28.08.2024, 14:09 ✶
- Oo, paczki, jak cudownie! Uwielbiam twoje pączki. Pewnie każdy ci to powtarza, ale są najlepsze na świecie - rzuciła z rozanieloną miną, przyjmując kartonik ze smakołykami. Dora miała to do siebie, że uwielbiała słodycze, a fakt że Nora prowadziła klubokawiarnie i robiła tak przepyszne rzeczy, tylko pogarszał tę sprawę. A może polepszał? W każdym razem Crawley absolutnie nie zamierzała narzekać na to, że Figg była częstym gościem Warowni i chyba za każdym razem przynosiła ze sobą coś dobrego.
- O, nie nie. Nie trzeba - machnęła dłonią, zbywając temat, bo podobnie jak Nora nie potrzebowała w tym momencie niczego konkretnego. A nawet jeśli w pewnym momencie zachciałoby im się pić, albo miałyby smaka na coś innego jak przyniesione pączki, to zawsze mogły albo same iść do kuchni, albo poprosić o pomoc Malwę. Skrzatka rzuciłaby im się na pomoc z najwyższą przyjemnością, tym bardziej biorąc pod uwagę to, jak nagminnie narzekała że żyje w domu gdzie połowa domowników próbuje ją w czymś wyręczać.
- Dziękuję - uśmiechnęła się lekko, nieskromnie samej uważając, że jej pokój jest bardzo ładnym miejscem. Oczywiście, co kto lubił i niektórzy pewnie nazwaliby go zwyczajną graciarnią, ale taki klimat najbardziej odpowiadał Dorze. Szczelnie wypełnione półki czy poustawiane wszędzie rośliny sprawiały, że miejsce wydawało jej się przytulne i o wiele bardziej żywe, czy może zamieszkane.
Usiadła na ziemi na przeciwko Nory, pudełko z pączkami odkładając obok siebie i wyciągając z nich jednego. Skoro już dostała je w prezencie, to nie zamierzała przecież tylko się na nie patrzeć albo wąchać i zaraz wgryzła się w niego, cała ucieszona. Spojrzenie jednak bardzo szybko opadło na wyciągnięty przez kobietę kwiat.
- O, jaki ładny - rzuciła, przez moment przyglądając się tylko roślinie uważnie i pochylając się nad nią. - Mogę? - zapytała jeszcze, czy aby może ją sama dotknąć, a kiedy Nora się zgodziła, ujęła roślinę za łodyżkę, żeby unieść ją wyżej. - I jak długo już go masz? Dwa tygodnie? Ciekawe w sumie, że akurat w pełnie, ale w sumie dużo rzeczy się robi w pełnie? Eliksiry na przykład niektóre mają w przepisach pełnię jako wyznacznik czegoś, albo rytuały wymagają czegoś takiego. Może jest zaklęty?
- O, nie nie. Nie trzeba - machnęła dłonią, zbywając temat, bo podobnie jak Nora nie potrzebowała w tym momencie niczego konkretnego. A nawet jeśli w pewnym momencie zachciałoby im się pić, albo miałyby smaka na coś innego jak przyniesione pączki, to zawsze mogły albo same iść do kuchni, albo poprosić o pomoc Malwę. Skrzatka rzuciłaby im się na pomoc z najwyższą przyjemnością, tym bardziej biorąc pod uwagę to, jak nagminnie narzekała że żyje w domu gdzie połowa domowników próbuje ją w czymś wyręczać.
- Dziękuję - uśmiechnęła się lekko, nieskromnie samej uważając, że jej pokój jest bardzo ładnym miejscem. Oczywiście, co kto lubił i niektórzy pewnie nazwaliby go zwyczajną graciarnią, ale taki klimat najbardziej odpowiadał Dorze. Szczelnie wypełnione półki czy poustawiane wszędzie rośliny sprawiały, że miejsce wydawało jej się przytulne i o wiele bardziej żywe, czy może zamieszkane.
Usiadła na ziemi na przeciwko Nory, pudełko z pączkami odkładając obok siebie i wyciągając z nich jednego. Skoro już dostała je w prezencie, to nie zamierzała przecież tylko się na nie patrzeć albo wąchać i zaraz wgryzła się w niego, cała ucieszona. Spojrzenie jednak bardzo szybko opadło na wyciągnięty przez kobietę kwiat.
- O, jaki ładny - rzuciła, przez moment przyglądając się tylko roślinie uważnie i pochylając się nad nią. - Mogę? - zapytała jeszcze, czy aby może ją sama dotknąć, a kiedy Nora się zgodziła, ujęła roślinę za łodyżkę, żeby unieść ją wyżej. - I jak długo już go masz? Dwa tygodnie? Ciekawe w sumie, że akurat w pełnie, ale w sumie dużo rzeczy się robi w pełnie? Eliksiry na przykład niektóre mają w przepisach pełnię jako wyznacznik czegoś, albo rytuały wymagają czegoś takiego. Może jest zaklęty?
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.