adnotacja moderatora
Rozliczono - Brenna Longbottom - osiągnięcie Badacz Tajemnic VI
Rozliczono - Erik Longbottom - osiągnięcie Badacz Tajemnic III
Rozliczono - Erik Longbottom - osiągnięcie Badacz Tajemnic III
—26/08/1972—
Popołudnie w Domu Nory
Nora Figg, Brenna Longbottom, Mabel Figg, Samuel McGonagall, Erik Longbottom & Thomas Figg
Thomas jeszcze nigdy nie czuł się tak dumny i podenerwowany jednocześnie - zazwyczaj nikt nie był na tyle szalony, aby dawać mu zadanie przygotowania obiadu dla kilku osób. Ale dzisiejszy dzień nie był taki znowu normalny. Po wczorajszych rewelacjach - uprowadzeniu dzieciaka i oznajmieniu Samowi przez Norę, że ma dziecko to, że Figg przygotowywał posiłek było najmniejszym problemem. Znaczy problemem był sam fakt, że nie potrafił on gotować - nie chodziło nawet, że nie tak dobrze jak jego siostra, ale umiał przygotować tylko kilka rzeczy tak, aby było zjadliwe. Jednak obiad złożony z takich potraw byłby raczej średnio pożywny i pewnie jedynie Mabel cieszyłaby się z takiego wyboru dań.
Po dwóch nieudanych próbach przygotowania czegoś zjadliwego, obu obkupionych przypalonym garnkiem poddał się i ruchem różdżki wyczyścił kuchnię. Wiedział, kiedy trzeba się poddać, szczególnie, że do umówionej godziny zostało naprawdę mało już czasu i nie mógł więcej marnować go na nieudane próby gotowania. Nie wspominając o tym, ze Nora prześwięciłaby go za marnowanie składników. Dlatego też zrobił to co potrafił najlepiej - teleportował się do niemagicznego Londynu, żeby przynieść jedzenie zamawiane na wynos.
***
Kiedy wrócił po dwóch godzinach niósł ze sobą dwie torby i dwa duże pudełka z pizzą. Kiedy znalazł się w niemagicznym Londynie na początek zamierzał kupić niewielką ilość jedzenia, ale potem poczuł tak wiele dobrych zapachów, ze spanikował i zdecydowanie kupił tego dużo więcej niż zdołają przejeść. Szczególnie, że wcale nie takie małe porcje szczególnie, że niektórzy w Chinatown patrzyli na niego podejrzliwie kiedy brał ich wyroby na wynos. Miał tylko nadzieję, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. Westchnął rozkładając się w kuchni z zakupami. Dopiero teraz zerknął na zegarek i jęknął był spóźniony, a musiał jeszcze nakryć do stołu.- Jednak łatwiej przychodzić na obiad niż go organizować - mruknął do siebie i zaczął szukać po szafkach obrusu, dlaczego nigdy wcześniej nie zadał sobie trudu dowiedzieć się gdzie one są pochowane.