28.08.2024, 14:04 ✶
W jednym Leo miał rację - wszyscy musieli ochłonąć, a Charlie w szczególności. Wszystkie myśli, które wydawały się dotąd poukładane, rozbiegały się po jego głowie na powrót podczas porannej rozmowy z ojcem, bratem i kuzynką, przynosząc za sobą emocje, które, jak myślał, okiełznał już wcześniej. Spacer po kawiarenkach pozwolił mu nieco ostudzić złość, ale też zrozumieć, że zdecydowanie nie chce pracować w żadnym z tych miejsc. Praca przy sprzedawaniu świec była zupełnie inna niż bezpośrednie usługiwanie gościom lokalu. Taka praca wydawała się godna skrzata domowego, nie czystokrwistego mężczyzny z dobrego domu. Poza tym, nawet gdyby zdecydował się pracować w kawiarni, nie mógłby wybierać sobie gości, a obsługa mugolaków w ogóle nie wchodziła w grę. Charlie miał swój honor.
Lammas i wywiad były kolejnym problemem. Nazwisko zobowiązywało, lecz przez ostatnie wydarzenia widział ciekawskie spojrzenia, uśmiechy na twarzach, a nawet słyszał chichoty dziewcząt, które pokazywały go sobie palcem, gdy rozmawiał z właścicielem jednego z lokali. Charles Robert Mulciber nigdy w życiu nie żałował czegoś tak, jak tego rozbieranego zdjęcia, przyciągającego zbyt dużo uwagi uczennic, które szukały ekscytacji w miesiącach, gdy nie miały zapewnionych emocji w szkole. Młody przystojny mężczyzna przyciągał wzrok!
W jednym ojciec miał rację - w niedzielę nie było sensu szukać pracy. Otwarte miejsca szybko się skończyły, a i z Leonardem nie można było rozmawiać w nieskończoność. Charles czuł się źle, bo nie tylko zmarnował czas, ale też otwarcie sprzeciwił się ojcu, nie uzyskując z tego żadnego zysku. Tego typu niesubordynacja nie leżała w jego naturze i nim zdążył to dobrze przemyśleć, zaczęły się wyrzuty sumienia. Ojciec przecież wiedział najlepiej, co jest dla niego dobre, bez względu na to, co twierdził Leo! Powinien zawsze słuchać Richarda, nawet jeśli ten stawiał innych ponad niego. Był przecież jego synem i jako syn, winien był posłuszeństwo bez względu na wszystko. Żałował też tego, jak odezwał się do Sophie, bo kuzynka nie była niczemu winna. Jako młoda, głupiutka dziewczynka robiła to, co jej wydawało się odpowiednie. On sam zachował się podobnie. Był zbyt niedojrzały, by działać bez nadzoru ojca. To już ustalili.
Kiedy pokonany przez życie wrócił do domu, zdążył tylko zamknąć za sobą i Leo drzwi, przejść w głąb domu i spotkać ojca, czekającego w jadalni. Nie zwrócił większej uwagi na zapach pieczonej ryby, ale obecności Richarda nie mógł zignorować. Opuścił żałośnie głowę, unikając spojrzenia rodziciela. Ogień, który rozgorzał w nim rano, teraz na nowo wygasł. Leonardowi pozostawił powitania i tłumaczenia.
Lammas i wywiad były kolejnym problemem. Nazwisko zobowiązywało, lecz przez ostatnie wydarzenia widział ciekawskie spojrzenia, uśmiechy na twarzach, a nawet słyszał chichoty dziewcząt, które pokazywały go sobie palcem, gdy rozmawiał z właścicielem jednego z lokali. Charles Robert Mulciber nigdy w życiu nie żałował czegoś tak, jak tego rozbieranego zdjęcia, przyciągającego zbyt dużo uwagi uczennic, które szukały ekscytacji w miesiącach, gdy nie miały zapewnionych emocji w szkole. Młody przystojny mężczyzna przyciągał wzrok!
W jednym ojciec miał rację - w niedzielę nie było sensu szukać pracy. Otwarte miejsca szybko się skończyły, a i z Leonardem nie można było rozmawiać w nieskończoność. Charles czuł się źle, bo nie tylko zmarnował czas, ale też otwarcie sprzeciwił się ojcu, nie uzyskując z tego żadnego zysku. Tego typu niesubordynacja nie leżała w jego naturze i nim zdążył to dobrze przemyśleć, zaczęły się wyrzuty sumienia. Ojciec przecież wiedział najlepiej, co jest dla niego dobre, bez względu na to, co twierdził Leo! Powinien zawsze słuchać Richarda, nawet jeśli ten stawiał innych ponad niego. Był przecież jego synem i jako syn, winien był posłuszeństwo bez względu na wszystko. Żałował też tego, jak odezwał się do Sophie, bo kuzynka nie była niczemu winna. Jako młoda, głupiutka dziewczynka robiła to, co jej wydawało się odpowiednie. On sam zachował się podobnie. Był zbyt niedojrzały, by działać bez nadzoru ojca. To już ustalili.
Kiedy pokonany przez życie wrócił do domu, zdążył tylko zamknąć za sobą i Leo drzwi, przejść w głąb domu i spotkać ojca, czekającego w jadalni. Nie zwrócił większej uwagi na zapach pieczonej ryby, ale obecności Richarda nie mógł zignorować. Opuścił żałośnie głowę, unikając spojrzenia rodziciela. Ogień, który rozgorzał w nim rano, teraz na nowo wygasł. Leonardowi pozostawił powitania i tłumaczenia.