28.08.2024, 14:52 ✶
To miał być przyjemny dzień. Miała wejść do antykwariatu cioci Tessy, obejrzeć odłożone dla niej książki, zabrać te które się jej podobały, a potem wrócić do domu. Może dlatego zaniedbała znowu kwestię swojego wyglądu, nie udając się do Brenny po nową tożsamość na jeden dzień, no bo przecież szła tylko do Quintessy. Do rodziny, z którą była jak najbardziej bezpieczna. Zasiedziała się trochę, ale to akurat nie był problem, bo spędzanie czasu nad książkami i rozmowie to były jedne z jej ulubionych sposobów. Kiedy opuściła antykwariat, ruszyła po stronie Pokątnej, chcąc jeszcze pooglądać witryny w drodze do najbliższego punktu teleportacyjnego. A duże ulice miały to do siebie, że panował na nich tłum, było głośno, ludzie się przepychali i w tym wszystkim łatwo było się nieco zagubić.
Sięgnęła po portmonetkę chyba odruchowo, kiedy ktoś otarł się o nią nieco za mocno, ale jej dłonie natrafiły na pustkę. Dziewczyna rozejrzała się nerwowo, wyłapując spojrzeniem ciemną sylwetkę, która zgrabnie prześlizgiwała się pomiędzy czarodziejami.
- Moja... - wyciągnęła w jego kierunku rękę. - Moja portmonetka! - rzuciła głośno, rozpaczliwie wręcz, a złodziej jak na komendę wyrwał się do przodu. A Dora za nim. Ktoś w jakimś odruchu bohaterstwa złapał go za ramię, ale ten wyrwał się pośpiesznie, wpadając przy okazji na Jaspera, który akurat znalazł się w pobliżu. Zaraz też o niego obiła się Crawley.
- Jasper - spojrzała na niego z żałosna miną. - Okradli mnie. Ukradł mi portmonetkę! - wyrzuciła z siebie słowa pośpiesznie i z pewną nadzieją, chociaż kiedy znowu przesunęła spojrzenie na plecy gnającego przez Pokątną złodzieja, zdała sobie sprawę że ten obrał chyba kierunek Nokturn i trochę pobladła. Brenna ją prześwięci, jak się dowie.
Sięgnęła po portmonetkę chyba odruchowo, kiedy ktoś otarł się o nią nieco za mocno, ale jej dłonie natrafiły na pustkę. Dziewczyna rozejrzała się nerwowo, wyłapując spojrzeniem ciemną sylwetkę, która zgrabnie prześlizgiwała się pomiędzy czarodziejami.
- Moja... - wyciągnęła w jego kierunku rękę. - Moja portmonetka! - rzuciła głośno, rozpaczliwie wręcz, a złodziej jak na komendę wyrwał się do przodu. A Dora za nim. Ktoś w jakimś odruchu bohaterstwa złapał go za ramię, ale ten wyrwał się pośpiesznie, wpadając przy okazji na Jaspera, który akurat znalazł się w pobliżu. Zaraz też o niego obiła się Crawley.
- Jasper - spojrzała na niego z żałosna miną. - Okradli mnie. Ukradł mi portmonetkę! - wyrzuciła z siebie słowa pośpiesznie i z pewną nadzieją, chociaż kiedy znowu przesunęła spojrzenie na plecy gnającego przez Pokątną złodzieja, zdała sobie sprawę że ten obrał chyba kierunek Nokturn i trochę pobladła. Brenna ją prześwięci, jak się dowie.
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.