27.08.2024, 15:34 ✶
—09/08/1972—
List zabezpieczono standardowym zaklęciem ochronnym.
Londyn, 09.08.1972 r.
Droga Lorien,
jakże daleko uleciałaś na swych chyżych skrzydłach, jak ptak, który odlatuje na zimę, zabierając wspomnienia lata! Emily Dickinson pisała, że nadzieja jest ptakiem na gałązce duszy, śpiewającym niemilknące melodie bez słów. Ja także, wzorem poetki, podziwiam wolne ptaki, pisząc listy w zamknięciu czterech ścian. Pozostaję pełna nadziei, że francuskie słońce opromienia Twoje dni swym niegasnącym blaskiem, a Ty nie weźmiesz mi za złe, że przerywam Twój zasłużony wypoczynek tym nieoczekiwanym listem. Wyjątkowo, piszę nie w interesach – choć zapewne zainteresuje Cię garść angielskich ploteczek, które znajdziesz w dalszej części tego listu – lecz w sprawie osobistej.
Nadzieja snuła ptasie trele pod oknem Emily Dickinson nie żądając w zamian ani okruszka, choć konała z głodu, ja jednak chcę prosić Cię o przysługę – przysługę, która w Twoich oczach może zdać się błahą, ale dla mnie znaczy bardzo wiele. Pod koniec lata wypada rocznica otwarcia Ataraxii, gabinetu spirytystycznego Ambrosii. Z tej okazji zawsze szykuję dla niej niewielki upominek. Wiesz dobrze, że nasza wspólna Przyjaciółka jest bardzo zżyta z mikrokosmosem francuskich bezdroży. Pomyślałam więc, że jakiś czarowny drobiazg z jej “drugiej ojczyzny” byłby w tej sytuacji idealnym prezentem. Od razu pomyślałam o jakimś gustownym świecidełku – naszyjniku z jej ulubionym kamieniem księżycowym, może nowej bransoletce albo pięknym pierścieniu – a komu miałabym zaufać w sprawie biżuterii, jeżeli nie Tobie, Lorien?
Proszę, daj mi znać, czy przypadł Ci do gustu ten pomysł, oczywiście, rozliczyłybyśmy się ze wszystkim rychło po Twoim powrocie do Anglii. Jeszcze raz życzę Ci udanego wypoczynku, a na drugiej stronie tego listu załączam krótkie streszczenie tego, co wydarzyło się w Londynie pod Twoją nieobecność... Bo wydarzyło się całkiem sporo, co zapewne wywnioskowałaś po ilości mężowskiej korespondencji.
Ślę serdeczne pozdrowienia,
Lorraine Malfoy