Ludzi przybyło jakby w ułamku sekundy i ulica zapełniła się przechodniami, ocierającymi się o siebie i niezwracającymi uwagi na siebie nawzajem, dopóki na czymś ubraniu nie wylądował atrament, wylany przez przypadek z niedokładnie zakręconego kałamarza, który wypadło komuś z rąk, gdy potknął się o własne sznurówki. W ulicznym tłumie łatwo było o siniaka albo utratę portfela, czego niefortunnie doświadczyła właśnie Menodora. Większość ludzie nauczyła się, by w tłumie trzymać ważne przedmioty jak najbliżej siebie, możliwe jak najbardziej osłonięte przed obcymi dłońmi. Dora miała to szczęście, że jej ręka sama z siebie powędrowała do miejsca, w którym miała nadal znajdować się jej portmonetka, bo gdyby wróciła teraz do domu, mogłaby się jeszcze bardziej zdziwić, zacząć bardziej panikować i z pewnością straciłaby dzień, by odwiedzać ponownie miejsca, w których mogła tę portmonetkę zostawić, dopiero później zdając sobie sprawę, że mogła paść ofiarą kieszonkowca. A wtedy nie miałaby szans na odzyskanie swojej własności.
Teraz, wśród przechodniów, gdy Dora podniosła głos, istniała szansa, że ktoś w tłumie zareaguje, może wszyscy, i może uda się schwytać złodziejaszka i oddać własność właścicielowi, a nicponia sprawiedliwości. Ale mógł też nie zareagować nikt- takie ryzyko istniało zawsze. Znalazł się jednak w tłumie ktoś, kto nie był obojętny na czyjąś stratę i spróbował powstrzymać złodzieja. Kieszonkowiec jednak zdołał się mu wyrwać. Wtedy pojawił się Jessie. Zderzenie nie było może bolesne, nie powaliło go na ziemię, a i jego portfel wciąż tkwił bezpiecznie w wewnętrznej kieszonce jego lekkiej kurtki, ale jego dłoń otworzyła się, przez co torba spadła na ziemię i wszystkie zabawki rozsypały się pod ich nogami. Jasper zaklął, ale nie zdążył nic powiedzieć nicponiowi, który pognał już dalej.
-Dora? - zmarszczył brwi, zaskoczony. -Co ty tu... - kolejne słowa dziewczyny uciszyły go.
Odwrócił się. Kieszonkowiec przepychał się między przechodniami, popychając się jeden na drugiego, by utorować sobie drogę ucieczki. Niektórzy wciąż próbowali go zatrzymać, ale złodziejaszek umykał ich rękom.
-Zostań tu - rzucił jeszcze szybko do Dory, zanim pognał za złodziejaszkiem.
Jeśli będzie dostatecznie szybko, może zdoła go złapać, zanim złodziej przekroczy Nokturn.