28.08.2024, 22:31 ✶
- Cóż, zależy od specjalisty, prawda? - zapytał, unosząc delikatnie brew. Nie miałby nic przeciwko, żeby wcisnąć ten kamień komuś z rodziny, bo przecież tyle ich tam było zagadkowiczów, numerologów, runistów i innych jajogłowych. Ktoś by może wpadł na to, jak ten kamień rozpracować, szczególnie że w przeciwieństwie do Shafiqów mieli teraz jakikolwiek pomysł na to co można było z nim zrobić. Teraz z kwestii na temat tego co można było przejść do jak. Ba, mógłby nawet ten kamień wcisnąć w ręce samego Gregorego, w zaciszu jego prywatnego gabinetu w domu, ale jakoś nie ufał że zrozumie w pełni wuja, kiedy ten by do czegoś z tym artefaktem doszedł. - Przydałby się do tego jakiś dobry teoretyk magii, skoro już wiadomo mniej więcej do czego taki kamyk służy, to ktoś taki mógłby się zastanowić nad tym w jaki sposób to osiągnąć.
Ale chyba każde z nich najchętniej by go oddało w ręce kogoś, kogo znali. Podejrzewał że Brenna wybrałaby do tego Morpheusa, tak samo jak Sebastian myślał o kowenie i znajdujących się tam kapłanach. Problem jednak z Macmillanami był taki, że Isobell już wystarczająco problemów z tym wszystkim narobiła. Nawet jeśli nie próbowała zasilić samego kamienia, to zrobiła... coś. Coś bardzo dużego i niebezpiecznego.
- Skoro go badali, to mają go pewnie dokładnie opisanego, tak? Z czego jest wykonany, wszelkie dodatkowe znaczenia typu runy? - zastanowił się przez moment, myśląc czy w razie czego dałoby się taki kamień odtworzyć na podstawie zapisków Shafiqów. - Nie wiem czy zastrzeżone. Nie jestem pewien czy twoi koledzy przesłuchiwali dokładnie cywili biorących udział w rytuale Isobell. Ja rozmawiałem prywatnie z jedną z kobiet, które przy tym były i to jej słowa - wyjaśnił bez większego problemu. Nie do końca interesowały go sprawozdania BUMowców, bo jego zadanie w Stonehenge było odrobinę inne niż słuchanie tych wszystkich znerwicowanych ludzi.
- A co do skatalogowania go i zatrzymania jako dowód rzeczowy, to myślę że zanim Harper go odda, to minie i tak trochę czasu. Tak jak mówisz - spojrzał na moment na Sebastiana, wskazując że to jego ma na myśli. - Jeśli to włączyć do akt sprawy, to przez pewien czas powinien być bezpieczny w naszym archiwum. Można też próbować się do niej ładnie uśmiechnąć, że przecież trójka jej ludzi jest zimnych i to może im pomóc, bo Niewymowni chuja robią w tym temacie - z całą sympatią dla jego wujka, oczywiście.
Ale chyba każde z nich najchętniej by go oddało w ręce kogoś, kogo znali. Podejrzewał że Brenna wybrałaby do tego Morpheusa, tak samo jak Sebastian myślał o kowenie i znajdujących się tam kapłanach. Problem jednak z Macmillanami był taki, że Isobell już wystarczająco problemów z tym wszystkim narobiła. Nawet jeśli nie próbowała zasilić samego kamienia, to zrobiła... coś. Coś bardzo dużego i niebezpiecznego.
- Skoro go badali, to mają go pewnie dokładnie opisanego, tak? Z czego jest wykonany, wszelkie dodatkowe znaczenia typu runy? - zastanowił się przez moment, myśląc czy w razie czego dałoby się taki kamień odtworzyć na podstawie zapisków Shafiqów. - Nie wiem czy zastrzeżone. Nie jestem pewien czy twoi koledzy przesłuchiwali dokładnie cywili biorących udział w rytuale Isobell. Ja rozmawiałem prywatnie z jedną z kobiet, które przy tym były i to jej słowa - wyjaśnił bez większego problemu. Nie do końca interesowały go sprawozdania BUMowców, bo jego zadanie w Stonehenge było odrobinę inne niż słuchanie tych wszystkich znerwicowanych ludzi.
- A co do skatalogowania go i zatrzymania jako dowód rzeczowy, to myślę że zanim Harper go odda, to minie i tak trochę czasu. Tak jak mówisz - spojrzał na moment na Sebastiana, wskazując że to jego ma na myśli. - Jeśli to włączyć do akt sprawy, to przez pewien czas powinien być bezpieczny w naszym archiwum. Można też próbować się do niej ładnie uśmiechnąć, że przecież trójka jej ludzi jest zimnych i to może im pomóc, bo Niewymowni chuja robią w tym temacie - z całą sympatią dla jego wujka, oczywiście.