31.08.2024, 16:58 ✶
Przyglądał się twarzy Anthony'ego z coraz większą uwagę. Z jakiegoś powodu nie mógł oprzeć się wrażeniu, że coś bardzo zaprzątało mu głowę. W sumie nie było to nic szczególnie odbiegającego od normy; Shafiq był ważnym człowiekiem, który często bywał zajęty, zwłaszcza gdy na horyzoncie zaczynał majaczyć kolejny projekt przeznaczony dla jego zespołu w Departamencie Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów. Teraz też zdawał się bardzo mocno pogrążony we własnych rozważaniach, jakby próbował zaplanować sobie plan działania na następne dwadzieścia czy nawet pięćdziesiąt kroków.
A jednak... Z doświadczeń Erika wynikało, że rzadko kiedy pozostał tak bardzo oderwany od otaczającej go rzeczywistości. Równie dobrze mógłby przebywać teraz wiele kilometrów stąd. Owszem, ciało znajdowało się obecnie w Little Hangleton, ale umysł...? Zdecydowanie nie był zbyt obecny. A może jest aż tak obecny, że nie zwraca uwagi na to, co się dzieje wokół niego, skomentował bezgłośnie Longbottom, podnosząc się ciężko z posadzki tylko po to, aby zmienić pozycję. Teraz siedział na kolanach z dłońmi opartymi o pluszowe obicie ekstrawaganckiej kanapy, jakby zaraz miał złożyć ręce do modlitwy.
— Oh, tak! Faktycznie, to wszystko wyjaśnia. Merlinie broń, aby ludzie mogli cofać się myślami do przeszłości i dzielić się swoją perspektywą na temat minionych zdarzeń — mruknął z wyraźną nutą ironii w głosie, z niemałym trudem powstrzymując się przed wykonaniem oczami iście teatralnego młynku. Nie był zdenerwowany, tym jak wycofany był mężczyzna. Każdy mógł mieć taki dzień, ale martwiło go to nieco. Położył dłoń na ręce Anthony'ego, splatając ze sobą ich palce w silnym uścisku. — Coś się stało? Chcesz o tym porozmawiać?
Rzucił ciekawskim spojrzeniem na prawo i lewo, jakby szukał jakichś dowodów na potwierdzenie swojej tezy. Dokumentu z logo Ministerstwa Magii. Pogniecionego wydania Proroka Codziennego. Może dziennikarzom znudziło się wymyślanie coraz to nowszych plotek o znanych czarodziejach i postanowili wraz z końcówką lata raz jeszcze uderzyć w Ministerstwo Magii? Uniósł wyczekująco brwi, przykładając ich splecione dłonie do poznaczonego zarostem policzka.
— Możesz też pokręcić głową i... Znajdziemy sobie jakieś inne zajęcie, żeby doprowadzić twój nastrój do porządku — dodał wspaniałomyślnie, nie wiedząc, które podejście w tym wypadku miało należeć do tych najlepszych.
A jednak... Z doświadczeń Erika wynikało, że rzadko kiedy pozostał tak bardzo oderwany od otaczającej go rzeczywistości. Równie dobrze mógłby przebywać teraz wiele kilometrów stąd. Owszem, ciało znajdowało się obecnie w Little Hangleton, ale umysł...? Zdecydowanie nie był zbyt obecny. A może jest aż tak obecny, że nie zwraca uwagi na to, co się dzieje wokół niego, skomentował bezgłośnie Longbottom, podnosząc się ciężko z posadzki tylko po to, aby zmienić pozycję. Teraz siedział na kolanach z dłońmi opartymi o pluszowe obicie ekstrawaganckiej kanapy, jakby zaraz miał złożyć ręce do modlitwy.
— Oh, tak! Faktycznie, to wszystko wyjaśnia. Merlinie broń, aby ludzie mogli cofać się myślami do przeszłości i dzielić się swoją perspektywą na temat minionych zdarzeń — mruknął z wyraźną nutą ironii w głosie, z niemałym trudem powstrzymując się przed wykonaniem oczami iście teatralnego młynku. Nie był zdenerwowany, tym jak wycofany był mężczyzna. Każdy mógł mieć taki dzień, ale martwiło go to nieco. Położył dłoń na ręce Anthony'ego, splatając ze sobą ich palce w silnym uścisku. — Coś się stało? Chcesz o tym porozmawiać?
Rzucił ciekawskim spojrzeniem na prawo i lewo, jakby szukał jakichś dowodów na potwierdzenie swojej tezy. Dokumentu z logo Ministerstwa Magii. Pogniecionego wydania Proroka Codziennego. Może dziennikarzom znudziło się wymyślanie coraz to nowszych plotek o znanych czarodziejach i postanowili wraz z końcówką lata raz jeszcze uderzyć w Ministerstwo Magii? Uniósł wyczekująco brwi, przykładając ich splecione dłonie do poznaczonego zarostem policzka.
— Możesz też pokręcić głową i... Znajdziemy sobie jakieś inne zajęcie, żeby doprowadzić twój nastrój do porządku — dodał wspaniałomyślnie, nie wiedząc, które podejście w tym wypadku miało należeć do tych najlepszych.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