miał do przygotowania trochę rzeczy. Herbata nie mogła być zaparzona w za pomocą czarów jeżeli miała dobrze smakować. No i oczywiście przygotowanie czegoś dla Fiery, nie mogła to być pierwsze z brzegu, musiał jej wybrać coś specjalnego, w końcu była jego gościem.Zdecydował się na niecodzienne połączenie białej i zielonej herbaty wzbogaconej o aromatyczne cząstki osuszonego mango i papai. Nucił cicho pod nosem zaparzając wszystkie trzy herbaty - jedna dla panny Bell i dwie dla klientek - przy okazji pakując zawczasu pączki do pudełka i przygotowując zamówienie. Dwa kawałki placka z jagodami. Na jednej tacy ustawił zamówienie nieznajomych klientek, a na drugiej kasztanowłosej, z którą spędzał bardzo przyjemny czas. Za pomocą różdżki wylewitował tacę do stolika kobiet i rozstawi zamówienia również z odległości - nie potrzebowały przecież aby naruszał ich przestrzeń i przerywał rozmowę, mógł dzięki magii zrobić to z daleka. Przywołał jeszcze do siebie pustą tacę i skinął kobietą z uśmiechem.
Dopiero wtedy mógł wrócić do swojej rozmówczyni. Z uśmiechem przyniósł tacę (jak mugol, bo przecież i tak zamierzał się do niej przysiąść) na której stał kubek z parującym naparem. Postawił naczynie przed nią i z uśmiechem nadal zdobiącym mu usta przysiadł się mówiąc. - Przepraszam, że tyle zeszło, mam nadzieję, że się nie nudziłaś. - zwrócił się do niej i dodał wskazując na kubek przed Fiery. -Te herbatę Trzeba odpowiednio parzyć, żeby wyszłą dobra, nie dość że odpowiednia temperatura musi być wody, to jeszcze idealny wycyrklować trzeba czas, bo kilka sekund zbyt długo i będzie gorzka - wyjaśnił pokrótce dlaczego też tyle czasu mu tym razem zajęło za ladą - A przecież nie mógł podać czegoś co jest niedobre, trzeba trzymać standardy - dodał z całkowitą powagą, bo kto to widział podawać niedobre napoje gościom czy to klientom. No można było takim gościom, których chciało się pozbyć, ale zdecydowanie Fiery pozbyć się nie chciał.
- Wątpię, to był mugol, byś sobie z nim w końcu poradziła - zaśmiał się, teraz wspomnienie ich pierwszego spotkania był zabawne, ale wówczas? Pamiętał, że pobudka była tragiczna, a wydarzenia w przeciągu pierwszych piętnastu minut mogły by zostawić traumę u co niektórych. Ale oni? Radzili sobie chyba całkiem nieźle z tym faktem, szczególnie, że teraz już nawet z tego żartowali. Cóż znajomość, która rozpoczęła się w tak niecodziennych okolicznościach nie mogła być przecież normalna - owszem, wiele znajomości zaczynało się od wspólnego spania po pijackim wieczorze, jednak miały one zupełnie inny charakter niż spanie w chlewie wśród świń i późniejsze starcie z rolnikiem i ucieczkę. Zachichotał pod nosem na wspomnienie tego dnia, zdecydowanie teraz to był niezwykle zabawna historia.
- Możesz im zawsze powiedzieć, że jeżeli chcą powspominać co jedli pysznego to są lepsze sposoby niż wyrzucanie tego ze swojego ciała przez buzie, no chyba, że chcą się przy okazji pozbyć kłaczków, wtedy niech śmiało jedzą do woli - oczy aż mu błysnęły, chyba miał koronny argument w zanadrzu. Co prawda nie było opcji, żeby przekonać kogokolwiek do zrobienia czegoś wbrew jego woli (znaczy był sposób, ale nie legalny), dlatego musiał uciekać się do innych sposobów i przekonywać obrazowo. - Zawsze możesz dodać, że im mniej zjedzą tym krótsze będą męki z tym związane - to chyba załatwiało sprawę, nikt nie lubił wymiotować, więc perspektywa krótszego czasu spędzanego na tej czynności musiała być kusząca.
