14.01.2023, 22:58 ✶
- W pewnym sensie.
Upiory Pierścienia w końcu były podobne do dementorów. W innych okolicznościach Brenna może nawet zaczęłaby rozważać, które z nich stanowiły większy problem. Upiory były bardziej niszczycielskie i ich pozbycie się nawet dla czarodzieja nie należałoby do łatwych. Dementor z kolei umykał przed patronusem, ale mógł pozbawić cię duszy.
Teraz jednak odepchnęła od siebie te wszystkie dywagacje i ruszyła za Castielem na molo, by przysiąść na drewnie, nogi spuszczając w dół, ku wodzie. Nie myślała nawet, że Flint planuje potencjalną ucieczkę do morza, głównie dlatego, że zakładała, że na to powinien za dobrze ją znać. Przecież było oczywiste, że po prostu wskoczyłaby za nim.
Podparła dłonie o deskę, również spoglądając gdzieś ku horyzontowi. Lubiła morze. Bywała nad nim trochę za rzadko, jak na czarodzieja z możliwościami teleportacji, i ta myśl przemknęła jej gdzieś przez głowę, po czym pierzchła, gdy wsłuchiwała się w słowa Castiela. Nie przerywała. Nie odzywała się w trakcie, choć pomijanie jakiekolwiek zdania milczeniem było u niej czymś rzadkim. Niemal nie drgnęła, trwając w nienaturalnym dla siebie bezruchu i przetwarzając słowa wypowiadane przez Flinta.
Nie dała też po sobie poznać, że jego wersja nie pokrywa się w stu procentach z tym, co powiedział jej Fergus. A raczej że brakuje w tej historii pewnego elementu. Ollivander twierdził, że szkatułka dosłownie go przyciągnęła.
- Czyli według twojej opinii jakieś działanie albo magiczny przedmiot mogły wywołać taką reakcję skrzynki? – spytała, nie odwracając spojrzenia od morza. Wyraz twarzy miała kamienny. Ta rozmowa na pewno nie była przyjemna dla Castiela, ale wcale nie było tak, że cieszyła Brennę. Mieli oboje sporo szczęścia, że Ollivander nie chciał wnosić oskarżenia. – Istnieje możliwość, że artefakt był obłożony magią, która w jakiś sposób zadziałała w stanie uśpienia?
Upiory Pierścienia w końcu były podobne do dementorów. W innych okolicznościach Brenna może nawet zaczęłaby rozważać, które z nich stanowiły większy problem. Upiory były bardziej niszczycielskie i ich pozbycie się nawet dla czarodzieja nie należałoby do łatwych. Dementor z kolei umykał przed patronusem, ale mógł pozbawić cię duszy.
Teraz jednak odepchnęła od siebie te wszystkie dywagacje i ruszyła za Castielem na molo, by przysiąść na drewnie, nogi spuszczając w dół, ku wodzie. Nie myślała nawet, że Flint planuje potencjalną ucieczkę do morza, głównie dlatego, że zakładała, że na to powinien za dobrze ją znać. Przecież było oczywiste, że po prostu wskoczyłaby za nim.
Podparła dłonie o deskę, również spoglądając gdzieś ku horyzontowi. Lubiła morze. Bywała nad nim trochę za rzadko, jak na czarodzieja z możliwościami teleportacji, i ta myśl przemknęła jej gdzieś przez głowę, po czym pierzchła, gdy wsłuchiwała się w słowa Castiela. Nie przerywała. Nie odzywała się w trakcie, choć pomijanie jakiekolwiek zdania milczeniem było u niej czymś rzadkim. Niemal nie drgnęła, trwając w nienaturalnym dla siebie bezruchu i przetwarzając słowa wypowiadane przez Flinta.
Nie dała też po sobie poznać, że jego wersja nie pokrywa się w stu procentach z tym, co powiedział jej Fergus. A raczej że brakuje w tej historii pewnego elementu. Ollivander twierdził, że szkatułka dosłownie go przyciągnęła.
- Czyli według twojej opinii jakieś działanie albo magiczny przedmiot mogły wywołać taką reakcję skrzynki? – spytała, nie odwracając spojrzenia od morza. Wyraz twarzy miała kamienny. Ta rozmowa na pewno nie była przyjemna dla Castiela, ale wcale nie było tak, że cieszyła Brennę. Mieli oboje sporo szczęścia, że Ollivander nie chciał wnosić oskarżenia. – Istnieje możliwość, że artefakt był obłożony magią, która w jakiś sposób zadziałała w stanie uśpienia?
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.