Zbyt wiele razy nadzieja gasła, żeby pozwoliła jej się znowu pojawiać. Może nie było to do końca pozytywne nastawienie, jednak przez lata prób złamania klątwy spoglądała na to dosyć mocno sceptycznie. Mówili, że dobre podejście może zdziałać cuda, przyciągnąć to, czego się potrzebuje, zaczęła jednak w to wątpić. Wolała się nie rozczarować, mimo wszystko nadal walczyła, nadal się nie poddawała i szukała jakiegoś rozwiązania. Może kiedyś przyjdzie się jej pozytywnie zaskoczyć.
- Niby tak, ale ze mnie też nie jest jakaś wspaniała czarodziejka, nie skończyłam szkoły, do tego jestem mugolaczką, chyba bliżej mi do nich, niżeli do czarodziejów. - Odparła zupełnie szczerze. Jej edukacja zakończyła się dosyć szybko, bracia wzięli ją pod swoje skrzydła po tym, jak zmarli jej rodzice, nie miała jak wrócić do szkoły. Podróżowała z nimi po świecie. Uczyli ją, czego potrafili, ale była to głównie wiedza o magicznych stworzeniach. Czarowała, jeśli przychodziła taka potrzeba, ale nie były to żadne wymyślne zaklęcia, bardziej podstawowa wiedza. Nie miała pojęcia, jak Thomas zareaguje na wieść o tym, że jest mugolaczką, miała świadomość, że niektórym czarodziejom to przeszkadzało, nie wydawało jej się jednak, żeby należał do tego grona, nie wyglądał na kogoś takiego. Zresztą chyba wszyscy wiedzieli, że cyrk Bellów zamieszkiwali mugolacy.
- Przekażę im to wszystko, mam nadzieję, że te argumenty do nich dotrą. - Wcale nie tak łatwo było negocjować z braćmi, którzy żyli pod postacią żywych zwierząt, mimo wszystko zamierzała to zrobić, chodziło przecież o ich dobro, liczyła na to, że wysłuchają próśb siostry.
Obserwowała Thomasa podczas tego, jak zajmował się klientkami. Chyba był dosyć mocno wymagające, bo nieźle się napocił, aby zaakceptowały to, co zamierzał im podać. Niektórzy ludzie tak już mieli, że lubili wymyślać. Fiery zdawała sobie z tego sprawę, bo różne osoby pojawiały się w cyrku, jedni byli bardziej inni mniej wymagający, najwyraźniej tak samo działo się w cukierni. Praca z klientem nigdy nie należała do prostych.
- Nie masz mnie za co przepraszać, w końcu jesteś w pracy, ja się trochę za bardzo tutaj rozgościłam. - Miała na myśli to, że znajdowała się w Norze już dosyć długo i całkiem skutecznie przeszkadzała mu w pracy.
Sięgnęła po kubek z herbatą, który mężczyzna przyniósł na tacy. Nim upiła z niego łyk pozwoliła sobie zniżyć twarz nad herbatą, żeby spróbować wyczuć składniki z których została zrobiona. Niestety okazało się to wcale nie być takim prostym zadaniem. Nic konkretnego nie przychodziło jej na myśl, jakby była to dosyć mocno zróżnicowana mieszanka. Upiła niewielki łyk z kubka. - Ciekawa mieszanka, możesz mi zdradzić co to takiego, bo nie potrafię wyczuć? - Wydawało jej się, że mango się przebija, jednak nie była pewna, czy jest to celny strzał.
- Nie sądziłam, że przygotowanie herbaty może być takim skomplikowanym procesem. - Nie pochodziła z Wielkiej Brytanii, więc miała raczej nie do końca typowy dla jej mieszkańców stosunek do tego ciepłego napoju. - Człowiek uczy się przez całe życie, pewnie nie dałabym rady tego odtworzyć u siebie. - Nie należała do osób, które odnajdywały się w kuchni, nawet jeśli chodziło tylko o herbatę. - Nieźle ci idzie trzymanie standardów, to chyba najlepsza herbata, jaką piłam w swoim życiu. - Dodała jeszcze z uśmiechem.