28.08.2024, 21:37 ✶
– Mógłbyś wybrać – odparła Charlotte, a w jej głosie zadźwięczało rozbawienie, mimo tego, jak paskudny był to wieczór: tak paskudny, że po uświadomieniu sobie paru spraw na temat swojego życia i swojej przyszłości faktycznie została owładnięta wizjami pozbycia się własnej matki. Ale Jonathan niemal w każdej sytuacji potrafił ją rozbawić.
Nie żeby Crouchówna faktycznie podejrzewała licznych kuzynów o zainteresowanie mężczyznami. Spodziewała się tego głównie po Anthonym.
Nie myślała w tej chwili o planie: takim faktycznym, który mógłby nie tylko wyzwolić ich oboje od mariażu, którego nie wybrali sami, ale też dać się jej wyrwać spod kurateli rodziny. Zdawało się to niemożliwe, bo gdzie w Anglii by nie została znaleziona? Jak mieliby z Nedem ot tak dać sobie radę poza nią? Nie przyszło jej na razie do głowy, że faktycznie mogłaby zrobić z tym coś więcej ponad zabójstwo doskonałe – a i w tym nie zbliżyła się jeszcze nawet do fazy układania strategii, w jaki sposób to załatwić, aby nie trafić do Azkabanu.
– Dlaczego to miałby być problem? Gdyby wyglądał jak pomidor, wyglądałabym obok niego jeszcze lepiej. Ale masz rację, Egipt to fatalny pomysł, po prostu fatalny. Niemal na pewno jakiś szejk chciałby mnie pojąć zaraz za żonę, a mnie zupełnie nie odpowiadają te długie brody i nakrycia głowy, ni trochę taki mąż by mi się nie podobał – oceniła kapryśnie, nie uśmiechając się przy tym ani o jotę, jakby mówiła zupełnie poważnie… Po prawdzie był to trochę żart, a trochę nie, bo Charlotte w swojej pysze oczywiście oczekiwała wręcz, że przyciągnęłaby szybko zainteresowanie jakiegoś szejka albo nawet dwóch. – Och, dałabym sobie radę doskonale. Martwiłabym się raczej, jak t y byś sobie poradził, ale tak sobie myślę, że gdybym znikła z widoku, mógłbyś wreszcie faktycznie stać się centrum uwagi. Teraz ciągle cię przyćmiewam, to fatalnie wpływa na twoją pewność siebie – oświadczyła, jakby Jonathan wcale nie był jednym z najbardziej pewnych siebie ludzi pod słońcem.
Nie żeby Crouchówna faktycznie podejrzewała licznych kuzynów o zainteresowanie mężczyznami. Spodziewała się tego głównie po Anthonym.
Nie myślała w tej chwili o planie: takim faktycznym, który mógłby nie tylko wyzwolić ich oboje od mariażu, którego nie wybrali sami, ale też dać się jej wyrwać spod kurateli rodziny. Zdawało się to niemożliwe, bo gdzie w Anglii by nie została znaleziona? Jak mieliby z Nedem ot tak dać sobie radę poza nią? Nie przyszło jej na razie do głowy, że faktycznie mogłaby zrobić z tym coś więcej ponad zabójstwo doskonałe – a i w tym nie zbliżyła się jeszcze nawet do fazy układania strategii, w jaki sposób to załatwić, aby nie trafić do Azkabanu.
– Dlaczego to miałby być problem? Gdyby wyglądał jak pomidor, wyglądałabym obok niego jeszcze lepiej. Ale masz rację, Egipt to fatalny pomysł, po prostu fatalny. Niemal na pewno jakiś szejk chciałby mnie pojąć zaraz za żonę, a mnie zupełnie nie odpowiadają te długie brody i nakrycia głowy, ni trochę taki mąż by mi się nie podobał – oceniła kapryśnie, nie uśmiechając się przy tym ani o jotę, jakby mówiła zupełnie poważnie… Po prawdzie był to trochę żart, a trochę nie, bo Charlotte w swojej pysze oczywiście oczekiwała wręcz, że przyciągnęłaby szybko zainteresowanie jakiegoś szejka albo nawet dwóch. – Och, dałabym sobie radę doskonale. Martwiłabym się raczej, jak t y byś sobie poradził, ale tak sobie myślę, że gdybym znikła z widoku, mógłbyś wreszcie faktycznie stać się centrum uwagi. Teraz ciągle cię przyćmiewam, to fatalnie wpływa na twoją pewność siebie – oświadczyła, jakby Jonathan wcale nie był jednym z najbardziej pewnych siebie ludzi pod słońcem.