Kobiety nie były zbyt zdecydowane, więc musiał im przedstawić pełną ofertę herbat, od najzwyklejszych czarnych, po mieszanki herbat z owocami i ziołami. Sprawa ze słodyczami również nie była prosta gdy masz przy sobie kogoś niezdecydowanego - wymienianie całego asortymentu przygotowanego zawczasu przez Norę było piekielnie trudne i co rusz musiał oglądać się, aby upewnić się czy wymienił wszystko i czy na pewno mają coś zanim to poleci - głupio by było powiedzieć, że coś co im polecił. Jednak zamówienie zostało przyjęte i przechodząc obok Fiery poczekał na jej odpowiedź - wyglądał na zawiedzionego, ze już zamierza uciekać, a może to tylko gra świateł, bo zaraz na jego twarzy zagościł uśmiech. Thomas nie potrafił inaczej jak rozsiewać uśmiech gdzie tylko się udał - uważał, że każdy zasługiwał na odrobinę uśmiechu (poza kilkoma wyjątkowymi skurwolami, ale dla nich miał co innego).
- Oczywiście, pewnie masz masę zajęć przed sobą, w końcu jutro występ - w sumie to nie pomyślał, że zagaduje ją tu a ona powinna być gdzie indziej i robić ważniejsze rzeczy niż rozmawianie z Figgiem. A on ją tu tak bezceremonialnie przetrzymywał bez choćby zapytania czy chciała tu zostać, zdecydowanie w ramach przeprosin za jego brak pomyślunku wyprawi ją z pudełkiem paczków.
Uwijanie się za ladą trochę mu zeszło, może i posługiwał się magią to jednak miał do przygotowania trochę rzeczy. Herbata nie mogła być zaparzona w za pomocą czarów jeżeli miała dobrze smakować. No i oczywiście przygotowanie czegoś dla Fiery, nie mogła to być pierwsze z brzegu, musiał jej wybrać coś specjalnego, w końcu była jego gościem.Zdecydował się na niecodzienne połączenie białej i zielonej herbaty wzbogaconej o aromatyczne cząstki osuszonego mango i papai. Nucił cicho pod nosem zaparzając wszystkie trzy herbaty - jedna dla panny Bell i dwie dla klientek - przy okazji pakując zawczasu pączki do pudełka i przygotowując zamówienie. Dwa kawałki placka z jagodami. Na jednej tacy ustawił zamówienie nieznajomych klientek, a na drugiej kasztanowłosej, z którą spędzał bardzo przyjemny czas. Za pomocą różdżki wylewitował tacę do stolika kobiet i rozstawi zamówienia również z odległości - nie potrzebowały przecież aby naruszał ich przestrzeń i przerywał rozmowę, mógł dzięki magii zrobić to z daleka. Przywołał jeszcze do siebie pustą tacę i skinął kobietą z uśmiechem.
Dopiero wtedy mógł wrócić do swojej rozmówczyni. Z uśmiechem przyniósł tacę (jak mugol, bo przecież i tak zamierzał się do niej przysiąść) na której stał kubek z parującym naparem. Postawił naczynie przed nią i z uśmiechem nadal zdobiącym mu usta przysiadł się mówiąc. - Przepraszam, że tyle zeszło, mam nadzieję, że się nie nudziłaś. - zwrócił się do niej i dodał wskazując na kubek przed Fiery. -Te herbatę Trzeba odpowiednio parzyć, żeby wyszłą dobra, nie dość że odpowiednia temperatura musi być wody, to jeszcze idealny wycyrklować trzeba czas, bo kilka sekund zbyt długo i będzie gorzka - wyjaśnił pokrótce dlaczego też tyle czasu mu tym razem zajęło za ladą - A przecież nie mógł podać czegoś co jest niedobre, trzeba trzymać standardy - dodał z całkowitą powagą, bo kto to widział podawać niedobre napoje gościom czy to klientom. No można było takim gościom, których chciało się pozbyć, ale zdecydowanie Fiery pozbyć się nie chciał.