31.08.2024, 18:28 ✶
Leonard nie miał zbyt wielkich nadziei co do powodzenia ich 'misji'. Nie po to zresztą tak naprawdę w ogóle wybrał się z bratem na wycieczkę z roznoszeniem informacji o jego kwalifikacjach zawodowych. Sam również potrzebował odsapnąć od tych wszystkich wariacji, do których dochodziło w murach tej nieszczęsnej, Robertowej kamienicy. Przy okazji też zamierzał nieco potrząsnąć wreszcie światopoglądem Charliego, usiłując wytłumaczyć, dlaczego ślepe zawierzanie rodzicom nic dobrego mu nie przyniesie. Już zresztą nie przynosiło. Czy Charlie zamierzał posłuchać? Pewnie nie, lub jeszcze nie. W brata jeszcze kilka razy musiała uderzyć błyskawica, zanim jego oczy na dobre się otworzą. Zakładając, że w ogóle do tego dojdzie.
Po powrocie do domu, w przeciwieństwie do brata od razu uderzył go przyjemny zapach kolacji. Było w nim coś znajomego, chociaż nie od razu zdołał powiedzieć, co dokładnie.
- Wróciliśmy - zakomunikował krótko, wchodząc w głąb domu i od razu kierując się do jadalni. Po drodze pocieszająco poklepał Charliego po ramieniu.
- Sophie... Nadal u siebie? - starał się zagadnąć jedynego obecnego, którym był ich ojciec w miarę neutralnie.
Po powrocie do domu, w przeciwieństwie do brata od razu uderzył go przyjemny zapach kolacji. Było w nim coś znajomego, chociaż nie od razu zdołał powiedzieć, co dokładnie.
- Wróciliśmy - zakomunikował krótko, wchodząc w głąb domu i od razu kierując się do jadalni. Po drodze pocieszająco poklepał Charliego po ramieniu.
- Sophie... Nadal u siebie? - starał się zagadnąć jedynego obecnego, którym był ich ojciec w miarę neutralnie.