31.08.2024, 16:19 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.12.2024, 16:26 przez Electra Prewett.)
– Fakt... – Electra dopiero teraz zdała sobie sprawę, jak nieodpowiednie było ich zachowanie wobec Marty. Nawet jeśli starali się być uprzejmi i nie robili sobie z niej żartów, to nikt przecież nie chciałby być wypytywany o szczegóły tak traumatycznego wydarzenia. Nie mogli oczekiwać, że duch tak po prostu poda im wszystkie informacje dotyczące dnia swojej śmierci. W pewnym sensie nie byli lepsi od innych dzieciaków, które traktowały Martę nie jak osobę, ale obiekt drwin. Powinni byli uciec z tego miejsca, kiedy tylko zjawa zaczęła się wydzierać, i to właśnie zamierzała teraz zrobić Electra. Dziewczyna nie zastanawiała się nawet nad tym, że okoliczności śmierci Marty były bardzo podejrzane, a opowieść ducha sugerowała coś innego niż nieszczęśliwy wypadek. Teraz chciała tylko jak najszybciej opuścić łazienkę.
Kiedy Marta wrzasnęła w odpowiedzi na pytanie Jaspera, Electra ścisnęła chłopaka za ramię. Prewett nie bała się wielu rzeczy, ale w tym momencie naprawdę miała już dość. Na szczęście duch najwyraźniej też nie chciał ich więcej widzieć i z pluskiem zanurkował w kiblu.
– Tak, idziemy. – skinęła głową na słowa Krukona. Zorientowawszy się, jak mocno trzymała chłopaka, zabrała swoją rękę.
Po wyjściu z łazienki, potrzebowała chwili żeby ochłonąć. Odezwała się dopiero, jak przeszli część korytarza.
– Przepraszam, nie sądziłam, że spotkanie z Martą będzie wyglądać w ten sposób... – nie było łatwo przyznać się do porażki, ale Electra uznała, że jest winna Jasperowi przeprosiny. Nie zdziwiłaby się, gdyby po tej akcji rzeczywiście nie chciałby już z nią rozmawiać. – Ale dziękuję, że zgodziłeś się ze mną pójść. Z tobą było mi trochę raźniej. – mówiła szczerze. Jedynym pozytywnym aspektem spotkania z duchem było to, że spędziła trochę czasu z brunetem.
– Marta wspomniała, że znała chłopaka o imieniu Ned Kelly... Czy to jakiś twój krew*apsik* – Electra zaczęła kichać, zanim udało jej się skończyć zdanie. Przebywanie na zewnątrz podczas deszczu, a potem w zalanej łazience wreszcie dało się we znaki. Dziewczyna powinna jak najszybciej napić się czegoś ciepłego i usiąść pod kocem przy kominku w Pokoju Wspólnym.
– Tak czy siak, dzięki za dzisiaj Jasper. Następnym razem nie dam ci się tak łatwo trafić tłuczkiem. – posłała mu zasmarkany szelmowski uśmiech. Już nie mogła się doczekać kontynuacji przerwanego meczu.
Kiedy Marta wrzasnęła w odpowiedzi na pytanie Jaspera, Electra ścisnęła chłopaka za ramię. Prewett nie bała się wielu rzeczy, ale w tym momencie naprawdę miała już dość. Na szczęście duch najwyraźniej też nie chciał ich więcej widzieć i z pluskiem zanurkował w kiblu.
– Tak, idziemy. – skinęła głową na słowa Krukona. Zorientowawszy się, jak mocno trzymała chłopaka, zabrała swoją rękę.
Po wyjściu z łazienki, potrzebowała chwili żeby ochłonąć. Odezwała się dopiero, jak przeszli część korytarza.
– Przepraszam, nie sądziłam, że spotkanie z Martą będzie wyglądać w ten sposób... – nie było łatwo przyznać się do porażki, ale Electra uznała, że jest winna Jasperowi przeprosiny. Nie zdziwiłaby się, gdyby po tej akcji rzeczywiście nie chciałby już z nią rozmawiać. – Ale dziękuję, że zgodziłeś się ze mną pójść. Z tobą było mi trochę raźniej. – mówiła szczerze. Jedynym pozytywnym aspektem spotkania z duchem było to, że spędziła trochę czasu z brunetem.
– Marta wspomniała, że znała chłopaka o imieniu Ned Kelly... Czy to jakiś twój krew*apsik* – Electra zaczęła kichać, zanim udało jej się skończyć zdanie. Przebywanie na zewnątrz podczas deszczu, a potem w zalanej łazience wreszcie dało się we znaki. Dziewczyna powinna jak najszybciej napić się czegoś ciepłego i usiąść pod kocem przy kominku w Pokoju Wspólnym.
– Tak czy siak, dzięki za dzisiaj Jasper. Następnym razem nie dam ci się tak łatwo trafić tłuczkiem. – posłała mu zasmarkany szelmowski uśmiech. Już nie mogła się doczekać kontynuacji przerwanego meczu.